Barça - tak, Real - nie
Gabi Milito, swoją grą w poprzednich sezonach, zasłużył na to, by stać się priorytetem dla zarządu Barcelony, jeśli chodzi o wzmocnienie rywalizacji na środku defensywy. Na początku zarząd Azulgrany upatrzył sobie na tą pozycję Cristiana Chivu, jednak sprawa transferu rumuńskiego obrońcy skomplikowała się ze względu na wysokie wymagania AS Romy. I tak, Milito, wkroczył na scenę tego spektaklu. Piłkarz Zaragozy niemal oszalał ze szczęścia, ponieważ może trafić do Barcelony. Zupełnie odwrotne uczucia targają nim, kiedy słyszy, że jego osobą interesuje się Real Madryt. Według ludzi z bliskiego otoczenia piłkarza Gabriel Milito nie chce nawet rozmawiać o możliwości przejścia do Blancos.
Ostatnimi dniami madrycka prasa informowała, że Real chce zatrudnić obrońcę Zaragozy, mimo że ten zawarł już ustne porozumienie z Juventusem. Transfer Milito do Królewskich jest jednak bardzo mało prawdopodobny. Gabi raczej nie wybierze tego kierunku, bowiem ma jeszcze w pamięci, kiedy po testach medycznych postanowiono nie sprowadzać go na Santiago Bernabeu, gdyż stwierdzono duże ryzyko nabawienia się kontuzji kolana.
Milito ciągle ma w pamięci to upokorzenie. 18-tego lipca 2003 działacze Realu Madryt w ostatniej chwili zdecydowali się nie kupować Argentyńczyka, ponieważ według opinii lekarzy zachodziło duże ryzyko naderwania więzadeł krzyżowych w prawym kolanie. Specjaliści stwierdzili: "Po wykonaniu najważniejszych i bardzo rygorystycznych badań, sztab medyczny biorąc pod uwagę ilość występów i wysiłek który wiąże się z grą w Realu, uważa, że nie można zagwarantować jego [dop. red. Milito] pełnej sprawności fizycznej". Zaraz po tych słowach, Argentyńczyk trafił do Zaragozy i od tego czasu nie gra poniżej bardzo wysokiego poziomu.
Transferowy cel Barcelony na pozycję środkowego obrońcy - Chivu także chciałby założyć bordowo-granatową koszulkę, ale pragnie tego mniej niż Milito, bowiem otrzymał korzystniejszą umowę od Interu Mediolan. Wczoraj, na antenie Com Ràdio, jego przyjaciel i zarazem były agent potwierdził, że "Real także chce go pozyskać", ale były piłkarz Dumy Katalonii poradził mu by "wybrał Barçę".
[źródło: Mundo Deportivo]
Ostatnimi dniami madrycka prasa informowała, że Real chce zatrudnić obrońcę Zaragozy, mimo że ten zawarł już ustne porozumienie z Juventusem. Transfer Milito do Królewskich jest jednak bardzo mało prawdopodobny. Gabi raczej nie wybierze tego kierunku, bowiem ma jeszcze w pamięci, kiedy po testach medycznych postanowiono nie sprowadzać go na Santiago Bernabeu, gdyż stwierdzono duże ryzyko nabawienia się kontuzji kolana.
Milito ciągle ma w pamięci to upokorzenie. 18-tego lipca 2003 działacze Realu Madryt w ostatniej chwili zdecydowali się nie kupować Argentyńczyka, ponieważ według opinii lekarzy zachodziło duże ryzyko naderwania więzadeł krzyżowych w prawym kolanie. Specjaliści stwierdzili: "Po wykonaniu najważniejszych i bardzo rygorystycznych badań, sztab medyczny biorąc pod uwagę ilość występów i wysiłek który wiąże się z grą w Realu, uważa, że nie można zagwarantować jego [dop. red. Milito] pełnej sprawności fizycznej". Zaraz po tych słowach, Argentyńczyk trafił do Zaragozy i od tego czasu nie gra poniżej bardzo wysokiego poziomu.
Transferowy cel Barcelony na pozycję środkowego obrońcy - Chivu także chciałby założyć bordowo-granatową koszulkę, ale pragnie tego mniej niż Milito, bowiem otrzymał korzystniejszą umowę od Interu Mediolan. Wczoraj, na antenie Com Ràdio, jego przyjaciel i zarazem były agent potwierdził, że "Real także chce go pozyskać", ale były piłkarz Dumy Katalonii poradził mu by "wybrał Barçę".
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)