Rok po Paryżu
17. maja minie pierwsza rocznica wspaniałego triumfu Barcelony w Paryżu, dzięki któremu Barça drugi raz w swej historii sięgnęła po najcenniejsze klubowe trofeum Starego Kontynentu - Puchar Mistrzów. To co zdarzyło się tuż przed niemieckim mundialem wydaje się być teraz sprawą niezwykle odległą, patrząc z perspektywy czasu na ten wielki triumf, można dojść do wniosku, że podopieczni Rijkaarda roztrwonili wszystko co dawał im tytuł najlepszej drużyny Europy.
A zaczęło się bardzo dobrze. Najpierw Duma Katalonii bezdyskusyjnie wygrała dwumecz o Superpuchar Hiszpanii (1:0 i 3:0 z Espanyolem), a kilka dni później dołożyła drugie z siedmiu trofeów - Puchar Gampera (4:0 z Bayernem). Nic nie wskazywało na to, że później będzie już tylko gorzej, ale było i pierwsze ostrzeżenie Barça otrzymała w Monaco gdzie poniosła klęskę w Superpucharze Europy z Sevillą. Miało to miejsce 25. sierpnia 2006 roku, tego samego dnia rano Ronaldinho otrzymał pozwolenie władz klubu na udział w reklamie. Wieczorem sam Joan Laporta żałował chyba tej decyzji.
Również Klubowe Mistrzostwa Świata zakończyły się klapą, Barcelona poległa bowiem w finale z Internacional i tym samym wróciła do Katalonii z pustymi rękami. Po dwóch miesiącach Culés musieli przełknąć kolejną gorzką pigułkę - przegrany dwumecz z Liverpoolem, który oznaczał pożegnianie z Ligą Mistrzów. Barça miała skupić się na rozgrywkach ligowych i Copa del Rey, ale w tych pierwszych grała w kratkę, a z Pucharu Króla odpadła z wielkim hukiem sromotnie przegrywając z Getafe. Na domiar złego w niedzielę podopieczni Rijkaarda oddali przodownictwo w tabeli Realowi Madryt.
Przyczyn słabego sezonu (choć z tym czy był słaby poczekajmy do czerwca) jest wiele. Brak wakacji czołowych zawodników (mundial), kontuzje Eto'o i Messiego, konflikt Kameruńczyka z Rijkaardem i Ronaldinho. W rok po wspaniałym triumfie w Paryżu, Culés są w zdecydowanie odmiennych nastrojach.
[źródło: MD]
A zaczęło się bardzo dobrze. Najpierw Duma Katalonii bezdyskusyjnie wygrała dwumecz o Superpuchar Hiszpanii (1:0 i 3:0 z Espanyolem), a kilka dni później dołożyła drugie z siedmiu trofeów - Puchar Gampera (4:0 z Bayernem). Nic nie wskazywało na to, że później będzie już tylko gorzej, ale było i pierwsze ostrzeżenie Barça otrzymała w Monaco gdzie poniosła klęskę w Superpucharze Europy z Sevillą. Miało to miejsce 25. sierpnia 2006 roku, tego samego dnia rano Ronaldinho otrzymał pozwolenie władz klubu na udział w reklamie. Wieczorem sam Joan Laporta żałował chyba tej decyzji.
Również Klubowe Mistrzostwa Świata zakończyły się klapą, Barcelona poległa bowiem w finale z Internacional i tym samym wróciła do Katalonii z pustymi rękami. Po dwóch miesiącach Culés musieli przełknąć kolejną gorzką pigułkę - przegrany dwumecz z Liverpoolem, który oznaczał pożegnianie z Ligą Mistrzów. Barça miała skupić się na rozgrywkach ligowych i Copa del Rey, ale w tych pierwszych grała w kratkę, a z Pucharu Króla odpadła z wielkim hukiem sromotnie przegrywając z Getafe. Na domiar złego w niedzielę podopieczni Rijkaarda oddali przodownictwo w tabeli Realowi Madryt.
Przyczyn słabego sezonu (choć z tym czy był słaby poczekajmy do czerwca) jest wiele. Brak wakacji czołowych zawodników (mundial), kontuzje Eto'o i Messiego, konflikt Kameruńczyka z Rijkaardem i Ronaldinho. W rok po wspaniałym triumfie w Paryżu, Culés są w zdecydowanie odmiennych nastrojach.
[źródło: MD]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)