Eto'o bigoleador!

Looky

18 marca 2007, 13:34

Brak komentarzy
Samuel Eto'o powrócił w wielkim stylu. Kameruńczyk zdobył wczoraj dwie bramki i przebywał na boisku pełne 90 minut, po raz pierwszy od września ubiegłego roku. Pokazał, że wraca do znakomitej dyspozycji, grał tak jak dawniej. Wymienność pozycji, ruchliwość i "szukanie gry" wprowadziło wiele zamieszania w szeregi obronne Recreativo.

Snajper Barçy otworzył wynik meczu już w 3. minucie, jego zaskakujące uderzenie z 35 metrów zmyliło bramkarza Recreativo i piłka zatrzepotała w siatce. Jak za najlepszych występów, Eto'o zdobył też drugą bramkę. W 41. minucie zakręcił obroną gospodarzy i choć stracił piłkę, chwilę później po dograniu Sylvinho umieścił ją w bramce Lópeza Vallejo. Po wczorajszym występie możemy być niemal pewni, że Samu jest już w pełni sił, a po kontuzji kolana nie ma śladu.

Eto'o wraz z Messim zdobyli dla Barcelony sześć z ostatnich siedmiu goli - to fakt, który doskonale obrazuje jak wielkie znaczenie dla zespołu mają obaj zawodnicy i jak dużą stratę poniosła Barça, kiedy obaj leczyli kontuzje. W wewnętrznej klasyfikacji strzelców La Liga (dot. tylko Barçy) wciąż prowadzi Ronaldinho mający w tym sezonie na koncie 17 bramek, o 10 więcej niż dwaj wyżej wymienieni gracze.

Ostatni raz dwie bramki w jednym spotkaniu Kameruńczyk zdobył pół roku temu, 9. września 2006 r. w meczu z Osasuną (3:0). Od powrotu na boisko po kontuzji rozegrał łącznie 228 minut i strzelił trzy gole. Jak łatwo wyliczyć, daje nam to bramkę co 78 minut. Warto również zauważyć, że od 24. września Eto'o nie zagrał pełnych 90 minut w żadnym pojedynku. Nie zagrał aż do wczoraj, bo na Nuevo Colombino zaprezentował publiczności cały swój kunszt w najlepszym wydaniu. Wrócił w bardzo istotnym momencie sezonu, wraz z Messim może poprowadzić Barçę po trzeci z rzędu mistrzowski tytuł.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze