Pięć wniosków po rewanżu z Atlético Madryt

Mateusz Doniec

15 kwietnia 2026, 06:00

156 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona odpadła z Ligi Mistrzów, przegrywając dwumecz z Atlético Madryt. Jakie wnioski możemy wyciągnąć po rewanżu na Metropolitano?

1. Nie da się wygrać dwumeczu, grając 1/3 rywalizacji o jednego mniej

To być może główny wniosek dwumeczu z Atlético Madryt. W pierwszym spotkaniu na Camp Nou Pau Cubarsí otrzymał czerwoną kartkę w 43. minucie spotkania, pozostawiając drużynę grającą w dziesięciu przez całą drugą połowę. Z kolei wczoraj Eric został wykluczony na kilkanaście ostatnich minut spotkania - tych, w których Blaugrana powinna rzucić się do ataku, a balansowała między utratą gola a rozpaczliwymi dośrodkowaniami. Dodatkowo boli fakt, że były to dwie bardzo podobne sytuacje - takie, w których być może powinna lepiej zafunkcjonować pułapka ofsajdowa.

2. Gdzie się podział mecz między 60 a 80 minutą?

Od momentu gdy VAR anulował gola Ferrana na 3:1 z powodu pozycji spalonej aż do czerwonej kartki, aż do czerwonej kartki Erica Garcíi mecz przemknął właściwie niepostrzeżenie. W trakcie tych około 20 minut mieliśmy trzy przerwy na zmiany, a także długie opatrywanie Ruggeriego, na którego twarzy pojawiła się krew. Żadna ze stron nie stworzyła sobie wówczas bardzo dogodnych okazji, aż w końcu Alexander Sorloth wyszedł na czystą pozycję... To w tym czasie, po anulowanej bramce, zespół Flicka miał walczyć o trzeciego, a potem czwartego gola, jednak w mgnieniu oka okazało się, że trzeba zacząć rozpaczliwie szukać w polu karnym Araujo i to grając o jednego mniej.

3. Zamiast 3:0 było 2:1

To spotkanie mogło wyglądać zupełnie inaczej, gdyby tuż po golu Ferrana na 2:0 Fermín wykorzystał sytuację na 3:0 po pięknym dośrodkowaniu Lamine Yamala. Hiszpan trafił jednak w Musso, a następnie w jego korki, przez co musiał mieć założony kolejny opatrunek. Po chwili Ademola Lookman wykorzystał swoją sytuację i strzelił na 2:1 - stracona bramka, jakich widzieliśmy mnóstwo w erze Flicka - nagle drużyna jest w sytuacji 2:2 z rywalem, który musi tylko dobrze podać.

4. Barcelona zakładnikiem swojego stylu

Gdy Atlético przegrało z Sevillą w ostatniej kolejce ligowej Cholo Simeone powiedział, że nie był zadowolony z tego, że jego zespół miał tak długo piłkę w posiadaniu. Wygląda na to, że taki styl bardziej sprzyja wygrywaniu rywalizacji w Lidze Mistrzów niż ten oparty na ciągłym atakowaniu i ryzyku. Barcelona mogła się dwoić i troić w ataku, ale i tak oba gole padły pod szybkich akcjach, a Atlético nie potrzebowało wiele, aby znaleźć się w dogodnej sytuacji. Hansi Flick wielokrotnie mówił, że taki styl jest odpowiedni i idealny dla klubu, jakim jest FC Barcelona, lecz plan musi być wykonywany perfekcyjnie. Dziś czegoś zabrakło.

5. Kto na plus, kto na minus?

Na koniec szybko prześwietlmy poszczególnych piłkarzy. Najwięcej pochwał zbierają po spotkaniu Dani Olmo i Gavi, którzy świetnie odnajdowali się w środku pola. Ten pierwszy zanotował asystę przy golu Ferrana i dobrze operował między liniami, a po drugim nie ma już śladu po kontuzji - walczył tak, jak do tego przyzwyczaił, odzyskiwał piłki i spokojnie rozgrywał. Pochwały należą się też Ferranowi - autorowi asysty przy golu Lamine'a i trafienia na 2:0. Lamine Yamal - jak zwykle - dwoił się i troił, lecz często brakowało ostatniej dobrej decyzji. Minus należy postawić przy nazwisku Pedriego, który po kontuzji jeszcze nie pokzuje poziomu, do którego przyzwyczaił. Na Metropolitano zanotował zbyt wiele - jak na siebie - strat. Trudno szukać też pozytywów w wejściu Rashforda - niepewny z piłką i podejmujący niezrozumiałe decyzje.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (156)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy