Bartomeu: Czy uważam, że doprowadziłem klub do ruiny? Nie, nie, nie... nie zrujnowaliśmy klubu

Mateusz Doniec

3 kwietnia 2026, 11:30

Sport, Crónica Global

38 komentarzy

Fot. Getty Images

Za każdym razem, gdy Josep Maria Bartomeu zabiera głos (a w ostatnich tygodniach robi to często), robi się gorąco. Były prezydent FC Barcelona odbywa w ostatnim czasie swoiste tournée po mediach, próbując odbudować swój wizerunek. Tym razem udzielił wywiadu dla Crónica Global.

Josep Maria Bartomeu: Moja dymisja była spowodowana tym, że byliśmy w trakcie procesu wotum nieufności, który zbiegł się z pandemią COVID. Głosowanie miało się odbyć w tamtych dniach i ze względu na ograniczenia mobilności w Katalonii poprosiliśmy o jego przełożenie na kilka tygodni później lub do momentu, gdy Procicat zniesie restrykcje przemieszczania się, ponieważ socios Barçy są rozproszeni po całej Katalonii i musieli przyjechać do miasta, aby głosować.

- Zrezygnowaliśmy, ponieważ Procicat wysłał nam pismo, w którym informował, że nie przyzna żadnego przedłużenia i że mobilność jest zapewniona mimo istniejących ograniczeń. Był to list podpisany przez dwóch polityków Esquerra Republicana de Catalunya ("Lewica Republikańska Katalonii") i dwóch polityków Junts per Catalunya ("Razem dla Katalonii")

- Nie było żadnego strachu przed przystąpieniem do wotum i prowadzeniem kampanii, bo trzeba ją przeprowadzić przed głosowaniem. Biorąc pod uwagę okoliczności COVID, ograniczenia mobilności i brak jakiejkolwiek pomocy w przesunięciu głosowania, zdecydowaliśmy się zrezygnować. Już wcześniej ogłosiliśmy, że w marcu 2021 roku odbędą się wybory prezydenckie, co pozwalało nam dokończyć sezon 2020/21, a nowy prezydent objąłby urząd 1 lipca 2021 roku.

- Czy uważam, że doprowadziłem klub do ruiny? Nie… nie, nie, nie. Oczywiście są ludzie, którzy tak twierdzą. To część pewnej narracji, która wychodzi także z samego klubu, z nowego zarządu, że to poprzednie władze doprowadziły Barçę do upadku. Ale to nieprawda. W żadnym wypadku nie zrujnowaliśmy Barçy.

- Sprawa wygląda następująco: byliśmy w Barcelonie od 2010 roku, kiedy Sandro Rosell objął funkcję prezydenta. W ciągu czterech lat jego kadencji klub wypracował ponad 130 milionów euro zysku i zdobył dziewięć trofeów, co daje znakomitą średnią na cztery sezony. W 2014 roku odszedł, ja zostałem prezydentem i w kolejnych latach aż do pandemii osiągnęliśmy ponad 110 milionów euro zysku.

- A więc 135 milionów za czasów Sandro Rosella w cztery lata plus nasze 110 milionów w kolejnych sześciu latach – to daje bardzo dobrą średnią zysków dla klubu. Ale potem przychodzi pandemia i przychody klubu gwałtownie spadają, bo trzeba zamknąć Camp Nou, sklepy, szkółki... Następuje ogromna zmiana w zarządzaniu finansami, ponieważ nie ma wpływów.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (38)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy