Jan Virgili od pierwszego dnia pokazuje swój ogromny talent, zdobywając sympatię kibiców Mallorki i stając się kluczowym graczem dla Jagoby Arrasate, swojego wielkiego zwolennika. Młody zawodnik opowiedział w wywiadzie o swoim odejściu z Barçy.
Jagoba bardzo nalegał na jego transfer. Widząc, że nie mieści się on w planach Hansiego Flicka, skrzydłowy z zadowoleniem przyjął szanse gry w Primera División dzięki Mallorce. Negocjacje nie były jednak łatwe i po kilku podróżach Aduriza i Ortellsa do Barcelony w celu uzyskania zgody Deco, transfer gwiazdy Barçy został sfinalizowany: cztery miliony euro i 40% przyszłej sprzedaży oraz prawo pierwokupu zastrzeżone dla klubu z Katalonii.
Jan, jedna z nadziei borykającego się z problemami klubu Mallorca, pojawił się w klubowym podcaście, aby omówić różne aktualne tematy, podsumować swoją obiecującą karierę i opowiedzieć kilka anegdot. Jego transfer został oficjalnie potwierdzony 28 sierpnia, ale uparty i przekonujący Jagoba Arrasate skontaktował się z nim na krótko przed wyjazdem na zgrupowanie do Austrii. – Zadzwonił do mnie i powiedział: „Chcę cię tu mieć w sobotę”. A ja pomyślałem: „I co mam zrobić?”. Powiedział mi to w poniedziałek, a w sobotę wyjeżdżali do Austrii na przedsezonowe zgrupowanie, a ja przyjechałem miesiąc lub półtora miesiąca później.
– Ortells przyjechał do Barcelony, aby porozmawiać ze mną dzień przed moim przyjazdem, ale rozmawiałem głównie z Jagobą. Było więcej klubów, które chciały mnie pozyskać, ale kiedy zgłosiła się Mallorca, nie rozważałem innych opcji – dodał. Po tym, jak nie pojechał z pierwszą drużyną Barçy na przedsezonowe zgrupowanie, telefon od trenera Mallorki był kluczowy dla jego transferu.
– Byłem bardzo podekscytowany wyjazdem i możliwością pokazania, że jestem gotowy, ale nie pojechałem i wróciłem do drużyny rezerwowej. Zostałbym, bo byłem w Barçy, ale kiedy zadzwonił do mnie Jagoba, pomyślałem, że gra w pierwszej lidze i możliwość pokazania, że jestem gotowy, to wielki krok naprzód – wyznał.
Wyjaśnił również, jak odebrał nieoczekiwane powołanie do reprezentacji U-19 na mistrzostwa Europy. – Było lato, byłem na wakacjach i zadzwonił do mnie mój koordynator z Barcelony. Dwie minuty później otrzymałem wiadomość na WhatsAppie od trenera reprezentacji. Krzyczałem w całym domu. Byłem bardzo podekscytowany – opowiada.
Virgili nie strzelił jeszcze bramki w barwach Mallorki, ale jest najlepszym asystentem (6) w drużynie. – To moje marzenie, wierzę, że się spełni, ale nie przejmuję się tym zbytnio. Dopóki mogę pomagać drużynie, wywalczając rzuty karne lub asystując... Gol przyjdzie, kiedy najmniej się tego spodziewasz – mówił. A jeśli chodzi o jego owocną współpracę z Muriqim, zapewnił, że „zawsze mówi mi, żebym robił to, co umiem, atakował i kiedy tylko mogę, podawał mu piłkę, żeby mógł strzelić”.
Takie i wiele innych ciekawych statystyk oraz wyniki na żywo znajdziesz u naszego Partnera - aplikacji Superscore.
Komentarze (19)