Nie milkną echa wczorajszych kontrowersji sędziowskich w półfinale Pucharu Króla, a wręcz tylko się potęgują. Kolejne analizy wskazują, że jednak popełniono błąd przy wyznaczaniu linii spalonego przy bramce Pau Cubarsíego, więc trafienie powinno zostać uznane.
Przypomnijmy, że gol Barcelony anulowano ze względu na pozycję spaloną Roberta Lewandowskiego, od którego odbiła się piłka w polu karnym i trafiła do strzelca. Sam proces analizy sytuacji wzbudził wiele wątpliwości, a ostatecznie okazało się, że system półautomatycznego spalonego po prostu nie działał. Wskutek tego arbiter odpowiedzialny za wideoweryfikację Pablo González Fuertes musiał ze swoim zespołem „ręcznie” wyznaczać linię. Była to druga najdłuższa weryfikacja w historii działania VAR-u w Hiszpanii, co mogło tylko podsycać spekulacje i wprowadzać niepewność.
Archivo VAR uznało, że ostatecznie podjęto prawidłową decyzję, ponieważ nie było drugiego kontaktu z nogą Lewandowskiego tuż przed poturlaniem się piłki do Cubarasiego, co uzasadniałoby wybór innej klatki do analizy sytuacji. Pojawiają się jednak zupełnie inne interpretacje.
Fran Martínez twierdzi, że do tego drugiego kontaktu z piętą Lewandowskiego jednak doszło. Na taki przebieg wydarzeń wskazują też internauci, którzy pod wspomnianym wpisem Archivo VAR przedstawiają filmiki z kolejnym dotknięciem futbolówki przez Polaka. Martínez podsumowuje, że do analizy powinna zostać zatem wybrana inna klatka, na której Cubarsí nie znajduje się już na pozycji spalonej, ponieważ piłka jest przed nim. W tej interpretacji bramka powinna zostać uznana.
Komentarze (107)