Sebastian Staszewski: Robert Lewandowski ma deficyty emocjonalne... ale on już to wie i o tym mówi

Mateusz Doniec

6 listopada 2025, 15:45

YT: Rymanowski Live

5 komentarzy

Fot. Getty Images

Sebastian Staszewski, autor najnowszej książki o Robercie Lewandowskim pt. "Lewandowski prawdziwy", udzielił wywiadu Bogdanowi Rymanowskiemu na temat procesu tworzenia książki i nieznanych historii o napastniku. Poniżej najciekawsze wypowiedzi.

Sebastian Staszewski: Muszę zupełnie szczerze powiedzieć — i Robert o tym wie, bo mu to powiedziałem — że gdybym chciał napisać paszkwil, nie byłoby z tym najmniejszego problemu, a książka miałaby podobną objętość. Ale nie chciałem obalać pomnika. Jednocześnie nie miała to być też laurka. Chodziło mi o pokazanie prawdziwego Roberta Lewandowskiego. Mogę na wstępie powiedzieć tylko tyle: to jest pomnik, ale pomnik z rysami. Pomnik człowieka. Bardziej książka o człowieku niż o piłkarzu.

- Ja bym przede wszystkim chciał, żeby Robert tę książkę przeczytał. To jest moja największa obawa — książka od jutra będzie już wysyłana do ludzi, którzy kupili ją w przedsprzedaży. Można podejść do niej na dwa sposoby. Można zrobić to, co ty, czyli przeczytać ją od początku do końca — wtedy ma się pełen obraz Roberta Lewandowskiego. Pamiętasz, jak do mnie zadzwoniłeś i powiedziałeś, że skończyłeś czytać? Nie chciałem wtedy rozmawiać o twoich wrażeniach, choć byłem ich ciekaw. Zadałem ci tylko jedno pytanie: czy ty go lubisz po przeczytaniu tej książki? Bo właśnie to mnie interesuje. Uważam, że jest wiele rzeczy, które ludziom mogą się w Robercie Lewandowskim nie spodobać, ale jednocześnie trudno nie docenić jego wyborów, determinacji i drogi, którą przeszedł, żeby dojść tam, gdzie jest dziś.

- Czy Robertowi Lewandowskiemu to się spodoba? Moje wrażenie jest takie - i Robert, wybacz mi, jeśli ci się to nie spodoba - że kilka lat temu Robert Lewandowski był emocjonalnie mniej... nie chcę powiedzieć "nierozwinięty", raczej mniej dojrzały niż teraz. Myślę, że z czasem złapał luzu. To trochę tak, jakby przez 12 lat siedział w lodówce - to moja metafora Niemiec - a potem pojechał do Hiszpanii, gdzie otoczenie zaczęło go rozmrażać. I nagle Robert stał się bardziej ludzki.

- Wojtek Szczęsny mówi w tej książce bardzo trafne zdanie: "On stał się... nie "normalny", normalniejszy". I tak, Robert z każdym dniem staje się normalniejszy. Sam powiedział mi kiedyś coś bardzo szczerego: "Poznacie mnie prawdziwego dopiero wtedy, gdy skończę grać w piłkę. Gdy nie będę już musiał się martwić całym tym anturażem". Ja myślę, że poznamy go wcześniej - właśnie po lekturze tej książki. I naprawdę wierzę, że Robert znajdzie w niej siebie. Szczerze.

- Robert jest absolutnie nieempatycznym człowiekiem. Bo pięć lat temu nigdy by tego nie powiedział. Powiedziałem mu: „Robert, rozmawiałem z trzydziestoma, czterdziestoma osobami, które mówią, że ty nie rozumiesz ludzkich emocji. Nie kumasz, dlaczego ludzie płaczą, dlaczego się cieszą. Masz trudność, by zaakceptować, że ktoś nie radzi sobie z presją albo ma problem z twoim zachowaniem. A on na to: "Ja wiem. Wiem, że mam problemy z empatią. Że mam trudności z odbieraniem sygnałów z zewnątrz". I ktoś mógłby powiedzieć, że to jest ch... brzydkie słowo, że ma deficyty emocjonalne. Ale on już to wie. I o tym mówi. I właśnie w tym jest ogromna wartość tej książki — że pozwala to zobaczyć, usłyszeć, zrozumieć. Czy doszedł by tam, gdzie jest, bez tych deficytów? Moim zdaniem nie i jego zdaniem nie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (5)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy