Kilka tygodni temu po meczu Andorry z Mirandés doszło do małego skandalu, kiedy Gerard Piqué i dyrektor generalny klubu z Księstwa zaatakowali słownie arbitra tamtego spotkania. Chociaż byłemu piłkarzowi Barçy grozi za to poważna kara, ten nie gryzie się w język i dalej obraża sędziów.
Pomimo tego, że Andorra zajmuje wysoką, czwartą pozycję w drugiej lidze, to przegrała swój ostatni mecz z Leganés pozwalając przeciwnikowi na małą remontadę. Drużyna Gerarda Piqué doznała pierwszej porażki w sezonie w roli gospodarza, co rozwścieczyło 38-latka, który wraz z jednym z analityków pracujących dla jego klubu znów zaatakował słownie arbitrów.
"Nie macie wstydu!" - miał krzyczeć Julián Ezequiel Pedernera Escurti, analityk Andorry w kierunku sędziego. W protokole zapisano też, że Gerard Piqué miał uderzać pięścią w drzwi do szatni arbitrów wykrzykując przy tym: "To piep***y wstyd, jak chcesz to zapisz to sobie w protokole". Za ostatni wyskok po spotkaniu z Mirandés klub Gerarda Piqué został ukarany 15 tysiącami euro grzywny, a agresywne zachowanie byłego obrońcy naraża Andorrę na kolejne grzywny.
Komentarze (7)