Początek sezonu w wykonaniu Juliána Álvareza stawia go w gronie najlepszych piłkarzy świata. Argentyński napastnik błysnął w sobotnim derbiu przeciwko Realowi Madryt i ponownie skupił na sobie uwagę wszystkich culérs. W tym również prezydenta Joana Laporty, który ma słabość do zawodnika jeszcze od czasów jego gry w Manchesterze City.
Kiedy Julian Álvarez przechodził z Manchseteru City do Atlético zaufanie Barcelony do Roberta Lewandowskiego było absolutne, a klub i tak nie byłby w stanie udźwignąć wysokiej kwoty transferu. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej: kontrakt polskiego killera wygasa z końcem sezonu, a Barcelona jest zdecydowana na przeprowadzenie wielkiej operacji, by móc rywalizować z gigantami Europy. Dlatego też jak informuje dziennikarz Sportu David Bernabéu w programie "La Posesión", Julián Álvarez jest celem numer jeden na przyszłoroczne lato.
Sprowadzenie piłkarza Atlético wiązałoby się z ogromnymi trudnościami finansowymi. Barça ma jednak kilka argumentów, w tym zwolnienie miejsca w budżecie płacowym po odejściu Roberta Lewandowskiego. Według doniesień tego samego dziennika Polak byłby jednak zainteresowany pozostaniem w klubie. Być może kompromisem byłoby przedłużenie umowy z wynagrodzeniem adekwatnym dla doświadczonego dżokera na ławkę.
Wraz z odejściem Lewandowskiego Katalończycy pozbyliby się 26 milionów euro brutto rocznej pensji Polaka. Warto przypomnieć, że jego wynagrodzenie rosło w pierwszych trzech sezonach, a dopiero w ostatnim znacząco spadło. Do tego dochodzi kwestia zakończenia amortyzacji, która wynosiła 12,5 miliona euro. Łącznie daje to 38,5 miliona, które Barça mogłaby wykorzystać na rejestrację, oczywiście przy spełnieniu zasady 1:1.
Klub wie również, że sam zawodnik jest otwarcie fanem Barçy. Jego idolem z dzieciństwa był Leo Messi, obecnie kolega z reprezentacji. Potwierdził to 5 czerwca agent zawodnika w podcaście "Solo para culérs": "Ten podziw, jaki w tamtym czasie miał Julian dla hiszpańskich klubów... Śledził jako dziecko karierę Leo. Oczywiście, że nie ma zbyt wielu Argentyńczyków, którzy nie mieliby sympatii do Barçy i tym bardziej po takim sezonie, jaki rozegrała Barca" - mówił Fernando Hidalgo. "Julian jest bardzo wdzięczny wszystkim członkom zespołu, zawodnikom Barçy, którzy zawsze dobrze o nim mówili tak jak środkowy obrońcy Cubarsí. To go motywuje oczywiście, ale powtórzę: dzisiaj jest zawodnikiem Atlético i jest tutaj bardzo zadowolony. Zobaczymy, jak potoczą się negocjacje. Wiadomo, że futbol jest zmienny i cóż, dobre rzeczy przyjdą" – zaznaczył enigmatycznie agent.
Otoczenie piłkarza również skłania się ku temu, by latem 2026 roku spróbować przenieść go z Atlético do innego klubu. W tej samej rozmowie Hidalgo nie zamknął drzwi przed żadnym scenariuszem: "Jeśli rzeczywiście jest tak, jak mówisz o zainteresowaniu ze strony Barçy względem nadchodzącego sezonu, a wiemy, że twoje informacje są wiarygodne, to oczywiście jesteśmy wdzięczni, ale odbieramy to jako futurologia. Będą musieli się skontaktować z klubem, aby ocenić sytuację i będą negocjacje między trzema stronami" – powiedział, rozbudzając apetyty culérs.
Dodatkowo na samym początku sezonu Matias Palacios twierdził w programie "El Chiringuito", że otoczenie Juliana Álvareza uważa, iż argentyński napastnik pomylił się, dołączając do Atlético Madryt prowadzonego przez Cholo Simeone.
Potencjalne rozmowy Barcelony z Atlético wcale nie zapowiadają się łatwo, zwłaszcza że w ostatnich transakcjach to madrytczycy częściej wychodzili zwycięsko. Julián ma kontrakt aż do 2030 roku, a jego klauzula odejścia wynosi 500 milionów euro. Co więcej, Atlético nie ma żadnych problemów finansowych, dlatego nie planuje wypuszczać największej gwiazdy swojego projektu, w którego rozwój mocno zainwestowano w ostatnich dwóch latach. Barcelona uważa, że trudno będzie nakłonić Los Colchoneros do negocjacji za kwotę mniejszą niż 200 milionów euro.
Co więcej, Barça nie postrzega Álvareza jako piłkarza konfliktowego, który miałby buntować się przeciw klubowi czy Simeone. Prezes Enrique Cerezo lubi powtarzać, że "piłkarze grają tam, gdzie chcą", choć nie zawsze jest to prawda – bo kluczowy pozostaje aspekt ekonomiczny dla wszystkich stron.
Choć Julián jest "dziewiątką" wybraną przez Joana Laportę, Barça nie wyklucza również podejścia do Erlinga Haalanda. Należy pamiętać, że zbliża się rok wyborczy i prezydent klubu wykorzysta wszystkie swoje atuty, by przyciągnąć wielkie nazwisko, które rozpali wyobraźnię kibiców. Co ciekawe, między Laportą a agentką Norwega ma istnieć pewien "pakt" gry nazwiskiem napastnika w kampanii wyborczej. Według Davida Bernabéu druga strona jest zainteresowana poruszaniem tematu zawodnika.
Komentarze (67)