Są pewne statystyki, które pozwalają zrozumieć, jaki wpływ na zespół ma trener podczas meczów. Jedną z nich jest zarządzanie zespołem w przerwie. Hansi Flick w tym sezonie nie boi się zmieniać piłkarzy już po 45 minutach gry, na co zwraca uwagę Mundo Deportivo.
We wczorajszym meczu z Realem Sociedad boisko po pierwszej połowie opuścił młodziutki Dro Fernández, którego zmienił Dani Olmo. Przyniosło to Barcelonie wydatne korzyści, bo choć Hiszpan nie był zaangażowany bezpośrednio w żadnego gola, tak był tego blisko, a dzięki niemu pojawiało się sporo zagrożenia pod bramką Álexa Remiro.
Warto zwrócić uwagę, że w ośmiu meczach tego sezonu Hansi Flick decydował się na zmianę w przerwie aż sześć razy.
- vs Mallorca: Olmo za Fermína;
- vs Levante: Gavi za Casadó, Olmo za Rashforda;
- vs Rayo: -
- vs Valencia: Raphinha za Bardghjiego;
- vs Newcastle: -
- vs Getafe: Rashford za Raphinhę;
- vs Real Oviedo: De Jong za Casadó;
- vs Real Sociedad: Olmo za Dro.
Nie zawsze było to spowodowane wynikiem. Z Mallorcą do przerwy było 2:0 dla Barcelony, a rywale grali w dziewiątkę. Mimo tego, Flick i tak zdecydował się na zmianę w przerwie. Jednak zmiany w przerwie były do tej pory podyktowane głównie tym, że zawodnicy wychodzący w pierwszym składzie nie dawali odpowiedniego poziomu na boisku. Z tego powodu niemiecki trener wiedział, że trzeba coś poprawić i, patrząc na wyniki z tego sezonu, jego decyzje się broniły. Sytuacja Raphinhi w meczu z Getafe była wyjątkiem, w którym korekta personalna była prawdopodobnie podyktowana zwiększającą się frustracją piłkarza i zagrożeniem czerwonej kartki.
Komentarze (12)