Xabi Alonso do Gila Manzano: "To na pewno pójdzie do CTA, będzie na filmiku, na pewno"

Mateusz Doniec

14 września 2025, 14:15

AS

62 komentarze

Fot. Getty Images

Ostatnie dni w hiszpańskiej piłce dostarczyły kilku głośnych historii związanych z arbitrami. Najpierw w meczu Real Sociedad – Real Madryt doszło do wyrzucenia z boiska Deana Huijsena, a później do mocnych słów Xabiego Alonso w kierunku sędziego. W zeszłym sezonie podobne emocje wywołała czerwona kartka dla Hansiego Flicka w spotkaniu Barcelony z Betisem. W obu przypadkach pojawia się pytanie: gdzie przebiega granica między dopuszczalnym protestem a zachowaniem, za które trzeba bezwzględnie karać?

W 32. minucie meczu na Anoeta Dean Huijsen zatrzymał Mikela Oyarzabala faulem, po którym Jesús Gil Manzano zdecydował się na czerwoną kartkę. W ocenie arbitra młody defensor Realu odebrał rywalowi stuprocentową okazję bramkową. Problem w tym, że Éder Militão znajdował się blisko akcji co podważało logikę tak surowej decyzji.

VAR, obsługiwany przez Figueroę Vázqueza, nie zainterweniował. Komisja Techniczna Arbitrów (CTA) od początku tego sezonu stosuje zasadę minimalnej ingerencji i uznano, że sytuacja nie była „oczywistym błędem”. Real Madryt mimo gry w dziesiątkę przez prawie godzinę zdołał wygrać 2:1, ale emocje nie opadły – klub zapowiedział oficjalną skargę do FIFA.

Rubén Ares na łamach AS opisał stanowisko ekspertów, którzy uważają, że Gil Manzano się pomylił. Według jego informacji:

  • sama sytuacja miała "wiele niuansów",

  • czynnikiem łagodzącym była bliskość Militäo oraz odległość Oyarzabala od bramki,

  • kierunek akcji także nie był w pełni jednoznaczny.

Z tego powodu – zdaniem ekspertów cytowanych przez ASa – należało uznać faul Huijsena za przerwanie "obiecującej akcji" i ukarać go żółtą kartką, a nie uznawać za odebranie "klarownej okazji" i sięgać po czerwień. Jednocześnie Ares podkreśla, że VAR zachował się poprawnie, nie ingerując w tę decyzję, ponieważ nie można mówić o błędzie "jasnym i ewidentnym"

Po meczu dużo mówiło się jednak nie tylko o samym Huijsenie, ale też o reakcji trenera Realu. Xabi Alonso dał się nagrać, jak zwraca się do arbitra:

  • "Jesús, ja naprawdę nie chcę, ale to mi każe myśleć źle. Militão jest obok. Jest pięć metrów od akcji".

  • "To na pewno pójdzie do CTA, będzie na filmiku, na pewno".

Alonso otrzymał żółtą kartkę za protesty, ale na tym się skończyło. Jego słowa - choć mocne i pełne sugestii, że decyzja była krzywdząca - nie doprowadziły do dalszych konsekwencji dyscyplinarnych.

Na tle tej historii można wrócić do głośnego przypadku Hansiego Flicka z poprzedniego sezonu. Trener Barcelony został odesłany na trybuny w starciu z Betisem po tym, jak po weryfikacji VAR-u i podyktowaniu rzutu karnego dla gospodarzy wykonał gest frustracji i opuścił strefę techniczną. W protokole zapisano jedynie: "opuszczenie strefy trenera, krzyk i gestykulacja w proteście".

Sam Flick podkreślał później, że niczego do nikogo nie powiedział, a reakcja była "do samego siebie". Kamery DAZN pokazały nieznaczny ruch ręką, który zauważył czwarty sędzia lub liniowy i przekazał głównemu.

Medina Cantalejo, ówczesny szef CTA, miał nawet przyznać na wewnętrznym szkoleniu, że wyrzucenie Flicka było przesadą, bo w takich przypadkach powinno stosować się ostrzeżenia. Mimo tego Komitet Dyscyplinarny RFEF podtrzymał decyzję i Flick dostał dwa mecze zawieszenia – z Leganés i Atlético. Odwołania Barcelony odrzucono.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (62)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy