Lamine Yamal: Bawiło mnie to, że ta sama telewizja, która mówiła o osobach niskorosłych na moich urodzinach, zakontraktowała ich do innych rzeczy [cz. 2/2]

Mateusz Doniec

12 września 2025, 06:00

YT: Fundación Jose Ramon De la Morena

10 komentarzy

Fot. Getty Images

Lamine Yamal udzielił obszernego wywiadu dziennikarzowi José Ramonowi De la Morenie. Zawodnik mówi w nim między innymi o swoich początkach, o rodzinie, debiucie, 18. urodzinach czy Złotej Piłce.

Ty byłeś pewny, że będziesz piłkarzem.

Tak, powiedziałem rodzicom, że jeśli im zależy, żebym ja pracował, to... jesteśmy w du*ie (śmiech).

Twoja mama naciskała na naukę. Jak ją przekonałeś do piłki?

Zawsze mówiła: "Bez szkoły nie zagrasz". Ja kiedyś powiedziałem mamie, że pójdę do szkoły, ale nic nie będę robił, tylko przygotuję się na popołudniowy trening. Ja czułem, że jeśli się skupię, będę piłkarzem. W końcu mi zaufała. Nie polecam innym tej samej drogi, ale taka była moja.

Masz w głowie sceny z dzieciństwa, gdy mama pracowała na nocki...

Mama ciężko pracowała, była zmęczona, ale zawsze miała dla mnie czas, podawała mi kolację... Pamiętam, że nie mogliśmy spędzać razem zbyt dużo czasu, ale kiedyś kupiła mi PlayStation 4 i to był dla mnie cały świat. Do dziś gram z przyjaciółmi - to moja ulubiona odskocznia.

Przeżyłeś trudny moment, gdy zaatakowano twojego ojca. Jak to wspominasz?

Miałem 17 lat. Byłem w samochodzie, gdy zadzwoniła kuzynka i powiedział, co się stało. Byłem w Barcelonie i chciałem jechać pociągiem do Mataró, ale mi nie pozwolili. Następnego dnia trenowałem, ale głowa była gdzie indziej. Potem zobaczyłem ojca w szpitalu - był spokojny, to mnie uspokoiło. Wyszedłem do dziennikarzy i powiedziałem, że wszystko w porządku. Trudna chwila, ale takie rzeczy się zdarzają.

Marzysz o Złotej Piłce?

Mówiłem to moim przyjaciołom. Nie marzę o jednej Złotej Piłce. Marzę o wielu. Uważam, że jestem piłkarzem, który ma zdolności, by tego dokonać, a jeśli tego nie dokonam, to dlatego, że ja nie zrobiłem czegoś dobrze, albo że mi się nie chciało. Marzę, żeby mieć ich wiele, a kiedy to osiągnę, będę bardzo szczęśliwy, ale będę chciał dalej wygrywać - wygrywać z moją drużyną.

A jak w reprezentacji? Da się nawiązywać przyjaźnie? Bo to już są zawodnicy z różnych drużyn.

To są procesy. Na zgrupowanie przyjeżdżają zawodnicy z Barcelony, Realu, Atlético... Teraz wszyscy się dobrze rozumiemy, przyjaźnimy się.

Jak radzisz sobie z rasizmem?

Nie zwracam na to uwagi. Dla mnie to jak powiedzieć, że coś jest czerwone albo niebieskie - głupota. Widziałeś kiedyś jakiegoś czarnego, który powiedział komuś: "Ty, biały"? Czasem ludzie zachowują się źle, ale nie można generalizować. Nie przejmuję się tym.

Czytasz wszystko, co się o tobie pisze?

Nie. Wiem, że im lepiej grasz, tym więcej się mówi. To normalne. Widzieliście kiedyś, żeby 18-latek poszedł na imprezę, a ludzie się dziwili: "Wow, 18-latek poszedł na imprezę!"? Albo, że 18-latek robi jakąś celebrację... Jutro wyjdę i powiem "cześć", to będą pisać: "powiedział cześć!". Mam dziewczynę - napiszą: "Ma dziewczynę!". Taka jest cena sukcesu.

Możesz pójść po brata do szkoły?

Nie, nie mogę, ale czekam na niego w domu.

Czy napisano coś o twoich urodzinach, co cię zezłościło?

Nie, bawiło mnie to, gdy próbowali to splamić na różne sposoby. Jedna pani mówiła kłamstwa w telewizji, że ja wybierałem dziewczyny... to było bez sensu. Nikt jej nie znał. Potem wyszedł temat kelnerów, którzy pracowali, bo mieli do tego prawo. Bawiło mnie to, że ta sama telewizja, która o tym mówiła, zakontraktowała ich do innych rzeczy. Oni po prostu pracowali.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze