Barcelona ze zdziwieniem przyjęła decyzję UEFA o zawieszeniu Hansiego Flicka na jeden mecz Ligi Mistrzów za jego zachowanie przy okazji spotkania z Interem w półfinale poprzedniej edycji. Kibice również nie rozumieją kary dla szkoleniowca, zwłaszcza przy innych precedensach, które nie zostały usankcjonowane w podobny sposób.
Barça nie wie, co konkretnie UEFA zarzuca Flickowi, oprócz ogólników typu „niewłaściwe zachowanie”. Czy chodziło o jakiś gest z murawy (trener otrzymał tylko żółtą kartkę od Szymona Marciniaka), czy też o jego wypowiedzi z konferencji prasowej. Dlatego klub domaga się wyjaśnień od UEFA. Wykluczony z następnego meczu Ligi Mistrzów został też asystent Niemca Marcus Sorg. Obaj szkoleniowcy będą musieli zapłacić po 20 tysięcy euro grzywny.
Barcelonismo wyraża w mediach społecznościowych swoje zdziwienie takim obrotem spraw, skoro podobnej kary nie dostali na przykład piłkarze Realu Madryt. Po rywalizacji z Atlético kilku zawodników eksponowało obraźliwe i prowokacyjne zachowania względem publiczności zgromadzonej na Metropolitano. Wyróżnił się w tym kontekście Antonio Rüdiger, który wykonał gest podrzynania gardła, a także Kylian Mbappe, który złapał się za jądra. Obaj otrzymali karę jednego meczu dyskwalifikacji, ale tylko w zawieszeniu, co oznacza, że mogli grać w kolejnej rundzie Ligi Mistrzów i tylko w przypadku naruszenia podobnych przepisów w ciągu roku sankcja zaczęłaby obowiązywać.
Na Rüdigera nałożono karę grzywny opiewającą na 40 tysięcy euro. Mbappe musiał zapłacić 30 tysięcy, a Dani Ceballos – 20 tysięcy. Oceniane było też zachowanie Viníciusa, który nie dostał jednak żadnej kary. W kolejnym miesiącu od meczu z Atlético Rüdiger znów nie zapanował nad swoimi agresywnymi zachowaniami i zaatakował sędziego w trakcie finału Pucharu Króla, rzucając w niego jakimś przedmiotem. Ostatnio też sprowokował Barcelonę, tym razem w Internecie.
Komentarze (22)