Już od początku zawodnicy ofensywni Barcelony starali się być bardzo aktywni, a przede wszystkim Lamine Yamal. Wynikały z tego akcje z krótkimi podaniami, ale bez konkretów pod bramką Japończyków. W pierwszych kilku minutach piłkarze Barçy popełnili kilka małych błędów w wyprowadzaniu piłki, ale zawodnicy z Kobe nie zdołali tego wykorzystać. W 13. minucie Barcelona miała pierwszą bardzo groźną sytuację. Po dośrodkowaniu Lamine Yamala sam w polu karnym znalazł się Raphinha, który, chcąc podawać do Ferrana Torresa, oddał strzał głową, który wyłapał bramkarz. Kilka minut później Brazylijczyk znalazł się w dogodnej sytuacji i oddał mocne uderzenie z dystansu, które jednak minęło bramkę. Do 30. minuty Barcelona nie zagroziła mocno bramce Kobe.
33. minuta była przełomem. Barça wywalczyła rzut rożny, z którego dośrodkowanie posłał Fermín López. Po sporym zamieszaniu piłkę do siatki wpakował Eric García. Futbolówka wcześniej odbiła się od jego ręki, ale sędzia tego nie zauważył (mecz bez systemu VAR). 40. minuta to już groźny atak Vissel Kobe, które sprawnie przedostało się pod bramkę Joana Garcíi, ale ostatecznie blok Alejandro Balde uratował golkipera Barcelony. Jednak w 43. minucie nie udało się zatrzymać Japończyków. Błąd na środku boiska popełnił Pau Cubarsí. Napastnik rywali znalazł się w sytuacji sam na sam, ale García obronił jego strzał. Później jednak zawodnicy z Kobe zachowali zimną krew w polu karnym, a gola strzelił Taisei Miyashiro. Na przerwę piłkarze zeszli przy wyniku 1:1. Warto podkreślić, że w pierwszej połowie Barcelona wyglądała dość dynamicznie, Pedri popisał się kilkoma magicznymi zagraniami, a Lamine Yamal podjął wiele prób dryblingów, ale nie kończyły się one sukcesem.
Hansi Flick zdecydował się na zmianę całej jedenastki przed drugą połową. Swoje debiutanckie minuty w barwach Barcelony zaliczyli więc Marcus Rashford i Roony Bardghji. Pierwsze momenty drugiej części gry nie obfitowały w ciekawe sytuacje podbramkowe. Barcelona próbowała dostać się pod bramkę Kobe, ale brakowało kropki nad i w postaci dobrego ostatniego podania i strzału. Raz obronę Barcelony wybiciem wślizgiem musiał ratować Andreas Christensen, gdyż Japończycy po groźnym podaniu za linię obrony wychodzili na dogodną pozycję. W 63. minucie świetne podanie od Marca Casadó dostał Dani Olmo, ale w bardzo dobrej sytuacji nie trafił w bramkę. Sekundy później strzał w golkipera rywali oddał Marcus Rashford.
Później mecz trochę zwolnił, ale w 77. minucie Marcus Rashford posłał dobre podanie do Roberta Lewandowskiego. Polak opanował piłkę, znalazł Roony'ego Bardghjiego, a ten pewnym strzałem lewą nogą pokonał bramkarza przeciwników. Barcelona wyszła na prowadzenie! Chwilę po tej bramce Hansi Flick dokonał kolejnych zmian. Roony Bardghji miał również szansę na asystę, ale po jego podaniu strzał z pierwszej piłki Marca Casadó wylądował nad poprzeczką. Niedługo później Barcelona doczekała się trzeciego gola. Bramkę zdobył wpuszczony kilka minut wcześniej na boisko Pedro 'Dro' Fernández, kolejny z talentów prosto z La Masii. Młody zawodnik popisał się świetnym uderzeniem z pierwszej piłki z powietrza. Wynik 3:1 utrzymał się do końca.
Barcelona w 1. połowie: J. García - Eric, Cubarsí, Martínez, Balde - Gavi, Pedri - Lamine Yamal, Fermín, Raphinha - Ferran.
Barcelona w 2. połowie: Szczęsny - Koundé, Araujo, Christensen, Torrents (G. Martín 79') - Casadó, De Jong - Bardghji, Olmo, Rashford ('Dro' Fernández 79') - Lewandowski
Vissel Kobe: Maekawa - Sakai, Yamakawa, Honda, Nagato - Ogihara, Ideguchi, Miyashiro - Erik, Sasaki, Hirose.
Komentarze (184)