Chociaż Barcelona hucznie ogłosiła powrót na Camp Nou na mecz Pucharu Gampera, który ma zostać rozegrany 10 sierpnia, to ostatnie doniesienia studzą entuzjazm. Klub jest pesymistycznie nastawiony co do możliwości uzyskania zezwolenia wydawanego przez Radę Miasta, a z katalońskiej rozgłośni RAC1 płyną jeszcze gorsze wiadomości.
Wydział Planowania Urbanistycznego przekazał władzom klubu, że wyzwolenie nie może zostać wydane, dopóki prace na pierwszym i drugim poziomie trybun nie zostaną całkowicie ukończone. Zarząd zdawał sobie sprawę, że zaplanowane 60 tysięcy miejsc może być niemożliwe do utrzymania, ale jak się okazuje nawet połowa tej pojemności stanowi problem nie do przejścia.
Rozgłośnia powołując się na swoje źródła wewnątrz klubu informuje, że zarząd jest właściwie pewien uzyskania odmowy wydania zezwolenia i już planuje przełożenie daty inauguracji na mecz ligowy z Valencią, który jest zaplanowany na 14 września. Oznacza to, że Joan Laporta ryzykuje brakiem gry na Camp Nou w przyszłym sezonie Ligi Mistrzów. Regulamin rozgrywek zabrania zmiany stadionu w trakcie ich trwania aż do końca fazy ligowej, a pierwsze spotkanie w zależności od losowania ma zostać rozegrane w dniach 16-18 września, jeżeli Barcelona zostanie jego gospodarzem.
Konieczność szukania innego stadionu na ostatnią chwilę byłaby ogromnym ciosem w wizerunek i finanse Barçy. Prezydent Joan Laporta ma dużo szczęścia, że w mieście znajduje się również Stadion Olimpijski na wzgórzu Montjuïc, w innym przypadku mielibyśmy do czynienia z totalną kompromitacją. Zapytani o stan budowy Camp Nou mieszkańcy dzielnicy Les Corts twierdzili, że na mecze trzeba będzie chodzić w kaskach i daleko jeszcze do końca prac. Nie napawa to optymizmem co do możliwości powrotu jeszcze przed startem Ligi Mistrzów.
Komentarze (40)