Światem futbolu wstrząsnęła informacja o śmierci Diogo Joty i jego brata w wypadku samochodowym. W sobotę, w Portugalii odbył się pełen łez i bólu pogrzeb. W środowisku Liverpoolu wielka krytyka spadła na Luisa Díaza, który w tym czasie... bawił się na imprezie influencerów.
Niewielu zawodników Liverpoolu ominęło pogrzeb Diogo Joty i jego brata. Jednak absencja jednego z piłkarzy obiła sie szerokim echem - pojawiło się przez to wiele krytyki w mediach społecznościowych. Chodzi o Luisa Díaza, który w tym czasie przebywał w Kolumbii, bawiąc się i promując turniej piłkarski influencerów. Wymowny stał się poniższy obrazek, który pokazuje zachowanie Joty, kiedy ojciec Díaza został porwany (po zdobyciu bramki pokazał koszulkę Kolumbijczyka), a obok zachowanie Díaza w dniu pogrzebu jego kolegi.
Inni zawodnicy pojawili się w Portugalii, by pożegnać swojego kolegę. Wyróżnia się chociażby Rubéna Nevesa, który tuż po rozegraniu meczu w USA na Klubowych Mistrzostwach Świata podróżował dziesięć godzin, by dotrzeć na czas. Nie zrobił tego Luis Díaz, który niedługo później wrzucił na swoje media społecznościowe zdjęcie, jak tańczy i śmieje się z kolumbijskimi streamerami. Później musiał usunąć materiały ze swoich kont.
Komentarze (72)