Nolito, zawodnik Barçy B w latach 2008-2011, a także były piłkarz m.in. Celty Vigo czy Manchesteru City, udzielił wywiadu dla El Chiringuito, w którym wypowiedział się na temat Lamine Yamala. 38-latek pochwalił piłkarską jakość 17-latka, ale skrytykował jego pozaboiskowy styl bycia.
Nolito: To, co osiąga w swoim wieku, w Barcelonie, w obecnym otoczeniu i przy wszystkim, co się z tym wiąże... Spełnia prawie wszystkie warunki, aby być najlepszym na świecie, a obecnie należy do grona najlepszych. Gra przed 60 000 widzów, dźwiga na barkach całą drużynę, w lidze, w Lidze Mistrzów...
- Jego styl [czapka z daszkiem do tyłu, okulary przeciwsłoneczne...]? Gdybym był jego ojcem, dałbym mu tą czapką po uszach. Ale ja jestem nikim. Osobiście mi się to nie podoba. Są miejsca i chwile, w których reprezentujesz tak ważny klub jak Barça.
- Dwa miesiące po przybyciu do Barçy Guardiola powołał mnie na mecz pucharowy przeciwko Benidormowi. Nie zagrałem ani minuty, ale byłem szczęśliwszy na ławce... Nie spodziewałem się tego. Zadebiutowałem w lidze przeciwko Mallorce, było 1:1 i byłem przerażony, gó*no mi się wylewało z butów. To było cudowne, w domu zawsze kibicowaliśmy Barçy.
- Gdybym był prezesem Realu Madryt, sprzedałbym Viníciusa, ustawiłbym Mbappé na lewej stronie i sprowadziłbym napastnika. To samo zrobiłbym w przypadku Blaugrany, drużyny mojego życia: gdybym był prezesem Barçy, sprowadziłbym innego napastnika i ofensywnego pomocnika z Madrytu, którego bardzo lubię.
Komentarze (51)