"Mamy pięciu środkowych obrońców i jeden z nich musi odejść" - powiedział w wywiadzie z La Vanguardią Deco, gdy padło pytanie o Andreasa Christensena. Wiele wskazuje na to, że to właśnie Duńczyk ma opuścić klub tego lata. Czy to dobra decyzja? A może z drużyną powinien pożegnać się Ronald Araujo?
Barcelona ma obecnie pięciu środkowych obrońców: Pau Cubarsíego, Iñigo Martíneza, Erica Garcíę, Ronalda Araujo i Andreasa Christensena, a także Julesa Koundé, który może również grać na środku. Deco stwierdził, że na tej pozycji w drużynie panuje nadmiar zawodników, a zatem można spodziewać się, że latem któryś z nich odejdzie z drużyny. Najczęściej mówiło się w tym kontekście o Andreasie Christensenie, ale nie można wykluczyć także z tej sprawy Ronalda Araujo. Pozostali wydają się nietykalni.
Kto z dwójki Christensen - Araujo powinien zatem opuścić klub? Porównajmy za i przeciw
Zacznijmy od Christensena. 10 kwietnia Duńczyk skończył już 29 lat. To oczywiście wiek idealny dla piłkarza, jednak nie wiadomo, czy byłoby tak w przypadku byłego gracza Chelsea, którego stale dręczą kontuzje. W ubiegłym sezonie musiał przejść operację ścięgna Achillesa, przez co zagrał tylko 259 minut w sześciu spotkaniach. Według wyliczeń Transfermarkt łącznie opuścił, będąc w Barcelonie, aż 61 spotkań.
Mimo to, zawsze gdy grał, spisywał się na co najmniej przyzwoitym poziomie. Bez względu na to, po jak długiej pauzie wracał, zawsze był gwarantem dobrej gry. Ponadto, za Xaviego był także dobrą opcją do gry w środku pola. W minionej kampanii tę funkcję "awaryjnego piwota" pełnił Eric García.
Transfermarkt wycenia Christensena na 12 milionów euro i znając sprzedaże Barcelony, trudno spodziewać się, aby jego potencjalna cena sięgnęła tej kwoty. Pozytywem jest fakt, że Duńczyk przybył w 2022 roku do Barcelony za darmo, a zatem każda kwota jego sprzedaży to czysty zysk dla klubu.
Jeśli chodzi o Ronalda Araujo, on także nie jest okazem zdrowia. Licząc od sezonu 2022/23, gdy to klubu trafił Christensen, to Urugwajczyk opuścił więcej meczów z powodu kontuzji - dokładnie 62, czyli o jeden więcej niż Duńczyk. Jednak w przeciwieństwie do starszego kolegi z obrony Urugwajczyk nie jest ostatnio gwarancją jakości. Wręcz przeciwnie - bywa raczej "zapalnikiem", który pamiętany jest głównie z tych złych momentów, jak np. faul na Barcoli w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z PSG, czy dopuszczenie Acerbiego do strzelenia gola w końcówce półfinału z Interem.
Z drugiej strony Araujo ma za sobą poparcie zarówno Deco, jak i Hansiego Flicka. Obaj mówią, że Ronald może być jednym z najlepszych środkowych obrońców na świecie i kto jak kto, ale Flick nie rzuca takich słów na wiatr. Teraz Niemiec będzie mógł pracować z Urugwajczykiem od samego początku presezonu i być może taka "czysta karta" dla 25-latka posłuży mu w odzyskaniu formy.
Dodatkowo Araujo jest o 4 lata młodszy od Christensena i choć jego sprzedaż zapewniłaby Barcelonie większy zysk niż odejście Duńczyka, to Urugwajczyk ma większą szansę na "rewaloryzację" (po ostatniej aktualizacji wycen Transfermarkt jego wartość spadła z 50 na 35 mln euro).
Nie można oczywiście zapominać o "romansie" Araujo z Juventusem, co mocno nadszarpnęło jego wizerunek, jednak wygląda na to, że to już przeszłość. Potwierdził to zresztą Deco, mówiąc: "Ronald ma kontrakt, przedłużył go i miał trudny sezon, z niesprawiedliwą krytyką. To jeden z najlepszych środkowych obrońców na świecie. Odejście nie jest w planach Ronalda. Chce wrócić do swojej najlepszej formy" - powiedział dyrektor sportowy. Należy też pamiętać, że według mediów od 1 do 15 lipca klauzula wykupu Araujo ma wynosić 60 milionów euro.
Wydaje się, że klub podjął już decyzję, że z klubem powinien pożegnać się Andreas Christensen, jednak czy jest to odpowiednia decyzja? Zarówno Urugwajczyk, jak i Duńczyk spędzają podobną ilość czasu na leczeniu urazów, ale na boisku ostatnio lepiej prezentuje się 29-latek. To jednak Araujo ma większy margines na poprawę i to on ma po swojej stronie trenera oraz dyrektora sportowego.
Komentarze (40)