Barcelona mogła tego wieczora zapewnić sobie mistrzostwo Hiszpanii. Musiała jednak pokonać Espanyol, co w tym sezonie jest bardzo trudnym zadaniem. Hansi Flick dokonał zmian jedynie w formacji defensywnej i na środku ataku. Linię obrony stworzyli Eric García, Christensen, Araujo oraz Balde. W środku pola zagrali Pedri, Frenkie i Olmo. Na skrzydłach wystąpili Lamine Yamal i Raphinha, a na środek ataku wrócił Lewandowski.
Początek meczu był dobry dla gospodarzy. Już w czwartej minucie znakomitą okazję miał Puado, ale uderzył obok bramki. Barcelona odpowiedziała w 13. minucie również niecelnym strzałem Lewandowskiego. Polak powinien był w tej sytuacji odegrać do Lamine Yamala. W międzyczasie kibice gospodarzy swoim zachowaniem zmusili sędziego do przerwania spotkanie na kilka minut. W 16. minucie Espanyol wyszedł ze świetnym kontratakiem, który powinien skończyć się bramką. Znakomitą interwencją popisał się jednak Wojciech Szczęsny. Polak w jednej z kolejnych akcji zanotował też przytomne wyjście z bramki, dzięki któremu udało się zastopować szybki atak rywali. W 31. minucie zza pola karnego uderzył Pedri, ale nie była to dobra próba. Barcelona starała się zdobyć choć jedną bramkę przed przerwą, niestety bezskutecznie. W 44. minucie niezłe dośrodkowanie w kierunku Lewandowskiego posłał Eric García, a Polak dobrze się uwolnił spod opieki obrońcy i uderzył w kierunku dalszego słupka, a piłka minęła bramkę. Sędzia doliczył dwie minuty, w których niewiele się już działo. Na gole musieliśmy poczekać do drugiej połowy.
W przerwie Alejandro Balde zastąpił Gerarda Martína i od razu próbował rajdu w pole karne rywali. Barcelona dominowała i często wykorzystywała Lamine Yamala na prawym skrzydle. Kolejne dośrodkowania nie były jednak wystarczająco dokładne. W 53. minucie Lamine Yamal w swoim stylu (i stylu Messiego) zszedł do środka i uderzył sprzed szesnastki w samo okienko, nie dając najmniejszych szans na skuteczną interwencję Garcíi. Tymczasem na boisku pojawił się Cubarsí, zmieniając mającego jakieś problemy fizyczne Araujo. Hansi Flick zdjął także Lewandowskiego, wprowadzając w jego miejsce Fermína w 65. minucie. Espanyol próbował odpowiedzieć, ale albo ktoś palił akcje, albo brakowało dokładności. W 77. minucie na boisko weszli Gavi oraz Hector Fort, zmieniając Olmo i Christensen. Chwilę później bardzo brzydko zachował się Cabrera, który celowo uderzył w brzuch Lamine Yamala. Soto Grado został wezwany do monitora i długo przyglądał się tej sytuacji, po czym wyrzucił z boiska zawodnika Espanyolu.
W 86. minucie drugą bramkę mógł zdobyć Lamine Yamal, ale uderzył zdecydowanie za lekko. Gospodarze byli zmotywowani, by zdobyć bramkę wyrównującą i uniemożliwić piłkarzom Barcelony świętowanie mistrzowskiego tytułu. Sporo było fauli, a walka toczyła się o każdą piłkę. Już w doliczonym czasie gry Lamine Yamal przytomnie podał do Fermína, który od razu uderzył na bramkę, a piłka po rykoszecie wylądowała w siatce. Stało się jasne, że nikt już nie odbierze Barcelonie ani zwycięstwa w tym meczu, ani tytułu mistrza Hiszpanii! Zadanie zostało wykonane, a na fetę przyjdzie czas przy okazji meczu z Villarrealem.
Barcelona: Szczęsny - Eric, Araujo (min. 51, Cubarsí), Christensen (min. 77, Fort), Gerard Martín (min. 46, Balde)- De Jong, Pedri - Lamine Yamal, Dani Olmo (min. 77, Gavi), Raphinha - Lewandowski (min. 65, Fermín).
Espanyol: Joan García - El Hilali, Kumbulla, Cabrera, C. Romero - Urko, Pol Lozano (min. 60, Pere Milla), Edu Exposito - A. Roca (min. 68, Carreras), Roberto Fernández (min. 82, Calero), Javi Puado (min. 82, Cheddira).
Komentarze (262)