Pedri: Zawsze marzyłem o zdobyciu Złotej Piłki

Mateusz Doniec

28 kwietnia 2025, 23:00

UEFA

24 komentarze

Fot. Getty Images

Pedri udzielił wywiadu dla oficjalnej strony internetowej UEFA. Kanaryjczyk opowiedział o byciu kibicem Barcelony, wspomnieniach z triumfu w Lidze Mistrzów w 2015 roku, przywództwie Hansiego Flicka i nadziejach na zdobycie Złotej Piłki.

Pedri: Barça to moje życie. Od kiedy byłem mały, zawsze tak było. Zawsze oglądałem mecze z rodziną, a mój ojciec od małego mi to wpajał. Zawsze chodziłem oglądać mecze do penyi i zawsze chciałem, żeby wygrywali, a teraz mogę się tym cieszyć od środka. Przeżywam wszystko, o czym marzyłem, i w tej chwili to wszystko dla mnie. Mogłem przeżywać momenty, kiedy wygrywaliśmy wszystko, z chwilami wielkiej radości i świętując gole. To inne doświadczenie niż oglądanie meczu w domu, na kanapie z trzema przyjaciółmi. Tam jest 30 albo 40 osób, które przeżywają to tak samo jak ty albo nawet bardziej, i cudownie jest widzieć wszystkich kibicujących drużynie.

- Od oglądania tylu meczów w telewizji, od oglądania filmików z Andrésem albo Xavim, myślę, że coś ci się zapisuje w pamięci. Próbujesz ich naśladować, próbujesz to ćwiczyć, ale trudno jest być na tym poziomie. Dlatego starasz się codziennie poprawiać, żeby pewnego dnia móc robić to, co oni robili. Często oglądałem filmik z Iniestą, który był moim idolem, i próbowałem kopiować to, co robił na filmie albo w konkretnej akcji, jak chronił piłkę. Czasem próbujesz ich naśladować. Innym razem jest ci trudno, bo to jest trudne, ale mimo wszystko starasz się robić to jak najlepiej.

- Liga Mistrzów 2014/15? Szczególnie pamiętam finał, gola Rakiticia. To był finał, którym bardzo się cieszyłem w penyi. To był niesamowity finał, zwłaszcza ze względu na to, jak grali trzej napastnicy (Neymar, Luis Suárez i Lionel Messi). Byli gwiazdami, które osiągały wielkie liczby, a futbol, jaki prezentowali, był bardzo przyjemny do oglądania.

- To młoda drużyna, a Hansi Flick jest jak ojciec, w tym sensie, że zawsze stara się o nas dbać. Jest przy tobie, jeśli nie grasz. Zawsze próbuje ci pomóc i, poza tym, że jest surowy — bo jest i to widać z zewnątrz — jego strona, której nie widać, to ta, że zawsze stara się ci pomóc, kiedy grasz słabo. Rozmawia z tobą, pyta, co nie działa.

- Trudno mi było się zaadaptować [do pressingu z bardzo wysoko ustawioną linią obrony], zwłaszcza gdy obserwowałem to z boku podczas presezonu i widziałem, jak to wdrażali. Ale od początku uważam, że drużyna radziła sobie bardzo dobrze i kiedy to działa, i widzisz, że coś wychodzi zgodnie z pomysłem trenera, myślę, że daje ci to dużo więcej pewności siebie.

- Odkąd Rodri wygrał Złotą Piłkę, udowodniono, że zawodnik, który kontroluje środek pola i dyktuje tempo oraz rytm meczu, może ją zdobyć. Bardzo się cieszyłem, że ją wygrał, bo poza sezonem, jaki rozegrał, bardzo lubię grać z nim, kiedy jestem w reprezentacji. To zawodnik, który świetnie kontroluje grę, odbiera piłkę, wprowadza ją do przodu, strzela gole... jest wszędzie.

- Zawsze marzyłem o zdobyciu Złotej Piłki. Ale teraz został miesiąc i uwaga skupia się na drużynie, na wygraniu trzech tytułów, bo to jest to, co naprawdę się liczy, a kiedy ten miesiąc się skończy, zobaczymy, czy będziemy mogli zacząć rozmawiać o takich sprawach.

- Gavi? Niesamowita osoba. Jeśli jest z tobą, to jest z tobą do śmierci, gdziekolwiek by było trzeba. To bardzo ważna część tego, kim jest.

Dani Olmo? Często jest otoczony przez czterech obrońców, a jednym dotknięciem mija ich wszystkich i już staje przed bramką.

Ferran Torres? Ferran jest dla mnie jak brat. Myślę, że to on najbardziej mi pomógł, zarówno na boisku, jak i poza nim. Poza golami, które strzela, jest tym, który na każdym treningu pracuje najwięcej, zawsze starając się poprawiać.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (24)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze