Decydujący moment sezonu 2024/25 trwa. Barcelona dalej jest w grze o wszystkie trofea, więc jedną z najważniejszych spraw jest w tym momencie zarządzanie piłkarzami. Coraz mniej osób ma do nich dostęp.
Alfredo Martínez (Sport/Onda Cero) pisze, że z każdym dniem coraz mniej ludzi ma możliwość wejścia do szatni pierwszej drużyny Barcelony. Alejandro Echevarría, były szwagier Joana Laporty, który, jak podaje dziennikarz, ma być koordynatorem ds. bezpieczeństwa w klubie, ma wyidealizowaną wizję. Chodzi o to, żeby jak najmniej osób przewijało się w środowisku piłkarzy. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest również Hansi Flick, dla którego od zawsze szatnia była świętym miejscem, odizolowanym od reszty.
Teraz już nawet lekarze nie mają normalnego dostępu do jadalni pierwszego zespołu w bazie treningowej. Mogą tam wejść jedynie „najpotrzebniejsze osoby”. Widać to również po mediach, które muszą poruszać się z dala od pierwszej drużyny. Z zespołem podróżują tylko ci, którzy muszą. Na niektóre podróże nie udają się lotem czarterowym klubu, a lotami z normalnej taryfy, nawet jeśli są one zaplanowane dzień później.
Wydaje się, że taka izolacja zespołu Hansiego Flicka może pomóc piłkarzom w decydujących momentach sezonu. Ich koncentracja musi pozostać na najwyższym poziomie przez jeszcze ponad miesiąc w obliczu walki o trzy tytuły - ligę, puchar i Ligę Mistrzów. Niedługo okaże się, czy takie rozwiązanie przyniesie zamierzone skutki.
Komentarze (9)