Na początku stycznia pojawiły się doniesienia o transferze Pau Prima do Kataru. Według tego, co pisali Fabrizio Romano czy Gerard Romero, młody pomocnik miał dołączyć do Al-Sadd, a więc byłego klubu Xaviego Hernándeza. Dzisiaj Marca potwierdziła te informacje i poinformowała, iż Prim jest o krok od podpisania kontraktu z klubem z Dohy, a rozmowy są obecnie na zaawansowanym poziomie. Piłkarz, który całe życie spędził w La Masii, nie chciał przedłużyć umowy z Barceloną i poczekać na swoją szansę.
Pau od zawsze uchodził w akademii za jednego z najbardziej utalentowanych defensywnych pomocników. Imponowała jego dojrzałość, inteligencja, gra na wyprzedzenie, szybki doskok do przeciwnika i przede wszystkim obunożność, dzięki której z łatwością potrafił przyspieszać akcje i zmieniać jej kierunki. Do tego dokładał solidne warunki fizyczne, umiejętność przesuwania ataków do przodu, bardzo dobre finałowe podanie, dokładne przerzuty i uderzenie zza pola karnego. Jego profil był natomiast często porównywany do Marcelo Brozovicia.
Tę kampanię w rezerwach rozpoczął jak najbardziej udanie. Od początku sezonu był ważnym graczem, grał w wyjściowej jedenastce i prezentował solidny poziom. Prim w 16 spotkaniach zdołał rozegrać 1321 minut i zanotować dwie asysty. Niestety, odrzucenie propozycji nowej umowy ze strony Barcelony i decyzja o odejściu spowodowały, że Pau został odsunięty od składu Barçy Atlétic i przestał być powoływany do kadr meczowych. Na tej decyzji zyskał najbardziej Pedro Soma.
Z jednej strony nie można się dziwić, że Hiszpan nie widział dla siebie szans w ekipie Hansiego Flicka, gdzie mocną pozycję ma już Marc Casadó, a klub odważnie stawia na Marca Bernala. Prim jednak ze swoim profilem mógłby wnieść do pierwszej drużyny coś nowego i byłby w stanie grać również w bardziej ofensywnej roli, a także pełnić rolę piłkarza w stylu box-to-box. Jego potencjał i umiejętności z pewnością pozwoliłby mu na walkę o skład z Casadó, a forma i dyspozycja Bernala po powrocie z urazu też nie jest znana i pewna. Dodatkowo teraz, gdy Marc wypada z gry na około dwa miesiące, otwiera się kolejna szansa. Utalentowany 18-latek postanowił odrzucić propozycje Barcelony i szukać szans na grę gdzie indziej.
Padło niespodziewanie na Katar, a więc kierunek, który coraz częściej wybierany jest przez piłkarzy. Czy Al-Sadd zapewni mu regularną grę? Z pewnością tak, choć śmiemy twierdzić, że rozwój i gwarancja minut zeszła na drugi plan, gdy młodemu graczowi przedstawiona została propozycja finansowa. Można więc napisać, że odejście to wpisuje się w rosnący trend, w którym Katar czy Arabia Saudyjska przyciągają nie tylko graczy bardziej doświadczonych i będących u schyłku kariery, ale także młode talenty, dla których aspekt finansowy zaczyna odgrywać kluczową rolę. Coraz częściej okazuje się też, że wizja rozwoju i rywalizacji na najwyższym poziomie przegrywa z lukratywnymi ofertami, a kluby z Bliskiego Wschodu stają się realną alternatywą nawet dla europejskich gigantów.
Komentarze (37)