Barcelonie udało się umocnić na prowadzeniu w lidze i przystępowała do pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów w dobrych nastrojach. Hansi Flick postawił na zawodników, który w ostatnim czasie zyskali najwyższą formę. Między słupkami stanął Szczęsny, a przed nim linię obrony utworzyli Koundé, Cubarsí, Martínez oraz Balde. W środku pola zagrali Pedri, De Jong i Dani Olmo, natomiast na skrzydłach miejsca zajęli Raphinha oraz Lamine Yamal. Na środku ataku miejsce zajął oczywiście Robert Lewandowski.
Benfica rozpoczęła od mocnego uderzenia Wojciech Szczęsny z trudem sparował piłkę na słupek po strzale Aktürkoğlu. W drugiej minucie zza szesnastki uderzył Dani Olmo, niestety niecelnie. Oba zespoły szybko zaprezentowały potencjał ofensywny, ale i pewne braki w defensywie. Po rzucie rożnym w dziewiątej minucie niezły strzał głową oddał Cubarsí, jednak dobrze ustawiony Trubin złapał piłkę. W 12. minucie Barcelona powinna objąć prowadzenie, ale bramkarz Benfiki obronił kolejno uderzenia z bliskiej odległości De Jonga, Lewandowskiego i Lamine Yamala. Chwilę później znów świetną interwencją popisał się Szczęsny, choć powtórki pokazały, że ewentualny gol byłby anulowany z uwagi na pozycję spaloną. W 22. minucie walkę o piłkę przegrał w środku pola Frenkie de Jong, po czym akcję faulem przerwał Cubarsí. A ponieważ stoper Barcelony był ostatnim z obrońców, to sędzia nie zawahał się i ukarał wychowanka czerwoną kartką. Sytuacja gości się skomplikowała, a gospodarze od razu oddali dobrzy strzał z rzutu wolnego, po którym Szczęsny stanął na wysokości zadania.
Hansi Flick zdecydował się wpuścić Araujo w miejsce Daniego Olmo. To Benfica zyskiwała jednak coraz większą przewagę, a Barcelona miała problemy ze zbudowaniem składnej akcji czy wyprowadzeniem kontrataku. W 43. minucie wyborną interwencją popisał się Szczęsny, ratując zespół przed utratą bramki. W doliczonym czasie gry Martínez został brutalnie sfaulowany, ale sędzia ukarał Barreiro tylko żółtą kartką. To tak rozwścieczyła stopera Barçy, że sędzia postanowił uspokoić go kartką. Zamiast gry po 10 zawodników mieliśmy zatem karę dla poszkodowanego w całej sytuacji. Tak też można sędziować… W samej końcówce Barcelona miała jeszcze świetną okazję, by wbrew wszystkiemu wyjść na prowadzenie, ale Raphinha próbował jeszcze podawać, choć miał idealną sytuację do oddania strzału. Ostatecznie skończyło się remisem, co uwzględniając okoliczności, musiało cieszyć Hansiego Flicka.
Druga połowa zaczęła się nieźle dla gospodarzy. W 50. minucie Pavlidis miał doskonałą okazję, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Chwilę później znów Szczęsny świetnie interweniował, zatrzymując piłkę po płaskim strzale. W 52. minucie sporo miejsca miał Lamine Yamal, ale został przyblokowany. W 56. minucie młody skrzydłowy opuścił boisko, a w jego miejsce pojawił się Ferran Torres. Kiedy wydawało się, że Benfica będzie powoli zyskiwać przewagę, Raphinha przechwycił piłkę w środku pola i uderzył z dystansu, a piłka po otarciu się o nogi obrońcy wylądowała w siatce! Utrata bramki trochę oszołomiła gospodarzy, którzy wolniej rozgrywali piłkę. W bramce gości wciąż bardzo pewny był natomiast Szczęsny. Bruno Lage dokonywał kolejnych zmian, wspierając ofensywę Rego i Belottim
W 76. minucie Wojciech Szczęsny spokojnie złapał piłkę już po siódmym celnym strzale Benfiki. Tymczasem Hansi Flick wprowadził na boisko Casadó i Gerarda Martína, zmieniając De Jonga i Lewandowskiego. W 82. minucie zdaniem sędziego Wojciech Szczęsny faulował Belottiego w polu karnym, ale trzeba było poczekać na ocenę pozycji spalonej. Na szczęście dla Barcelony - napastnik Benfiki faktycznie spalił. W 87. minucie blisko był Rego, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. Przewaga gospodarzy rosła podobnie jak zmęczenie gości. W czwartej minucie doliczonego czasu gry swój występ podsumował Szczęsny, wyciągając się jak struna przy obronie strzału z dystansu. Polak nie ryzykował i nie popełniał błędów przez cały mecz, stając się bohaterem meczu. Gol Raphinhi okazał się decydujący i Barcelona wywiozła bardzo dobry wynik z Lizbony pomimo gry w dziesiątkę przez grubo ponad godzinę.
Barcelona: Szczęsny, Koundé, Cubarsí, Iñigo, Balde, Pedri, De Jong (min. 79, Gerard Martin), Olmo (min. 28, Araujo), Lamine Yamal (min. 56, Ferran Torres), Raphinha, Lewandowski (min. 79, Casadó).
Benfica: Trubin, Tomas Araujo (min. 57, Dahl), Otamendi, Carreras, Antonio, Aursnes, Kökçü (min. 84, Renato Sánches), Barreiro (min. 70, João Rego), Schjelderup (min. 70, Belotti), Aktürkoğlu, Pavlidis (min. 84, Cabral).
Komentarze (751)