Barcelona grała swój mecz z Betisem w niedzielę, wiedząc już, że może zyskać trzy punkty przewagi nad Realem Madryt. Królewscy przegrali bowiem na wyjeździe z Betisem. Hansi Flick dał tym razem odpocząć Frenkiemu, Martínezowi oraz Balde. Przed Szczęsnym zagrali Koundé, Araujo, Cubarsí oraz Gerard Martin. W środku pola Casadó, Pedri i Dani Olmo, a w ataku tercet Raphinha, Lamine Yamal, Lewandowski.
Barcelona szybko przeszła do ataków, ale to Real Sociedad był bliższy objęcia prowadzenia. Już w trzeciej minucie przeprowadził akcję, po której piłka wpadła do siatki, ale na szczęście dla gospodarzy, o anulowaniu trafienia zadecydowała pozycja spalona. Barcelonie z kolei brakowało dokładności zarówno przy podaniu Lamine Yamala do Olmo, jak i dośrodkowaniu Raphinhi do Lewandowskiego. W 14. minucie Remiro przy próbie wybicia trafił w Pedriego, a piłka na jego szczęście przeleciała nad poprzeczką. Chwilę później do piłki zagranej przez Lewandowskiego ruszył Olmo i kiedy już uciekał obrońcom, został faulowany przez Elustondo, a arbiter ukarał stopera gości czerwoną kartką. W 21. minucie Dani Olmo znalazł trochę przestrzeni do oddania strzału, ale został zablokowany.
Wreszcie w 25. minucie Olmo świetnie wycofał do Gerarda Martína, który strzałem z powietrza pokonał Remiro. Trzy minuty później było już 2:0. Dani Olmo dopadł do piłki odbitej przez bramkarza na szesnasty metr i uderzył na tyle szczęśliwie, że ta po rykoszecie i odbiciu od słupka wylądowała w bramce. Ostatecznie trafienie zostało zapisane na konto Casadó, od którego futbolówka się odbiła. W 39. minucie Remiro uratował zespół przed utratą trzeciej bramki, broniąc strzał z szesnastego metra Pedriego. Dwukrotnie z dystansu próbował także Dani Olmo, ale był skutecznie blokowany. Dominacja Barcelony była całkowita. Grający w dziesiątkę goście mieli problem, by wyjść z własnej połowy. Nic też nie wskazywało na to, by po przerwie obraz gry miał się zmienić.
W przerwie boisko opuścili Barrenetxea i Zubimendi, a w ich miejsce pojawili się Mariezkurrena oraz Turrientes. Można było odnieść wrażenie, że Imanol Alguacil spisał mecz na straty. W 49. minucie z rzutu wolnego uderzył Raphinha, a piłka przeleciała o centymetry od słupka. W 55. minucie bardzo blisko gola był Pedri, ale trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Chwilę później Remiro co prawda obronił strzał głową Lewandowskiego, ale przy poprawce Araujo był już bezradny. W 59. minucie Hansi Flick dokonał aż trzech zmian. Eric García zastąpił Cubarsíego, Frenkie de Jong Pedriego, a Ferran Torres Raphinhę. Minutę później Lewandowski zmienił kierunek lotu piłki uderzonej przez Araujo, całkowicie myląc Remiro i podwyższając na 4:0. W 67. minucie blisko podwyższenia na 5:0 był Ferran, jednak minimalnie chybił.
Ostatni kwadrans przebiegał już w wolniejszym tempie. Barcelona wciąż dominowała, ale nie rozgrywała piłki tak szybko, jak to miało miejsce w pierwszej połowie i zaraz po zmianie stron. Mimo to dość łatwo dostawała się w pole karne. W 86. minucie okazję miał Ferran, ale trafił w boczną siatkę. Gospodarze mieli jeszcze swoje szanse, ale ostatecznie wynik się już nie zmienił. Podopieczni Hansiego Flicka bez większego wysiłku pokonali Real Sociedad i mają już trzy punkty przewagi nad Realem Madryt. Teraz czas na Ligę Mistrzów.
Barcelona: Szczęsny - Koundé, Araujo (min. 77, Hector Fort), Cubarsí (min. 59, Eric García), Gerard Martín - Casadó, Pedri (min. 59, Frenkie) - Lamine Yamal, Dani Olmo (min. 71, Fermín), Raphinha (min. 59, Ferran) - Lewandowski.
Real Sociedad: Remiro - Aramburu (min. 65, Traoré), Zubeldia, Elustondo, Javi López - Olasagasti (min. 20, Jon Martin), Zubimendi (min. 46, Turrientes), Marin - Barrenetxea (min. 46, Mariezkurrena), Óskarsson (min. 77, Aihen), Sergio Gómez
Komentarze (315)