Barcelona po ostatniej kolejce wróciła na pozycję lidera LaLigi i udała się na Wyspy Kanaryjskie, by bronić pozycji lidera w meczu z Las Palmas. Hansi Flick dokonał kilku roszad w składzie. Numerem jeden w bramce pozostał Wojciech Szczęsny, a do linii obrony wskoczył Eric García, który dołączył do Koundé, Cubarsíego oraz Balde. W linii pomocy Pedriego tym razem mieli wspierać Marc Casadó i Fermín López. Nie było niespodzianek w ofensywie, gdzie zgodnie z oczekiwaniami zagrali Lamine Yamal, Raphinha oraz Robert Lewandowski.
Od pierwszej minuty Barcelona ruszyła do ataku. Pierwszą okazję miał Fermín, ale zupełnie niepotrzebnie próbował jeszcze podawać do Lewandowskiego, na dodatek niedokładnie. Chwilę później Polak już oddał swój pierwszy strzał, ale uderzona głową piłka minęła bramkę. Sporo pracy miał Szczęsny. Pierwsza jego interwencja nie była najpewniejsza, ale w 14. minucie świetnie spisał się po strzale Sandro. Znów bardzo niedokładny był Lamine Yamal, notując w pierwszym kwadransie dwie straty. W 25. minucie groźnym strzałem niezły kontratak gospodarzy zakończył Moleiro, na szczęście minimalnie niecelnym. W 32. minucie dość nieoczekiwanie okazję do oddania strzały z pola karnego miał Lamine Yamal, ale uderzył obok dalszego słupka. Barcelona grała wolno i niedokładnie, a kiedy już Fermín zagrał świetnie w pole karne do Raphinhi, to Brazylijczyk nie trafił w piłkę przy próbie strzału. Sędzia nie doliczył nawet jednej minuty do pierwszej połowy, po której nikt w szeregach gości nie miał prawa być zadowolony.
W przerwie Hansi Flick dokonał jednej zmiany w składzie. Na boisku pojawił się Dani Olmo, a bezpośrednio na ławkę rezerwowych z szatni trafił Fermín. Nie przyniosło to jednak skoku jakości w grze. Wciąż Barcelona miała problem, by zagrozić bramce strzeżonej przez Cillessena. Dopiero w 61. minucie Lamine Yamal dobrze dośrodkował, a Raphinha uderzył głową, niestety niecelnie. Była to jednak pierwsza dobra akcja w drugiej połowie. Chwilę później Lamine Yamal dobrze zagrał w pole karne do Daniego Olmo, który wymanewrował obrońców i uderzył w lewy górny róg bramki, a piłka odbita od poprzeczki wylądowała w siatce! W 69. minucie sam Lamine Yamal mógł podwyższyć prowadzenie, ale nie zdołał dobrze zamknąć dośrodkowania Raphinhi. W kolejnej akcji znów młodziutki skrzydłowy popisał się ładną szarżą indywidualną, jednak Lewandowski po jego dośrodkowaniu oddał zdecydowanie zbyt lekki strzał głową. W 73. minucie Polak miał już dobrą okazję, by oddać precyzyjny strzał, ale uderzył ponad bramką.
Barcelona trochę uspokoiła grę, co omal się nie zemściło. Blokujący strzał Eric García zagrał piłkę ręką, ale po analizie VAR, której towarzyszyło mnóstwo emocji, odgwizdana została pozycja spalona poprzedzająca przewinienie stopera gości. W doliczonym czasie gry Barcelona jeszcze przycisnęła. W szóstej z doliczonych minut przytomnością popisał się Raphinha, który świetnie podał do Ferrana, a ten okazji nie zmarnował i mocnym strzałem podwyższył prowadzenie. Tymczasem w polu karnym Barcelony kolejne świetne interwencje notował Cubarsí. Wynik nie uległ już zmianie i Barcelona zdobyła komplet punktów. W efekcie pozostanie liderem LaLigi. Teraz przed ekipą Hansiego Flicka niezwykle trudny terminarz z Pucharem Króla i Ligą Mistrzów.
Las Palmas: Cillessen, Viti (min. 85, Pezzolesi), Alex Suárez, Mika Marmol, Alex Munoz, Essugo (min. 67, Campana), Bajčetić (min. 86, Benito), Javi Munoz, Sandro, Moleiro (min. 67, Fuster), McBurnie (min. 66, Mata).
Barcelona: Szczęsny, Koundé, Eric García, Cubarsí, Balde, Casadó, Pedri (min. 85, Frenkie), Fermín (min. 46, Dani Olmo), Lamine Yamal (min. 85, Ferran Torres), Raphinha (min. 90+6, Gerard Martin), Lewandowski.
Komentarze (493)