Ferran Torres to zawodnik, który wzbudza skrajne emocje wśród kibiców Barcelony. Jego słaby początek sezonu, naznaczony niską skutecznością i problemami technicznymi, nie wróżył niczego dobrego. Jednak po powrocie po kontuzji Hiszpan zaliczył imponujący progres, stając się jednym z najskuteczniejszych graczy Blaugrany. Uważam, że 24-latek jest obecnie niesłusznie krytykowany, ponieważ jego liczby i wszechstronność na boisku udowadniają, że potrafi być wartościowym piłkarzem dla Barçy, niezależnie od wcześniejszych opinii i presji związanej z ceną transferu.
Jak wyglądał w tym sezonie?
Mimo że Ferran niespodziewanie zaczął sezon jako zawodnik wyjściowej jedenastki w meczach z Valencią (2:1), Athletikiem (2:1) i Rayo Vallecano (2:1), wyglądał na starcie kampanii bardzo słabo. We wspomnianych trzech spotkaniach zanotował łącznie tylko 0,3 spodziewanych goli (xG), oddał w sumie 4 strzały, z czego 2 celne i zaliczył tylko 39 celnych podań. Ponadto jego kłopoty z przyjęciem i opanowaniem piłki irytowały kibiców.
Gdy tylko Dani Olmo został zarejestrowany, Torres zasiadł na ławce rezerwowych. Do meczu z Deportivo Alavés 6 października, w którym doznał kontuzji uda, zagrał od początku tylko w meczach z Osasuną, gdy Hansi Flick przesadził z rotacjami, i z BSC Young Boys w Lidze Mistrzów. Warto jednak zaznaczyć, że 24-latek meldował się na boisku przynajmniej na kilka minut w każdym meczu oprócz spotkania z Villarrealem, w którym to odbywał karę zawieszenia za czerwoną kartkę otrzymaną w meczu z Gironą.
Kontuzja odniesiona w meczu z Deportivo Alavés wyznacza w pewien sposób "przed i po" Ferrana w tym sezonie. Z powodu urazu opuścił łącznie osiem meczów (w tym słynny tydzień ze zwycięstwami nad Sevillą, Bayernem i Realem Madryt) i wrócił do gry 30 listopada w spotkaniu z Las Palmas, w którym to Barça splamiła nieco obchody 125-lecia powstania klubu, przegrywając w zawstydzającym stylu 1:2. Ferran wszedł na boisko w 57. minucie i rozruszał grę w ataku. 4 minuty po jego wejściu Raphinha strzelił gola na 1:1.
Pojawia się w ważnych momentach
Kolejne trzy spotkania to już wielki powrót Rekina. 3 grudnia pojawił się w wyjściowym składzie na mecz z Mallorcą, w którym otworzył wynik już w 12. minucie spotkania. Blaugrana wygrała to spotkanie 5:1. 7 grudnia wszedł na boisko w 60. minucie meczu z Realem Betis na Benito Villamarín i w 82. minucie strzelił gola na 2:1, ale ostatecznie w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. 10 grudnia w meczu z Borussią Dortmund na Signal Iduna Park wszedł na boisko w 71. minucie, zmieniając Roberta Lewandowskiego, a 15 minut później mógł już cieszyć się z dubletu i zapewnienia Barcelonie trzech punktów na bardzo trudnym terenie.
Warto do tego dodać także asystę przy golu Raphinhi na 5:4 w szalonym starciu z Benficą, a także gola na 2:0 z Valencią na Montjuïc, w którym, choć Barça zmiażdżyła rywali aż 7:1, bramka Hiszpana dała drużynie już względny spokój.
Najlepsze strzeleckie tempo w Barcelonie
W bieżącym sezonie Ferran ma na koncie już 7 goli i 3 asysty w 22 meczach we wszystkich rozgrywkach. Dla porównania, w poprzednich kampaniach (nie licząc 2021/22, kiedy to Ferran rozegrał dla Barçy tylko połowę sezonu), jego liczby prezentowały się następująco: 7 goli i 3 asysty w 45 meczach w sezonie 2022/23 oraz 11 goli i 4 asysty w 42 meczach sezonu 2023/24. Przeliczając udziały przy bramce (G/A) na liczbę rozegranych minut wygląda to z kolei następująco:
- 2022/23: G/A co 188,4 min.
- 2023/24: G/A co 132,9 min.
- 2024/25: G/A co 80,1 min.
Ferran strzela zatem w najlepszym dotychczas tempie w koszulce Barcelony i jest na dobrej drodze do rozegrania najlepszego sezonu pod względem liczb w stolicy Katalonii. Pozostając przy liczbach, wartość Ferrana dla Barcelony potwierdza także statystyka oddanych strzałów na mecz. Spośród graczy z rozegranymi minimum 400 minutami w LaLidze 24-latek zajmuje 4. miejsce za Mbappe, Sorlothem i Lewandowskim z wynikiem 1,59 strzału na mecz. Co więcej, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki Ferran wygenerował wynik 5,1 xG, a zdołał zdobyć 7 bramek, co oznacza, że trafiał do siatki częściej niż "powinien".
Ciekawostka: Biorąc pod uwagę wszystkich zawodników w historii FC Barcelony, którzy strzelili przynajmniej 5 goli w Lidze Mistrzów, to właśnie Ferran zdobywa bramki w tych elitarnych rozgrywkach najczęściej: gol co 87 minut. Jako jedyny w stawce strzela średnio częściej niż raz na 90 minut. Drugą pozycję zajmują ex aequo Leo Messi i Robert Lewandowski: obaj strzelają gola w Lidze Mistrzów średnio co 103 minuty. To chyba o czymś mówi!
Transformacja w środkowego napastnika
Na samym początku przygody z Barceloną sam Ferran przyznawał, że jego ulubioną pozycją jest prawe skrzydło. Tam jednak wyglądał za każdym razem dużo gorzej niż na środku ataku czy na lewej flance. W istocie częściej występował na lewym skrzydle, a kilka razy, szczególnie w sezonie 2023/24, był wystawiany wręcz na pozycji "półlewego ofensywnego pomocnika", czyli blisko Roberta Lewandowskiego, ale nieprzyklejony do linii.
Potem sam zaczął przyznawać, że widzi się na środku ataku. "Wychodząc z założenia, że im więcej pozycji, na których można grać, tym lepiej, to prawda, że na "9" czuję się bardzo komfortowo i tam lepiej mi idzie. Coraz bardziej widzę się w przyszłości na pozycji środkowego napastnika. [...] Flick dużo mi mówi, żebym skupiał się na Robercie, który w końcu jest punktem odniesienia w ostatnich 15 latach. Staram się być jak gąbka, kopiować go, robić to, co on robi, i nabywać cechy, które on ma" - powiedział Ferran w grudniowym wywiadzie dla Sportu.
Spójrzmy znów na liczby. Ferran rozegrał 135 meczów dla Barcelony (swoją drogą, jeszcze 5 występów i wyrówna liczbę meczów dla Valencii i Manchesteru City łącznie). Według Transfermarkt 64 mecze rozegrał jako lewy napastnik, 38 spotkań jako prawy napastnik i 26 meczów na pozycji dziewiątki. Statystyki udziału przy bramce prezentują się następująco:
- Lewy napastnik: 0,34 G/A na mecz (64 mecze - 16 goli i 6 asyst)
- Prawy napastnik: 0,34 G/A na mecz (38 meczów - 8 goli i 5 asyst)
- Środkowy napastnik: 0,46 G/A na mecz (26 meczów (8 goli i 4 asysty)
Z kolei w tym sezonie wygląda to tak:
- Lewy napastnik: 0,4 G/A na mecz (10 meczów - 4 gole)
- Prawy napastnik: 0,17 G/A na mecz (6 meczów - 1 asysta)
- Środkowy napastnik: 0,83 G/A na mecz (6 meczów - 3 gole i 2 asysty)
Oczywiście to naturalne, że zawodnik grający na środku ataku notuje lepsze liczby niż na bokach, lecz jest jeden z argumentów za tym, by częściej wykorzystywać Ferrana właśnie na "dziewiątce", zwłaszcza przy takiej skuteczności jak w bieżącej kampanii.
Ferran Torres + Robert Lewandowski = napastnik idealny?
Widząc te statystyki, a także częste zmienianie Roberta Lewandowskiego przez Hansiego Flicka, może pojawić się pytanie, czy niemiecki trener zdecyduje się wystawić na jeden z ważniejszych meczów Ferrana zamiast polskiego napastnika na pozycji numer "9". Wydaje się to mało prawdopodobne ze względu na klasę, prezencję w polu karnym, doświadczenie czy dobrą skuteczność w tym sezonie "Lewego", lecz w niektórych meczach to właśnie Ferran mógłby okazać się lepszą opcją. To Hiszpan jest bardziej dynamicznym piłkarzem, a do tego więcej pracuje w pressingu i grze obronnej. Połączenie mobilności, szybkości i umiejętności wybiegania na wolne pole Ferrana oraz jakości, gry w powietrzu i doświadczenia Lewandowskiego stworzyłoby nam napastnika idealnego dla Barcelony.
Zapłacona cena nie ma teraz znaczenia
Po meczu z Valencią wstawiłem tweeta ze wspomnianymi liczbami Ferrana. W komentarzach często pojawiał się jednak wątek zapłaconej za niego kwoty. Oczywiście normalną rzeczą jest ocenianie czy dany transfer się spłacił czy też nie, jednak cena transferu jest jedną z rzeczy, która nie powinna wpływać na ocenę występów zawodnika (ocena transferu - tak, ocena występów - nie).
To nie Ferran ustalił cenę w wysokości 55 milionów euro, tylko kluby. Zresztą ta dość wysoka kwota transferu wynika też z tego, że została ona podzielona na długoterminowe raty. Dziennik Sport ujawnił pod koniec października, że Barça musi zapłacić Manchesterowi City za Hiszpana jeszcze dwie raty w wysokości ok. 13 milionów euro. Cena transferu ze stycznia 2022 roku nie ma większego znaczenia w styczniu 2025 roku. Przydatność zawodnika w danym momencie należy oceniać raczej na podstawie formy i liczb. Fakt, że dany piłkarz kosztował dużo pieniędzy, być może zbyt dużo jak na prezentowany poziom, nie sprawia, że Hansi Flick pomyśli: "Ten zawodnik jest teraz dla nas wartościowy, on może odmienić los meczu... ale trzy lata temu dużo kosztował".
Komentarze (150)