Już jutro czeka nas starcie lidera i wicelidera LaLigi. Pojedynek, który może zadecydować o losach mistrzostwa. Po rozczarowującym listopadzie i połowie grudnia kibice Barcelony nie są przesadnie optymistyczni przed tym arcyważnym spotkaniem, ale ostatnie mecze pomiędzy FC Barceloną i Atlético Madryt rozstrzygały się na korzyść Katalończyków.
Atlético należy do europejskiej elity i niejednokrotnie potrafiło zajść bardzo daleko w Lidze Mistrzów czy napsuć krwi swoim rywalom zza miedzy — Realowi Madryt. Los Colchoneros kompletnie nie radzą sobie jednak w starciach z Barceloną, co potwierdzają wyniki ostatnich spotkań pomiędzy tymi drużynami. Dość powiedzieć, że na poprzednich pięć meczów pomiędzy Barçą a Atlético Katalończycy wygrali wszystkie. Bilans bramkowy? 10:2, z czego obie bramki dla drużyny z Madrytu padły w spotkaniu rozgrywanym w lutym 2022 roku.
Żeby przypomnieć sobie ostatni triumf Materacy nad Blaugraną trzeba cofnąć się do października 2021 roku, kiedy na ławce trenerskiej Barcelony zasiadał jeszcze Ronald Koeman (a właściwie Alfred Schreuder, który zastępował zawieszonego rodaka). W Barcelonie występowali wtedy jeszcze Gerard Piqué, Sergio Busquets czy Philippe Coutinho, a bramkę dla gospodarzy strzelił wówczas Luis Suárez, który obecnie odcina kupony u boku Messiego w MLS. Od tamtego momentu wszystkie spotkania były rozstrzygnięte na korzyść Barçy, a w ostatnich czterech bezpośrednich starciach podopiecznym Diego Simeone nie udało się ani razu skierować piłki do siatki.
Oczywiście każdy mecz jest osobną historią i nie należy spodziewać się łatwej przeprawy. Atlético jest w wyśmienitej formie, a do Barcelony uda się po 11 kolejnych zwycięstwach z rzędu. Po niemrawym początku sezonu Simeone znalazł odpowiednią formułę, a jego drużyna zaczęła wreszcie wygrywać. Dzięki świetnej dyspozycji Atetico Madryt zrównało się punktami z Barceloną, mając rozegrane jedno spotkanie mniej. Jeśli w jutrzejszym meczu trzy punkty padną łupem Los Colchoneros, to zostaną oni nowymi liderami LaLigi.
Komentarze (11)