Marc Casadó skorzystał na problemach Barcelony z obsadzeniem pozycji defensywnego pomocnika i przebojem wdarł się do wyjściowej jedenastki. Wraz z jego świetnymi występami jego wycena rynkowa poszybowała do góry. W ciągu dwóch lat jego wartość wzrosła ze 150 tysięcy euro do 15 milionów, a to zapewne jeszcze nie koniec.
W ubiegłym sezonie wielu kibiców domagało się większej liczby szans dla utalentowanego Hiszpana. Xavi zapraszał go na treningi pierwszej drużyny i pozwolił mu na kilka występów, ale prawdziwą szansę 21-latek otrzymał od Hansiego Flicka. Po odejściu Oriola Romeu i przy wielu kontuzjach oraz braku transferu defensywnego pomocnika niemiecki trener zdecydował się sięgnąć do La Masii. W presezonie Barcelona grała z dwoma piwotami: Casadó i Bernalem, a po nieszczęśliwej kontuzji 17-latka Marc Casadó stał się jednym z najważniejszych piłkarzy w układance Flicka.
Nawet po powrocie Frenkiego de Jonga trudno wyobrazić sobie, żeby będący w świetnej formie Casadó został odesłany na ławkę. Wraz ze wzrostem jego pozycji w drużynie przyszło zwiększenie jego wyceny rynkowej. Najpopularniejszy w tej branży portal Transfermakt jeszcze w październiku 2022 roku wyceniał go na 150 tysięcy euro, a na zakończenie 2023 roku, kiedy 21-latek był kapitanem Barcelony Atlétic jego wartość została określona na 600 tysięcy. Kiedy Casadó zaczął regularnie występować u Hasniego Flicka jego wartość wręcz eksplodowała, a po październikowej aktualizacji jest wyceniany już na 15 milionów euro. Oznacza to wzrost o 10000% na przestrzeni dwóch lat.
Było to jeszcze przed jego debiutem w kadrze u-21 oraz znakomitymi występami w meczach z Bayernem Monachium i Realem Madryt, oraz jego powołaniem do reprezentacji Hiszpanii na mecze Ligi Narodów. Można bez cienia wątpliwości założyć, że przy kolejnej aktualizacji wycen jego wartość wzrośnie jeszcze bardziej. Po raz kolejny potwierdziło się, że Barcelona lepiej wychodzi na stawianiu na wychowanków, niż na wielomilionowych zakupach.
Komentarze (4)