Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego spotkania z Athletikiem zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: plan Flicka z ciekawą rolą Raphinhi
Kiedy podano jedenastkę Barcelony na mecz z Athletikiem, można było mieć poważne wątpliwości, czy nie jest to zbyt ofensywny wariant na takiego rywala. Szybko okazało się jednak, że Ferran Torres, Raphinha i Pedri ciężko pracowali w defensywie, jednocześnie efektownie współpracując w ofensywie. Ustawiony tym razem niżej Pedri dał trochę pewności Bernalowi, dzięki czemu młody pomocnik wyglądał dzisiaj znakomicie. Sam Pedri był po prostu Pedrim – mijał rywali, muskał piłkę i nadawał rytm akcjom drużyny. Na swoim poziomie zagrał Lamine Yamal, doprowadzając Yuriego do granic wydolności i szczęśliwie wpisując się na listę strzelców, natomiast decydującego gola i jednocześnie trzecie trafienie w sezonie zanotował Robert Lewandowski, a Koundé po początkowych problemach skutecznie powstrzymywał Nico Williamsa. Prawdziwym wygranym tego meczu był jednak Raphinha, który nie tylko kreował okazje i wymyślił drugą akcję bramkową, ale też ciężko pracował na boisku. Trzy odbiory, trzy dryblingi, trzy kluczowe podania i prawdziwy „ogień” w pressingu – takiego Brazylijczyka chcemy oglądać co tydzień. Hansi Flick wygrał ten pojedynek z Ernesto Valverde.
Najgorsze: błędy w defensywie mogły zabrać punkty
Nie chciałbym po takim meczu narzekać, ponieważ wreszcie można było się cieszyć grą Barcelony. W defensywie zdarzały się jednak pomyłki, które w końcowym rozrachunku mogły kosztować punkty. Błędy techniczne i w ustawieniu popełniał Balde, a początek spotkania Koundé także nie był najlepszy. W efekcie Athletic zdobył bramkę a mógł też dołożyć przynajmniej drugą. To jest jednak futbol. Faul Cubarsíego na rzut karny mógł się zdarzyć każdemu obrońcy, a Athletic praktycznie w każdym meczu ma przynajmniej kilka okazji.
Komentarze (24)