Ostatni dzwonek dla Roberta Lewandowskiego

Przemek Walczak

17 sierpnia 2024, 17:00

13 komentarzy

Fot. Getty Images

W najbliższą środę 21 sierpnia Robert Lewandowski skończy 36 lat. Na co jeszcze stać polskiego supersnajpera? Lewy to bez wątpienia jeden z najlepszych napastników w XXI wieku. Czy ma jednak wystarczająco dużo sił, żeby stanąć w szranki z Viníciusem, Julianem Álvarezem czy Kylianem Mbappe?

Pierwszy sezon Lewandowskiego w Barcelonie był bardzo dobry. 23 bramki, tytuł króla strzelców (na pokonanym polu zostali Karim Benzema i Joselu), mistrzostwo Hiszpanii i Superpuchar Hiszpanii. Można było mieć nadzieję, że Robert oszuka czas i w jakiś magiczny sposób pozostanie w doskonałej formie fizycznej. 

Drugi sezon był już jednak wyraźnie gorszy. Wprawdzie Polak wciąż potrafił strzelić 19 goli, co jest nie najgorszym wynikiem, dającym mu ex aequo trzecie miejsce w rywalizacji o Trofeo Pichichi, ale coraz częściej irytował swoją grą. W tym roku rywalizacja o koronę króla strzelców będzie piekielnie trudna, być może Lewandowski jeszcze nigdy nie miał takiej konkurencji.

Pierwszym rywalem Barçy będzie ulubiona ofiara Lewego: Polak strzelił Valencii cztery gole w trzech meczach. Dodatkowo te trafienia były dla klubu bardzo ważne: gol na 1:0 na Mestalla w sezonie 2022/23, zapewniający tak potrzebne 3 punkty, a następnie hat-trick na Montjuïc w ubiegłej kampanii, który dał Barcelonie fotel wicelidera.

Robertowi pozostał ostatni rok kontraktu w Barcelonie. Jego przedłużenie zależy od liczby rozegranych przez niego minut w bieżącym sezonie. Oznacza to, że Polak niejako gra pod presją wyników. Jego niemała pensja sprawia, że zarząd klubu może zacząć naciskać na Hansiego Flicka, by ten przestał stawiać na 36-latka. Lewy ma tylko jedną linię obrony - świetną grę. Jeśli będzie seriami trafiał do siatki, to nikt nie odważy się posadzić go na ławce. 

Być może jesteśmy świadkami ostatniego sezonu na najwyższym poziomie dla, zdaniem wielu, najlepszego polskiego piłkarza w historii. Wszyscy życzylibyśmy sobie, żeby Lewandowski pokazał, dlaczego przez lata utrzymywał się w czołówce faworytów do zdobycia Złotej Piłki. Wygranie ligi z Barceloną, zdobycie kolejnej korony króla strzelców, pokonując przy tym gwiazdozbiór Realu Madryt, byłoby perłą w koronie dla wspaniałej kariery Lewego. Czy Robert ma w sobie jeszcze tyle sił i ambicji? Odpowiedzi udzieli nam za kilka godzin sam zainteresowany. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (13)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze