Hiszpańskie dzienniki co chwilę łączą z Barceloną nowych graczy i prześcigają się w doniesieniach transferowych. Jednym z nazwisk, które w ostatnim czasie jest wymieniane wyjątkowo często, jest Dani Olmo. Hiszpan był przymierzany do powrotu do Katalonii już wielokrotnie i to nie tylko w tym roku. Prawdą jest to, że Dani w ostatnich latach mocno się rozwinął, jednak jego transfer byłby w wykonaniu Barçy obecnie błędem i podsumowałby brak określonej polityki transferowej.
Olmo to oczywisty kandydat na przyszłego zawodnika Barcelony – wciąż z miejscem na rozwój, z przeszłością w La Masii, wszechstronny i do tego jest członkiem hiszpańskiej kadry. Pomimo wielu zalet jego profil nie jest najlepszym wyborem dla obecnej Barcelony, a do licznych plusów możemy dopisać także wiele wad, które powinny skutecznie spowolnić zapędy klubu w drodze po jego podpis, zwłaszcza jeśli weźmiemy dostępne na rynku innej opcje.
Piłkarz bez przypisanej pozycji
Często bywa tak, że wszechstronność gracza może być także jedną z jego wad. W tym przypadku jest podobnie, jeśli spojrzymy na potrzeby Barcelony, której potrzeba dynamicznego skrzydłowego, potrafiącego grać szeroko, wygrywać pojedynki i siać zamieszanie w pobliżu pola karnego. Olmo jest w stanie grać na skrzydle, a na lewej flance rozegrał w karierze łącznie 43 spotkania, w których strzelił 14 goli i zaliczył 15 asyst. Brakuje mu natomiast odpowiedniego przyspieszenia na pierwszych metrach, większej dynamiki czy umiejętności gwałtownego zmiany kierunku akcji. Najwięcej w swojej karierze występował na pozycji ofensywnego pomocnika (131 spotkań), a występy notował też na prawym skrzydle, jako środkowy pomocnik czy nawet środkowy i cofnięty napastnik. Nie jest to więc typowy skrzydłowy, jakiego nam w tej chwili potrzeba, a także profil pomocnika, którego brakowałby w naszej kadrze.
Barcelona o sprowadzaniu takich zawodników powinna wiedzieć akurat dużo – pozyskiwanie graczy bez odpowiedniego pomysłu i ich późniejsze roli jest działaniem prowadzącym donikąd, a przyświecające temu motto „coś się później wymyśli” nie powinno mieć miejsca przy aktualnym stanie finansowym. Priorytetem klubu powinno być pozyskiwanie graczy o określonym profilu, zadaniach i na z góry ustaloną pozycję. Kimś takim jest obecnie Nico Williams, który wypełniłby lukę na lewym skrzydle i potrafił niemal od razu zrobić różnicę. Nico tylko w tym sezonie ligowym strzelił pięć bramek i zanotował czternaście asyst – niemal tyle, co Olmo przez całą karierę na tej pozycji. Warto również dodać, że jedynymi graczami, którzy zanotowali więcej asyst w LaLidze od sezonu 2000/2001, byli Juan Mata (sezon 2008/2009; 17 takowych dograń) i Mesut Özil (sezon 2010/2011; 19). Liczbę tę zdołali natomiast wyrównać Alex Baena (2023/2024), Leo Messi (2007/2009) i Koke (2013/2014). Wiele mówi to o jakości Williamsa i o przewadze, jaką ma nad starszym Hiszpanem. Blaugrana potrzebuje więc wszechstronności, ale takiej, o jakiej mówił Lamine Yamal w wywiadzie dla Sportu - wszechstronność polega na tym, że obrońca nie wie, co przeciwnik zamierza zrobić w każdym zagraniu, a to jest najważniejsze i dla samej Barçy kluczowe.
Gracz pojedynczych momentów
Nie śmiemy zaprzeczać, że Dani Olmo to gracz utalentowany, potrafiący strzelać bramki i z wieloma zaletami. Problem w tym, że cały czas daleko mu do gracza klasowego, a Hiszpana wyróżniają głównie pozytywne momenty, które pojawiają się wciąż za rzadko. Nie mamy tutaj do czynienia z graczem o ustabilizowanej formie, lecz z kimś, kto w jednym meczu potrafić strzelić bramkę i zrobić różnicę, by w kolejnych kolejkach grać poniżej oczekiwań i zwyczajnie znikać. W poprzednim sezonie Dani rozegrał tylko 1715 minut w 25 meczach, w których udało mu się strzelić osiem bramek i zaliczyć cztery asysty. Są to liczby, delikatnie mówiąc, przeciętne i z pewnością niewarte wykładania na stół 50 lub 60 milionów euro. Poprzedni sezon w wykonaniu Olmo był lepszy, jeśli chodzi o asysty – jedenaście kończących podań, jednak w samej Bundeslidze takich dograń Olmo miał pięć. Ostatnie dwie kampanie to z kolei tylko sześć trafień w rozgrywkach ligowych, wynik bardzo mizerny,
Możliwe, że Olmo podniósłby jakość i wszechstronność naszej kadry, jednak biorąc pod uwagę problemy finansowe Barcelony, należy pamiętać, że klub powinien ograniczać się tylko do transferów koniecznych. Natomiast graczy o podobnym profilu i zapewniających na przestrzeni całego sezonu podobne liczby możemy znaleźć w La Masii – patrzenie w kierunku akademii powinno być nadrzędnym celem klubu. A po tym sezonie na więcej minut zasłużył Fermín López, który w pierwszym roku w pierwszej drużynie zdołał strzelić w lidze więcej goli niż 26-latek przez ostatnie dwie kampanie ligowe w Lipsku.
Problemy z urazami
Kolejną z wad Hiszpana jest jego podatność na kontuzje. W ostatnich dwóch sezonach Olmo miał problemy mięśniowe, z kolanem, naderwał więzadło i zwichnął staw barkowy. Z kolei w poprzednich dwóch kampaniach pauzował łącznie przez 195 dni, miał pięć różnych urazów i opuścił aż 49 meczów. Jest to liczba bardzo wysoka i martwiąca, jeżeli klub miałby w planach zapłacenie za Daniego powyżej 50 milionów euro. Dla porównania Pedri w ostatnich dwóch sezonach opuścił 238 dni z powodu różnych problemów zdrowotnych i nie zagrał w 44 pojedynkach. Różnica jest więc niewielka i sprawia, że nad zasadnością tego transferu można zastanawiać się jeszcze głębiej.
Podejmowanie wysiłku finansowego i starań o zawodnika, który w ostatnich dwóch sezonach miał poważne problemy, aby rozegrać dziesięć spotkań bez przerwy i tylko dwanaście razy zdołał rozegrać pełne 90 minut, byłoby decyzją nierozważną i bardzo ryzykowną. Transfer Nico Williamsa nie będzie prostym zadaniem, jednak nawet w razie niepowodzenia klub powinien przyglądać się graczom o podobnym profilu, jak na przykład młody i utalentowany Antonio Nusa z Club Brugge.
W komentarzach dajcie znać, jaka jest wasza opinia na temat możliwego transferu Daniego Olmo do Barcelony i czy zgadzacie się z wymienionymi wyżej wadami tego ruchu.
Komentarze (58)