Koszmary z Ligi Mistrzów przeszły na zespół żeński

Dariusz Maruszczak

20 kwietnia 2024, 15:30

18 komentarzy

Fot. Getty Images

Piłkarki Barcelony często potrafiły rekompensować culés porażki drużyny męskiej. Tym razem tak się jednak nie stało i drużyna Jonatana Giraldeza przegrała u siebie z Chelsea w pierwszym meczu półfinału Ligi Mistrzyń.

Zawodniczki Blaugrany zostały bardzo ciepło przyjęte przez żądnych sukcesu kibiców. Liczyli oni na podobne rozstrzygnięcie półfinału jak przed rokiem, gdy Barça ograła w dwumeczu Chelsea 2:1. Tym razem jednak zaczęło się bardzo źle. To zawodniczki The Blues wyszły na prowadzenie po golu Erin Cuthbert. Po jej strzale piłka odbiła się jeszcze od jednej z defensorek i znalazła drogę do siatki. Pierwsza połowa nie była najlepsza w wykonaniu obrończyń tytułu.

Na początku drugiej części gry na korzyść Barcelony podyktowano rzut karny po zagraniu ręką jednej z piłkarek Chelsea. Zostało jednak sprawdzone na monitorze VAR, ponieważ okazało się, że mająca udział w akcji Salma Paralluelo była na pozycji spalonej. Jedenastki ostatecznie nie było, a Barça Femení nadal miała problemy z kreowaniem okazji. Drużyna Giraldeza nie potrafiła oddać nawet jednego celnego strzału. W końcówce przed szansą stanęła Paralluelo, ale bramkarka Chelsea skróciła kąt i powstrzymała zawodniczkę Barcelony. Jeszcze lepszą okazję miała Alexia Putellas, ale dwukrotna zdobywczyni Złotej Piłki spudłowała, będąc pięć metrów przed bramką. 

Ostatecznie Barça Femení przegrała 0:1 i w rewanżu w Londynie będzie musiała odrobić straty. Dla drużyny Giraldeza to całkowicie nowa sytuacja, bo była to jej dopiero pierwsza porażka w tym sezonie. Pełne spotkanie można było obejrzeć na kanale DAZN na YouTube.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Szkoda, że akurat dzisiaj Femeni musiały zagrać swój najgorszy mecz w sezonie. Chelsea bardzo dobrze zagrała taktycznie, ale nasze panie im też za bardzo nie przeszkadzały wyegzekwowaniu planu taktycznego. Zagrały na bardzo niskiej intensywności, podejmowały złe decyzje oraz były zaskakująco onieśmielone. Decyzje trenera też nie pomogły. Zostawienie Mariony do 72 minuty oraz pozostawienie Salmy na cały mecz było szokujące. Aczkolwiek ściągnięcie Engen, która była naszą najlepszą zawodniczką defensywnie i przesunięcie Patri (najbardziej kreatywną zawodniczkę w drużynie) z pomocy do obrony było skandaliczne. Na szczęście losy awansu nie są jeszcze rozstrzygnięte i wierzę, że za tydzień są w stanie odmienić losy dwumeczu (żeby tak się stało, muszą pokazać swoją najlepszą wersję z tego sezonu).

Pierwszy raz w życiu odpaliłem mecz pań i akurat im nie poszło. Rewanżu nie oglądam, żeby weszły do finału.

Po pierwsze jeszcze nie odpadły a po drugie nie przesadzajmy, ciężko wymagać żeby wygrywały co rok. To już półfinał, żaden dyshonor odpaść na tym etapie.

Wychodzi brak poważnych rywali w lidze i trudnych meczy gdzie trzeba odrabiać i walczyć na serio. Na wyjeździe spokojnie powinny dać radę z dobrym nastawieniem

I akurat musiałam być na tym przegranym meczu... Mój czwarty mecz Barcy ogólnie (pierwszy kobiet) I trzy porażki. Super xD

Ktoś powie jaki wynik bo z artykułu ciężko się dowiedzieć.

Ehhh naszym paniom jakby ktoś zmienił chip ^⁠_⁠^ mam nadzieję że na drugą połowę wejdą bardziej zmotywowane i będą stwarzać sytuacje

Vamoosssm jedziemyy :D