Jedna decyzja, która zmieniła wszystko

Dariusz Maruszczak

17 kwietnia 2024, 08:30

179 komentarzy

Fot. Getty Images

Tuż po meczu Barcelony z PSG zaczęły pojawiać się różne analizy próbujące wytłumaczyć, dlaczego Katalończycy znów przegrali w Lidze Mistrzów, a paryżanie grają dalej. Cała rywalizacja sprowadza się jednak do jednej akcji, do jednej decyzji, która w zasadzie była punktem wyjścia do wszystkiego, co stało się później. Czerwona kartka Ronalda Araujo ustawiła ten pojedynek i okazała się decydująca dla jego losów.

Można rozstrzygać detalicznie różne kwestie związane z wczorajszym spotkaniem na Montjuïc i z pewnością zrobimy to na FCBarca.com w kolejnych dniach. Mało jest jednak w futbolu tak klarownych sytuacji, gdy jedna akcja decyduje w tak wielkim stopniu o przebiegu rywalizacji jak w tym przypadku. Do momentu czerwonej kartki dla Araujo Barcelona prowadziła 1:0. Miała dwa gole przewagi w dwumeczu, zyskiwała kontrolę i tworzyła niezłe okazje (patrz szansa Roberta Lewandowskiego). Z kolei PSG, podobnie jak przez większość spotkania na Parc des Princes, rozbijało się o dobrze funkcjonującą defensywę Katalończyków i spuściło z tonu po aktywnym początku. Niestety wyrzucenie z boiska Urugwajczyka spowodowało, że wszystko w ekipie Blaugrany rozsypało się jak domek z kart.

Ofiara własnej doskonałości

Nie zamierzam tutaj deliberować, czy sędzia podjął dobrą decyzję. Nie czuję, żebym musiał przyłączać się do chóru (zwłaszcza hiszpańskiego) piętnującego arbitra. Kluczem tych rozważań jest bowiem dla mnie sama decyzja Araujo, która okazała się błędna. Urugwajczyk padł ofiarą własnej doskonałości. 25-latek jest tak przyzwyczajony do ratowania partnerów i niszczenia rywali w pojedynkach, że był przekonany, że i tym razem zdąży. A jednak się nie udało. Z perspektywy wygodnego fotela trzeba przyznać, że powinien był prędzej puścić Barcolę. Nawet przy najgorszym obrocie spraw skrzydłowy wyrównałby wynik (a gdyby spudłował...?), a Barça nadal miałaby przewagę, grając 11 na 11. A przecież do tego momentu przez większość czasu tego dwumeczu to ona była bliżej awansu.

Mam nieodparte wrażenie, że z Araujo na boisku Barcelona rozstrzygnęłaby ten pojedynek na swoją korzyść. PSG może być teraz chwalone za „rozgromienie” Barçy, ale drużyna Luisa Enrique nie mogła mieć lepszych warunków niż te, jakie powstały po utracie Araujo, o czym zaraz. A nawet przy takim scenariuszu, gdyby Robert Lewandowski czy İlkay Gündoğan byli skuteczniejsi, mogłoby dojść do dogrywki. Grająca w pełnym składzie Barcelona miała wszelkie podstawy do tego, by wyeliminować PSG, które długimi fragmentami było dość bezradne i jałowe.

Zburzona budowla

Zejście Araujo miało swoje ogromne konsekwencje w co najmniej kilku obszarach. Po pierwsze, Barça straciła lidera obrony. Zawodnika zdolnego do fizycznej rywalizacji z najlepszymi na świecie, świetnie asekurującego stopera, który miał za sobą fenomenalny mecz w Paryżu. Utrata takiego gracza zawsze musi boleć. Mimo to większym problemem była jednak konieczność przeorganizowania całego zespołu. Xavi stanął przed ogromnym dylematem, kogo ściągnąć z boiska. Wydawało się jasne, że Frenkie de Jong, do którego jest sporo zastrzeżeń za pracę w defensywie, nie może stać się stoperem pilnującym Kyliana Mbappe.

Ostatecznie Xavi ściągnął Lamine Yamala, chcąc zachować środek pola i pracującego Raphinhę. Moim zdaniem w tej sytuacji nie było dobrych, magicznych wyborów, które spowodowałyby, że obraz sytuacji byłby pozytywny dla Barcelony. Można się zastanawiać, czy to Pedri nie powinien zejść z boiska, być może tak, ale czy jesteście przekonani, że wówczas PSG nie przekierowałoby akcji na środek? Że paryżanie, przy wolno poruszającym się Gündoğanie i De Jongu, o którego brakach była już mowa, nie mieliby z tego sektora autostrady do bramki?

Xavi wybrał, jak wybrał, a po chwili musiał korygować, bo zaczęły za mocno przeciekać skrzydła. Nawet pozostanie Lamine Yamala na boisku nie gwarantowało zresztą, że tak się nie stanie, bo z 16-latkiem na placu gry Jules Koundé też często zostawał sam, ewentualnie z Pedrim. Xavi to dostrzegał i zapewne stąd ta decyzja. Na prawą stronę powędrował Raphinha. Jednak wtedy na lewej flance kogoś brakowało, zwłaszcza przy niepewnym Cancelo. Klasyczny przykład zbyt krótkiej kołdry. A dla PSG to sytuacja idealna, mając tylu piłkarzy zdolnych do zrobienia różnicy w różnych obszarach boiska.

Katastrofa nie do uniknięcia

Czerwona kartka dla Araujo rozsypała więc stosunkowo dobrze funkcjonującą strukturę defensywną Barcelony, ale też zniszczyła jej zdolności ofensywne. Zdjęcie Lamine’a w zasadzie wykastrowało Blaugranę na długi czas, jeśli chodzi o jakąkolwiek zdolność przeprowadzenia kontrataków. Dlatego być może pozostawienie 16-latka na placu gry byłoby jednak lepszym wyborem, ale gwarancji nigdy nie ma, biorąc pod uwagę trudności z grą jedynie dwójką pomocników, zwłaszcza o takim profilu jak Gündoğan i De Jong. Tym bardziej, gdy masz za rywali bardzo aktywnych Fabiana Ruiza i Warrena Zaire’a-Emery’ego oraz świetnie dysponowanego Vitinhę. Nie dali oni tlenu graczom środka pola Barçy nawet wtedy, gdy ci grali w trójkę. Podsumowując, Xavi być może mógł wybrać lepiej, ale w mojej ocenie to mogłoby jedynie nieznacznie poprawić sytuację, a nie spowodować diametralną zmianę przebiegu spotkania. Na to było już za późno po wyrzuceniu Araujo z boiska.

Zejście Araujo to też cios dla morale Barcelony. Urugwajczyk to jeden z kapitanów, liderów tej drużyny. Wbrew niektórym komentatorom nie uważam, żeby Barça rozsypała się mentalnie, a problemy przypisuję w większym stopniu kwestiom taktycznym i przewadze liczebnej, ale taka sytuacja też nie może pozostać bez wpływu na nastawienie piłkarzy. Ogólnie jednak scenariusz rywalizacji po czerwonej kartce nie mógł stać się gorszy dla Barcelony i lepszy dla PSG, które zyskało zastrzyk pewności siebie po tym, jak oklapło po golu Raphinhi.

W obronie Araujo

Daleki jestem jednak od całkowitego napiętnowania Araujo. Wiele osób, w tym Wojciech Kowalczyk, w przypływie emocji po zakończeniu starcia ostro krytykowało Urugwajczyka. Na profilu Araujo na Instagramie doszło do prawdziwego najazdu hord sfrustrowanych kibiców, twierdzących np. „Araujo out”. Taka postawa jest mi całkowicie obca. Nie można stosować generalnych założeń do pojedynczych błędów, nawet tak okropnie kosztownych. Zwłaszcza w przypadku kogoś takiego jak Araujo.

Araujo jest bowiem OSTATNIM piłkarzem Barcelony, który, nazwijmy to w ten sposób, „zasłużył” na taki błąd. Urugwajczyk był najrówniej grającym zawodnikiem Blaugrany w ostatnich latach. Powiedziałbym nawet, że prezentującym najwyższy poziom w skali europejskiej. Niestety ta kluczowa znacząca pomyłka przydarzyła się właśnie jemu, ale to nie znaczy, że teraz powinniśmy uruchomić protokół „sprzedać, zapomnieć”. Bronienie Araujo po takim meczu być może nie jest najłatwiejszym zajęciem, ale trzeba wyjść poza tę pojedynczą sytuację i pamiętać, jak fundamentalny jest to piłkarz dla Barcelony. Nie na jedno spotkanie, tylko na 300. Nie na jeden sezon, tylko na dziesięć. Tak, popełnił błąd, zawalił Barçy kluczowy mecz. Nie, to nie zmienia mojej generalnej oceny wartości tego zawodnika.

Stracona szansa

Barcelona miała niepowtarzalną szansę na wyeliminowanie klasowego rywala. Pokazanie, że wraca do elity. Nawet na znalezienie się w finale Ligi Mistrzów, ze względu na korzystną drabinkę. Katalończycy grali naprawdę dobrze do momentu czerwonej kartki Araujo w skali dwumeczu i wydawało się, że wszystko zmierza w pozytywnym kierunku. Tym bardziej szkoda, że kluczowy błąd w tej największej dla Blaugrany szansie ostatnich lat popełnił zawodnik, który najrzadziej nas zawodził w tym okresie, a przy tym był wzorem przywiązania do klubu, któremu poza boiskiem niewiele można zarzucić.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Araujo nie jest na sprzedaż, zmykam dyskusje.

@kigani Nie ma piłkarzy nie na sprzedaż, wszystko jest kwestią ceny.
Otwieram dyskusje.

@Bobo25 mnie tam bardziej wczoraj Cancelo zawiódł.
Czerwone kartki się zdarzają, reakcja była słaba, a kogoś takiego jak Cancelo wręcz karygodna.

Ja nie mam pretensji do Ronalda, ten nie popełnia błędów co nie próbuje.

Kolejny raz powtórze że czerwona kartka zmieniła mecz
« Powrót do wszystkich komentarzy