Jedna decyzja, która zmieniła wszystko

Dariusz Maruszczak

17 kwietnia 2024, 08:30

179 komentarzy

Fot. Getty Images

Tuż po meczu Barcelony z PSG zaczęły pojawiać się różne analizy próbujące wytłumaczyć, dlaczego Katalończycy znów przegrali w Lidze Mistrzów, a paryżanie grają dalej. Cała rywalizacja sprowadza się jednak do jednej akcji, do jednej decyzji, która w zasadzie była punktem wyjścia do wszystkiego, co stało się później. Czerwona kartka Ronalda Araujo ustawiła ten pojedynek i okazała się decydująca dla jego losów.

Można rozstrzygać detalicznie różne kwestie związane z wczorajszym spotkaniem na Montjuïc i z pewnością zrobimy to na FCBarca.com w kolejnych dniach. Mało jest jednak w futbolu tak klarownych sytuacji, gdy jedna akcja decyduje w tak wielkim stopniu o przebiegu rywalizacji jak w tym przypadku. Do momentu czerwonej kartki dla Araujo Barcelona prowadziła 1:0. Miała dwa gole przewagi w dwumeczu, zyskiwała kontrolę i tworzyła niezłe okazje (patrz szansa Roberta Lewandowskiego). Z kolei PSG, podobnie jak przez większość spotkania na Parc des Princes, rozbijało się o dobrze funkcjonującą defensywę Katalończyków i spuściło z tonu po aktywnym początku. Niestety wyrzucenie z boiska Urugwajczyka spowodowało, że wszystko w ekipie Blaugrany rozsypało się jak domek z kart.

Ofiara własnej doskonałości

Nie zamierzam tutaj deliberować, czy sędzia podjął dobrą decyzję. Nie czuję, żebym musiał przyłączać się do chóru (zwłaszcza hiszpańskiego) piętnującego arbitra. Kluczem tych rozważań jest bowiem dla mnie sama decyzja Araujo, która okazała się błędna. Urugwajczyk padł ofiarą własnej doskonałości. 25-latek jest tak przyzwyczajony do ratowania partnerów i niszczenia rywali w pojedynkach, że był przekonany, że i tym razem zdąży. A jednak się nie udało. Z perspektywy wygodnego fotela trzeba przyznać, że powinien był prędzej puścić Barcolę. Nawet przy najgorszym obrocie spraw skrzydłowy wyrównałby wynik (a gdyby spudłował...?), a Barça nadal miałaby przewagę, grając 11 na 11. A przecież do tego momentu przez większość czasu tego dwumeczu to ona była bliżej awansu.

Mam nieodparte wrażenie, że z Araujo na boisku Barcelona rozstrzygnęłaby ten pojedynek na swoją korzyść. PSG może być teraz chwalone za „rozgromienie” Barçy, ale drużyna Luisa Enrique nie mogła mieć lepszych warunków niż te, jakie powstały po utracie Araujo, o czym zaraz. A nawet przy takim scenariuszu, gdyby Robert Lewandowski czy İlkay Gündoğan byli skuteczniejsi, mogłoby dojść do dogrywki. Grająca w pełnym składzie Barcelona miała wszelkie podstawy do tego, by wyeliminować PSG, które długimi fragmentami było dość bezradne i jałowe.

Zburzona budowla

Zejście Araujo miało swoje ogromne konsekwencje w co najmniej kilku obszarach. Po pierwsze, Barça straciła lidera obrony. Zawodnika zdolnego do fizycznej rywalizacji z najlepszymi na świecie, świetnie asekurującego stopera, który miał za sobą fenomenalny mecz w Paryżu. Utrata takiego gracza zawsze musi boleć. Mimo to większym problemem była jednak konieczność przeorganizowania całego zespołu. Xavi stanął przed ogromnym dylematem, kogo ściągnąć z boiska. Wydawało się jasne, że Frenkie de Jong, do którego jest sporo zastrzeżeń za pracę w defensywie, nie może stać się stoperem pilnującym Kyliana Mbappe.

Ostatecznie Xavi ściągnął Lamine Yamala, chcąc zachować środek pola i pracującego Raphinhę. Moim zdaniem w tej sytuacji nie było dobrych, magicznych wyborów, które spowodowałyby, że obraz sytuacji byłby pozytywny dla Barcelony. Można się zastanawiać, czy to Pedri nie powinien zejść z boiska, być może tak, ale czy jesteście przekonani, że wówczas PSG nie przekierowałoby akcji na środek? Że paryżanie, przy wolno poruszającym się Gündoğanie i De Jongu, o którego brakach była już mowa, nie mieliby z tego sektora autostrady do bramki?

Xavi wybrał, jak wybrał, a po chwili musiał korygować, bo zaczęły za mocno przeciekać skrzydła. Nawet pozostanie Lamine Yamala na boisku nie gwarantowało zresztą, że tak się nie stanie, bo z 16-latkiem na placu gry Jules Koundé też często zostawał sam, ewentualnie z Pedrim. Xavi to dostrzegał i zapewne stąd ta decyzja. Na prawą stronę powędrował Raphinha. Jednak wtedy na lewej flance kogoś brakowało, zwłaszcza przy niepewnym Cancelo. Klasyczny przykład zbyt krótkiej kołdry. A dla PSG to sytuacja idealna, mając tylu piłkarzy zdolnych do zrobienia różnicy w różnych obszarach boiska.

Katastrofa nie do uniknięcia

Czerwona kartka dla Araujo rozsypała więc stosunkowo dobrze funkcjonującą strukturę defensywną Barcelony, ale też zniszczyła jej zdolności ofensywne. Zdjęcie Lamine’a w zasadzie wykastrowało Blaugranę na długi czas, jeśli chodzi o jakąkolwiek zdolność przeprowadzenia kontrataków. Dlatego być może pozostawienie 16-latka na placu gry byłoby jednak lepszym wyborem, ale gwarancji nigdy nie ma, biorąc pod uwagę trudności z grą jedynie dwójką pomocników, zwłaszcza o takim profilu jak Gündoğan i De Jong. Tym bardziej, gdy masz za rywali bardzo aktywnych Fabiana Ruiza i Warrena Zaire’a-Emery’ego oraz świetnie dysponowanego Vitinhę. Nie dali oni tlenu graczom środka pola Barçy nawet wtedy, gdy ci grali w trójkę. Podsumowując, Xavi być może mógł wybrać lepiej, ale w mojej ocenie to mogłoby jedynie nieznacznie poprawić sytuację, a nie spowodować diametralną zmianę przebiegu spotkania. Na to było już za późno po wyrzuceniu Araujo z boiska.

Zejście Araujo to też cios dla morale Barcelony. Urugwajczyk to jeden z kapitanów, liderów tej drużyny. Wbrew niektórym komentatorom nie uważam, żeby Barça rozsypała się mentalnie, a problemy przypisuję w większym stopniu kwestiom taktycznym i przewadze liczebnej, ale taka sytuacja też nie może pozostać bez wpływu na nastawienie piłkarzy. Ogólnie jednak scenariusz rywalizacji po czerwonej kartce nie mógł stać się gorszy dla Barcelony i lepszy dla PSG, które zyskało zastrzyk pewności siebie po tym, jak oklapło po golu Raphinhi.

W obronie Araujo

Daleki jestem jednak od całkowitego napiętnowania Araujo. Wiele osób, w tym Wojciech Kowalczyk, w przypływie emocji po zakończeniu starcia ostro krytykowało Urugwajczyka. Na profilu Araujo na Instagramie doszło do prawdziwego najazdu hord sfrustrowanych kibiców, twierdzących np. „Araujo out”. Taka postawa jest mi całkowicie obca. Nie można stosować generalnych założeń do pojedynczych błędów, nawet tak okropnie kosztownych. Zwłaszcza w przypadku kogoś takiego jak Araujo.

Araujo jest bowiem OSTATNIM piłkarzem Barcelony, który, nazwijmy to w ten sposób, „zasłużył” na taki błąd. Urugwajczyk był najrówniej grającym zawodnikiem Blaugrany w ostatnich latach. Powiedziałbym nawet, że prezentującym najwyższy poziom w skali europejskiej. Niestety ta kluczowa znacząca pomyłka przydarzyła się właśnie jemu, ale to nie znaczy, że teraz powinniśmy uruchomić protokół „sprzedać, zapomnieć”. Bronienie Araujo po takim meczu być może nie jest najłatwiejszym zajęciem, ale trzeba wyjść poza tę pojedynczą sytuację i pamiętać, jak fundamentalny jest to piłkarz dla Barcelony. Nie na jedno spotkanie, tylko na 300. Nie na jeden sezon, tylko na dziesięć. Tak, popełnił błąd, zawalił Barçy kluczowy mecz. Nie, to nie zmienia mojej generalnej oceny wartości tego zawodnika.

Stracona szansa

Barcelona miała niepowtarzalną szansę na wyeliminowanie klasowego rywala. Pokazanie, że wraca do elity. Nawet na znalezienie się w finale Ligi Mistrzów, ze względu na korzystną drabinkę. Katalończycy grali naprawdę dobrze do momentu czerwonej kartki Araujo w skali dwumeczu i wydawało się, że wszystko zmierza w pozytywnym kierunku. Tym bardziej szkoda, że kluczowy błąd w tej największej dla Blaugrany szansie ostatnich lat popełnił zawodnik, który najrzadziej nas zawodził w tym okresie, a przy tym był wzorem przywiązania do klubu, któremu poza boiskiem niewiele można zarzucić.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Zastanawiam sie od wczoraj, czy oni naprawdę nie rozmawiali przed meczem wszyscy razem sztab trener plus zawodnicy. Przecież w trakcie meczu może tak być, że gdy wynik bedzie pozytywny, a rywal może iść sam na sam ostatni zawodnik ma odpuścić, nie dokonywać faulu nawet kosztem utraty gola ale nieosłabiania drużyny

Nie był to rażący błąd, Barcola ma motorek w dupie i to wykorzystał, Cubarsi czy Martinez na miejscu Urugwajczyka by go nawet nie dogonili. Kowalczyk od dawna krytykuje Araujo ale to jest stara maruda, on by wszystkich wyrzucił tylko młodymi grał, jego wielka recepta

Araujo zawalił ten mecz, przez niego odpadliśmy i tu nie ma z czym dyskutować, ale Xavi też nie dźwignąl. Ściągnął Yamala, wprowadził Obrońcę, w teorii logiczne, w praktyce nic pozytywnego ta zmiana nie dała.

Rozgoryczenie wśród Culés po takim, jak wczoraj, meczu będzie jeszcze ciągnęło się długo. Dostaje się Araujo i Lewemu. Pierwszemu za czewień i osłabienie drużyny, a drugiemu, że nie strzelił, czy podał. Nikt nie chce przyznać, że graliśmy z jedną z najlepszych ekip Europy! Grając bez jednego zawodnika przez tyle minut to musiało się tak skończyć! Oczywiście, że szkoda, że była szansa wygrać ze słynnym PSG! Tym razem przegraliśmy i czas na klasyk! O ile można, proszę Culés o rozwagę i poskromienie swojego języka. Kibicujemy temu samemu Klubowi, stąd nie ubliżajmy zawodnikom i bez szydery pod ich adresem. W końcu to jest Nasz Klub!

Dziś my kibice Realu będziemy łączyć się z wami w bólu, niestety takie jest życie i gra się dalej. W niedzielę powalczymy w finale ligi mistrzów ????

Lubię Araujo, żal mi go bardzo bo przeżywa na pewno, jednak od tego typu piłkarza grającego za ogromne pieniądze trzeba wymagać więcej. Gdyby Cubarsi sfaulował nie byłoby tematu bo to 17 letni dzieciak, ale Araujo jest doświadczonym już piłkarzem i powinien w takim meczu o taką stawkę podjąć inną decyzję.

Jako kibic Realu uważam, że tam szczerze faulu nie było, gość zagrał na sytuacji i to wykorzystał. Takie akcje zabijają futbol... trzymajcie się.

Tą decyzją Araujo nie dość, że straciliśmy filar w obronie to również przebojowość w ataku przez zdjęcie Yamala.
Mnie niesamowicie ten wynik wczorajszy boli, bo szansa na awans była ogromna. W poprzednich latach to tak nie bolało, bo Barca była po prostu słabą drużyną i nikt się nie spodziewał sukcesów.
Coś wczoraj we mnie pękło i nie mam kompletnie ochoty oglądać tego klasyku.
Boli okropnie porażka na własne życzenie. Araujo jest świetnym obrońcą, ale to co zrobił wczoraj jest nie do zrozumienia dla mnie pod żadnym względem.

Arujo powinien to odpuścić. Niestety to wypaczyło wynik

Xavi mógł to rozwiązać inaczej, wybrał tak jak uważał za słuszne. On jest trenerem i on decyduje.
Natomiast ja wybrał bym inaczej. Słabo grał Cancelo i de Jong. Zdjął bym tą dwójkę i zmienił ustawienie na 3 - 3 - 3. Zamiast Cancelo, Inigo i grali by typowych 3 obrońców. Zamiast de Jonga dał bym Roberto/Lopez. Dalej została by pełna szpica do atakowania lub na jakąś szybką kontrę 3 zawodnikami. W ten sposób grali by dalej swoje. Wiadomo 3 pomocników miałoby za zadanie cofać się i jeszcze bardziej wspierać obrońców ale atak by pozostał w pełnej sile.
Teraz można dyskutować ale na żywo nie jest to takie proste, wszystko nagle zmienić.

Araujo nie jest na sprzedaż, zmykam dyskusje.

Będzie to za Urusem się snuło, jak smród za gaciami.
Jeden błąd odebrał w 95% wygrany dwumecz.
Pozbawił nas awansu, kasy, prestiżu i Xaviego pracy, bo raczej La Liga też przegrana.
Historia pamięta tragiczne babole Andresa Escobara, czy Lorisa Kariusa.
Teraz Araujo spieprzył wszystko jednym zagraniem.

Tylko czemu my, czemu nie w Psg taki błąd?
Bo od lat przylgnęła do Barcelona łatka pechowcy.
Takich chłopaczków co wystarczy postraszyć i gacie pełne.
Bayern, Live, itd.
Teraz i żabojady śmieją się nam w gęby.

Wielka Barcelona znowu na kolanach, bo nawet jak był skład, wróciła forma, trafiliśmy z taktyką i było już bardzo blisko, to najlepszego obrońcę odcięło umysłowo.
Pech czy frajerstwo, a co to teraz za różnica.

Ludzie, ogarnijcie się!
Jak czytam tu niektóre komentarze odnośnie Ronalda, to ręce opadają.
Tak, Araujo popełnił błąd i najprawdopodobniej przez ten błąd przegraliśmy dwumecz.
Ale, żeby od razu go sprzedawać?
Taki błąd może każdemu się przytrafić.
To jest stoper - gra na jednej z najbardziej newralgicznych pozycji na boisku.
P.S. Kibicem się JEST, a nie BYWA.
BARCA na zawsze! Visca el Barca!!!

Oczywiscie ta sytuacja w jakims stopniu wplynela na mecz. Ale nie ma sie co oszukiwac, 4 bramki to nie przypadek i pewnie z Araujem na boisku tez by strzelili ze dwie. Inna sprawa to postawa naszych napadziorów.

Nie przyszło mi do głowy, ze ktoś będzie chciał sprzedać Araujo. Fakt jest jeden, popełnił błąd on. Faulował przeciwnika w 30 minucie, kiedy mieliśmy wszystko pod kontrolą. Taką akcje mógłby zrobić w 90 minucie, by ratować nas przed dogrywką np. Zawalił mecz i kropka. Trzeba jechać dalej z tym wózkiem. Nie zapraszam do dyskusji.

Powinno się maksymalnie wspierać naszego zawodnika. Potrzebuje tego i zasługuje jak mało kto!
Komentarz usunięty przez użytkownika

UEFA ustaliła wyniki

Domenec Garcia

Lektura tego, co wydarzyło się wczoraj wieczorem na Montjuïc , sprowadza się do tego, że UEFA zebrała swoje żniwo na Barcelonie za jej flirty i kaprysy z Europejską Superligą oraz, jako wskazówka, za wciąż bezkarny skandal z Enríquezem Negreirą , na co UEFA zwróciła uwagę dziwne ograniczenie karne.

Nominacja Rumuna (ci ze wschodu zawsze byli posłuszni delikatnym pracom) już ubiegłej nocy wzbudziła we mnie podejrzenia, że coś nie pójdzie dobrze. I tak naprawdę gol Raphinhy w 12. minucie złamał scenariusz i utrudnił wyznaczony cel, którym było nic innego jak zbuntowana i podejrzliwa Barça , która nie znalazła się wśród czterech najlepszych w Europie bez odpokutowania za swoje grzechy.

Wyrzucenie Araujo zadecydowało o remisie. Wyrzucenie bez powodu, bo nie było wyraźnego pchnięcia, potknięcia się, nawet chwytu, ani uderzenia w piłkę. Była to walka jeden na jednego, w której jeden z zawodników padł na ziemię przy pierwszym kontakcie. Istvan Kovacs , osoba odpowiedzialna za rozliczanie wyników, przypomniał mi Gurucetę , tego nieszczęsnego sędziego, który podyktował rzut karny z 40 metrów. Wczoraj wieczorem biegł jak opętany z czerwoną kartką w dłoni, nie konsultując się ze swoim asystentem ani nie prosząc VAR o wyjaśnienia. Nie potrzebował tego. Gwiazdy podarowały mu coś, co wydawało się wypadkiem na talerzu. Od wygnania Araujo reszta była czystym teatrem.

To, co wydarzyło się wczoraj wieczorem, nie było przypadkiem. Kovacs słabo to ukrywał ze względu na swoje entuzjastyczne podejście do odsłonięcia czerwonej kartki Araujo przy pierwszej nadarzającej się okazji, aby wykonać zadanie z „wyżej”. Czystsza, woda.


Komentarz usunięty przez użytkownika

Boli jak niewykorzystany karny przez Błaszczykowskiego ale nie mam pretensji jest mi tylko bardzo przykro bo barca do tego czasu była zdecydowanie lepszym zespolem

Powiem krótko. Jeżeli to był wolny i czerwona to na gundoganie powinien być karny i zolta. A jak nie kartka to poprostu karny...

Banda frajerów, pozostaje tylko dalej lamnetować albo tej farsy nie komentować. Dla mnie nie ma zaskoczenia biorąc pod uwagę co od początku sezonu prezentują piłkarze pod wodzą tego ... ekhm... ,, generała " od 7 boleści...

Ciężko się dzisiaj pozbierać po wczorajszym :/
Przejrzałem właśnie komentarze. W większości są żałosne. Araujo do wczoraj Wasz Król, a teraz po jednym błędzie out?! Żenada co za gówniarskie myślenie.

Wszyscy mówią, że Araujo odcięło prąd a kolejny raz jak naszemu treneiro odcięło prąd to już praktycznie nikt nie wspomina?. Kiedy zespół potrzebuje zmian i aby był z zespołem podczas trudnych chwil to ten ucieka przez swoje totalne niezrównoważenie. Brak słów po prostu. Wczoraj nie tylko jedna decyzja zmieniła wszystko. Wieszanie psów na jednym zawodniku i robienie z niego kozła ofiarnego jest nie poważne tak jak pie....lenie Xaviego nt. sędziego.

Jak sprzedamy Araujo to nigdy nie zbudujemy dobrej obrony, to wymaga czasu i zgrania.. Każdy piłkarz popełnia błędy i nawet Ci najlepsi i co mamy ich skreślić?. Jesteśmy tylko zwykłymi ludźmi..

Araujo zrobił co zrobił ale jak by odpuścił to też byście byli niezadowoleni, było by że mógł gościa do końca cisnąć albo że odpuścił i to był błąd xD

A swoją drogą - Wojtek Kowalczyk to niech dwa palce złączy solidnie we własne czoło je wyceluje. Facet zrobił karierę że WOW i teraz pitoli kocopoły wypromowany jako "wyrazisty komentator" przez red. Stanowskiego. Tak, sprzedajmy gościa, który generalnie trzyma obronę w ryzach, jest szybki, atletyczny, a fizycznie zjada w zasadzie napastników bo popełnił błąd w meczu. Tym sposobem to co sezon byłaby obrona do wymiany

Prawda jest taka, że Arajuo zawalił nam kolejny sezon w LM. W poprzednim też czerwona kartka i osłabił nas. Serio lepiej go sprzedać do Bayrernu za 80 mln i zaryzykować , brać kogoś ze szkółki jak Cubarsiego. Tam jeszcze musi być jakaś perełka pokroju Cubarsi czy Yamal. To jest za duży i za wolny klocek. Murzynki z Realu czy PSG łykają go na 100 metrach jak rybkę

Kolejni do wywalenia to De Jong, koleś jest słaby fizycznie, powolny i tragicznie asekuruje obrońców. Sprzedać bo potrafi tylko bezensowne kółeczka robić i spowalniać akcję.

Kolejny do wywalenia Cancelo, jeszcze nie widziałem aby obrońca robił tyle błędów w sezonie i grał. Na dodatek strasznie samolubny w ataku i słabo wraca do obrony. Guardiola wiedział co robi dając tego placka na ławkę. Pep to najlepszy trener świata przecież

Moim zdaniem wczorajszy mecz jak w soczewce pokazał wszystkie problemy Barcy a'la Xavi. Czy potępiam Araujo? Oczywiście, że nie - podjął decyzję, po prostu złą ale ten się nie myli kto nic nie robi. Nawet oglądając powtórki twierdziłem że dobrze zrobił próbując zatrzymać skrzydłowego PSG. Dopiero po meczu stwierdziłem, że lepiej było stracić bramkę i grać pełnym składem. Ale to też gdybanie.
Problem widzę systemowy - utrata zawodnika rozwaliła całe granie. Ja wiem, że zaraz opluty zostanę głosami że 10 na 11, że to silny rywal itd. ale nie może być tak, że utrata zawodnika powoduje brak zdolności grania czegokolwiek, a w zasadzie do 3:1 nie graliśmy nic bo nawet ze stojącej piłki FdJ kopał do przeciwnika a między feralną 30 minutą a karnym nie wymieniliśmy chyba trzech podań. Nie przekonuje mnie tłumaczenie że się nie da obronić wyniku (dwubramkowa przewaga w chwili czerwonej kartki) - przypomnę rewanż w półfinale LM lata temu kiedy takiej samej przewagi bronił Inter na Camp Nou i okoliczności identyczne - tam wyleciał z boiska chyba Motta i to nawet szybciej (po przyaktorzeniu Busquetsa). I co zrobił Mou? Nie robił zmiany, nie ściągał napastnika tylko cofnął Eto na LO i to był mecz Kameruńczyka który pierwszy przychodzi mi na myśl jak wspominam Kameruńczyka. Jak wychodzili do ataku to mieli kim, a sam Eto w obronie gryzł trawę. I Inter dotrwał, a później wygrał w finale z Bayernem. Po prostu Xavi jest przeciętnym trenerem, który przez ponad 2 lata nie wypracował żadnego systemu grania i nie jest w stanie zaimprowizować gdy okoliczności tego wymagają. Nie wyeliminował nas sędzia, nie zjadł nas Mbappe (wyjątkowo nędznie wyglądający w tym dwumeczu), Enrique też nie rozwalił taktycznie Xaviego - po prostu my po dwóch latach pracy trenera dalej nie wiemy co mamy grać, nie mamy automatyzmów i nie jesteśmy w stanie zareagować na boiskowe wydarzenia jak się piętrzą trudności. A do tego sam Xavi drużynie nie potrafi pomóc w sferze mentalnej - przecież on ma więcej czerwonych kartek niż cała drużyna razem wzięta - kompletnie facet nie trzyma ciśnienia

Nie znajduję żadnego powodu by bronić Aurajo jak to próbuje robić autor tekstu. To też nie jest jego pierwszy mecz w Europie by popełnić tak szkolny błąd. Błąd, który wyrzucił nas z hukiem z Europy i pozbawił gry w ewentualnym finale. To mógłbym mecz, który dźwignąlby nas mentalnie po trudnych latach w europejskich pucharach. Ponieśliśmy porażkę i trudno będzie się z niej odbić.

Niech już Xavi odejdzie bo jakby wygrali ta lm to by dopiero były jaja, bo jeszcze by został.
Tu potrzeba defensywnego pomocnika od początku sezonu to widac, gdzie dopiero z Christensenem na dp zaczęli osiągać jakiekolwiek wyniki. A teraz nasz trener wystawia pomoc z którą przegrywalismy z najslabszymi w la liga i teraz wina sędziów i wszystkich tylko nie Pyskatego Xaviego!!!!

"Araujo jest bowiem OSTATNIM piłkarzem Barcelony, który, nazwijmy to w ten sposób, „zasłużył” na taki błąd. Urugwajczyk był najrówniej grającym zawodnikiem Blaugrany w ostatnich latach."

Nie zgodzę się. Jego forma w tym sezonie była często bardzo wątpliwa.

Ludzie nie zachowujmy się jak chorągiewki. Tydzień temu artykuł o Araujo, że miał wybitny mecz itp, szef defensywy. Jeden błąd, okej kluczowy, ale nie ma co go hejtować bo bez Gościa jesteśmy słabi w obronie jak barszcz. Nie raz zachwycaliśmy się jak naprawiał błędy kolegów, a dzisiaj niestety padło na Niego. Tak jak napisane jest w artykule - z kanapy można gadać, że lepie było Barcole zostawić bo nie wiadomo czy by strzelił ostatecznie na 1:1, a i tak mieliśmy bramkę w zapasie. Okej, ale na boisku to działa się intuicyjnie często i takie faule są częste. Nie ma co zwieszać psów na Araujo. Mnie boli to, że aż tak Barca się cofnęła po tej czerwieni i broniła tego 1:0. Przegrywając 3:1 wyszliśmy wyżej i mieliśmy swoje okazje na gola. Xavi za mało zaryzykował, a dużo stracił. Trzeba trzymać kciuki dzisiaj za City, żeby czasem Real nie awansował dalej, bo wiadomo jaki mecz Nas czeka w niedzielę. Smutny to był wieczór wczoraj, niestety kolejny, ale winowajców szukałbym gdzieś indziej niż w osobie Araujo. VeB!

No nic czasami zdarzają się takie błędy w piłce, owszem nie przystoi obrońcy takiej klasy dodam taki błąd bo widać że błędnie ocenił swoje możliwości w tej sytuacji, ale druga strona rzeki to trener Xavi który w sumie pizdowato podszedł po tej czerwonej kartce, zdjął Lamine który mógł jako jeden z dwóch (mowa o Raphini) atakować rywala w miarę możliwości, no i trener też kopie w bandy jakieś i pokazuje swoje frustracje i osłabia tak samo zespół pokazując tym że nie panuje nad meczem a bardziej nad wydarzeniami w nim, dla mnie gra w 10 owszem to osłabienie ale można śmiało nadal rywalizować ale niestety bez pomysłu na grę (bardziej chodzi o brak przygotowania na możliwość gry w 10) to nie mogliśmy nic kompletnie zrobić, byle za tydzień próbować wygrać z Realem i dogonić ich chociaż trochę, i powoli szykować się na nowy sezon, wziąć tego Flicka nie pieprzyć się z Marquezami bo to nie ma sensu, i iść przed siebie, dumni po zwycięstwie wierni po porażce VEB !

niesamowicie cenie araujo, ale rownie mocno mnie irytuje, zawsze przy golu podnosi reke i oczekuje spalonego, ciagle klotnie z arbitrami i nie trzymanie cisnienia, przyklad klasyk i karny + czerwo, tam tez nie mogl uwierzyc, ze byl karny, tak samo wczoraj, ze 2 minuty klocil z arbitrem, jest tak sfokusowany emocjonalnie, ze nie dociera do niego jakie bledy popelnia, tzn dociera, ale nie w momentach kluczowych

Czytam ten tytuł i wypowiedzi ,niektórych osób to się zastanawiam czy komuś się coś nie pomyliło.Przecież z Araujo w składzie bez względu na kartkę,też byśmy przegrali ten mecz.Obraz gry wskazywał ma to od samego początku.Nie było żadnej taktyki,tylko strach przed oczami.Katastrofa wisiała w powietrzu od samego początku,pytanie było tylko kiedy nam coś wcisną.Ostatnie mecze ze słabym Napoli,przeciętnym w tym sezonie Atletico,na ktore mamy patent oraz szczęśliwia wygrana,po niezłym meczu z Psg,przysloniły niektórym oczy,ze nagle zespol zlapał forme,a Xavi podniósł swoj poziom taktyczny.Nic takiego nie mialo miejsca.Nadal jestesmy zespołem kiepskim kondycyjnie,ze slabą intesywnoscią,beznadziejnym mentalem i jeszcze gorszą taktyką,a Clasico lada chwila.

Niestety ale prawda jest taka ze Araujo zawalil nam ten mecz. Nadal jest dla mnie filarem i wierze ze u nas zostanie na dlugie lata w duecie z Cubarsim, ale wczoraj odcielo prąd. Przy przewadze dwóch goli w dwumeczu faulowac na czerwo? Po co? Mogl puscic Barcole, przy formie Marca moze by nawet obylo sie bez bramki kontaktowej, a nawet jesli bylaby bramka to lepiej grac dalej w 10 niz w 11 od 25min. Kryminał w wykonaniu Araujo.

Araujo łapie w taki sposób dosyć często. Dlatego kwestią czasu było kiedy to się zemści. Przecież w bardzo podobny sposób Vinicus wywalczył na nim karnego

Fatalnie sie zachował i nie ma go co bronić, mógł go puścić nawet kosztem straconej bramki ale nie kosztem stracenia grajka ...

Obawiam się, że to wszystko zmierza w stronę opowieści, że do tej czerwonej kartki wszystko było pod pełną kontrolą Barçy, a PSG było dwie półki niżej.

No nie było tak jak dla mnie. Ale przynajmniej Xavi będzie miał co opowiadać przez lata, jak to został okradziony, a sędzia strzelił cztery gole.

Bardzo trafny artykuł. Podpisuję się pod słowami.

Araujo whyy???? Jesteś kot ale w tym momencie meczu faulujesz na słuszne czerwo i zabijasz mecz :( Lepiej było w tym momencie meczu nawet stracić bramkę(chodź wcale i tak nie musiało być) niż osłabiać się od 30 minuty grając w 10tke...

Niestety, ALE to kwestia zaufania a z zaufaniem jest tak że można całe życie je budować i jednym błędem się je traci. Uważam, że Araujo jest bardzo dobry ALE...

Błąd Araujo załatwił mecz be dwóch zdań. Nie zapanował nad swoją siłą i szybkością.
Ale tam musiał być wcześniej jakiś babol w środku pola, ze zawodnik PSG wyszedł praktycznie sam na sam z bramkarzem. Nie mogę znaleźć powtórek z całą sytuacja... Może ktoś kojarzy jak to się zaczęło?

Szkoda, że zdjął Yamala który w obecnych czasach robi „różnice” może i rozrobił by tym razem - szkoda, dla mnie nietrafiona decyzja trenera.

Ewidentnie Araujo zawalił nam wczorajszy mecz ale jak w niedzielę wykasuje pajaca Viniciusa to mu wybaczę xD

Poza tym, mentalnie, Ronald 'urósł' na nadchodzacy pojedynek z RM....

Prowadziliśmy od początku ale nie było takiego spokoju, wszystko się zaczęło od złego podania na pół boiska do środka pola, takich niepotrzebnych podan było zdecydowanie więcej w tym meczu.

W 2006 roku był finał LM Barcelona Arsenal. W pierwszych 20 minutach dostał czerwoną kartkę lehmann (bramkarz). Xavi wszedł na zmianę iniesta też więc grali w tym meczu. Pisze to odnośnie słów xaviego o nie dawaniu takiej kartki w duchu gry. Arsenal nawet potrafił gola strzelić w 10. Na tym poziomie, nie powinno się tracić 4 bramek u siebie. Mieliśmy dużo szczęścia że w okresie gdy drużyna łapała formę wylosowaliśmy słabsza grupę lm niż do tej pory. Łapanie ludzi w polu karnym przez Araujo jest dosyć częste, w La lidze sedziowe często to puszczają, sprzedaż jest strzałem w stopę bo za 30-40-50 mln nie kupimy takiego obrońcy, a grać na 17 latka który może mieć sezon życia a potem może być gorzej jest słabym wyborem.

Dłużej bądźcie wszyscy romantykami i wierzcie, że Barcelonie uda się rywalizować poprzez większe wsparcie klubu przez Nike czy inne Beko.
W ogóle ludzie nie rozumieją, że Barcelona odbija się od ściany poprzez rywalizację z klubami państwami. Wczoraj to było widać aż nadto. Zachowanie sędziego na naszym obiekcie wskazuje jednoznacznie, że on zdawał sobie sprawę z kim Barca rywalizuje.
Barcelona bez wsparcia przez potężnego inwestora z zewnątrz nie ma szans na dalszy, efektywny i zrównoważony rozwój.
Laporta udający magika i robiący maślane oczy nie mając kilku milionów euro w budżecie to upadek tego klubu.
Tylko wyjście do tłumu, rzetelne poinformowanie o obecnej sytuacji jest w stanie zmienić podejście ludzi do zmiany struktury własnościowej, która w mojej ocenie jest niezbędna i kluczowa.

1. tak 'miękkiego' faulu na czerowną dawno nie widzialem...

2. sądzia oczywiscie mogł nie widziec wszystkiego 100% klarownie, a var nie musiał interweniować (i podważać) bo jakis kontakt tam był.... ale czy to w ogole faul?
(oglądałem wielokrotnie wiele powtórek i coraz bardziej wątpię).

3. Araujo oczywiscie mogl bardziej uwazac, ale moim zdaniem to zbyt miekki "faul" aby w 29 minucie Ligi Mistrów, ćwiercfinale cos takiego gwizdać i na czerowną

4. wielokrotnie ogladając powtórki widać jak Barcola ma delikatna przewage pozycji, wbiegia przed Araujo i.... daje upaść przy jakims niewielkim kontakcie – ale pilka to sport kontaktowy! jakies dotykanie zawsze jest....
Ewidentnie zabiegając szuka "faulu" i upada przy niewielkim kontakcie...

5. nie wierze za na wyspach (albo brytyjski sędzia) by to gwizdał....

6. tak czy inaczej, zespół i Xavi zrobili wysztko dobrze uwazam, a byli lepsza druzyną w dwumeczu... zawsze bede za tym aby lepszy wygrywał, a nie gorszy szczęściem..

PS. L.Enrique chyba nie jest powazny mowiac ze i tak by wygrali gdyby nie ta kartka.... :)

Uwielbiam jak ludzie oceniają symulki w telewizji i inne takie. Gość wpadł w niego z impetem, nie jesteście wstanie ocenić realnej siły na zwolnionych powtórkach : ) Faul był. A czerwień nie za jego brutalność, tylko za fakt że wychodził na czystą pozycje a wtedy zawsze jest czerwień.

Piłkarze pewnie często robią głupie rzeczy bo nie znają przepisów. On być może był święcie przekonany, że dostanie żółtko.

Sędzia w tym meczu był najsłabszym ogniwem , można by powiedzieć że był na łańcuszku szejków którzy kasy mają jak lodu . Za kilka lat przyzna że podjął złą decyzję i wypaczył mecz , ale ma na utrzymaniu rodzinę która też chce żyć i jeść

Podziękujmy Araujo. Po co faulować na czerwoną? Lepiej biec obok niego i go puścić niż grać w dziesięciu od 30 minuty. I też przez 70 procent czasu gry nie byliśmy w stanie strzelić gola a ludzie się dziwią dlaczego. To PSG a nie ligowy mecz gdzie w 80 minucie dostajemy czerwoną. Ja wiedziałem że jak Araujo czerwona to po meczu.
I grał na odpierdol nie wiem czy ruchał cały tydzień czy co ale zero skupienia , podał fatalnie co się przewinęło na ten faul. Na miejscu trenera totalny opierdol bym mu dał. I kare albo poprawa gry albo sprzedaż. Nie ma miejsca już na takie błędy.

Pewna niewykorzystana sytuacja lewego na dwa zero zamknelaby mecz i tyle .Takie sytuacje w takim meczu trzeba wykorzystywac a nie przeciwko ligowym przecietniakom

Trzeba być idiotą żeby po tym błędzie wołać Araujo out

Może się w końcu Araujo nauczy grać i nie będzie wszędzie wsadzał swoich łap. Zawsze typ gra tak, że wsadza łapy albo na klatkę albo na twarz przeciwnika. Wczoraj miał kilka takich zagrań. Oby częściej sędziowie to widzieli i "nagradzali" kartkami.

Blad Araujo kosztowal nas awans. Nie da sie bronic w dziesieciu przez tak dlugi okres czasu przeciwko trzem tak szybkim napadziorom. Potem kolejny blad przy rzucie roznym, bo przed szesnastka nikogo nie bylo aby zablokowac Vitinhe, potem glupi faul Cancelo w polu karnym, a na koniec koniec pokaz niefrasobliwosci (ale tez zmeczenie juz wido ogromne) w polu karnym i ping-pong, ktory doprowadzil do tego, ze pilka spadla Mbappe pod nogi. Kilka swietnych sytuacji na strzelenie bramek bylo. Zabraklo dojrzalosci i skutecznosci. Za to bylo duzo za duzo nonszalancji. Szkoda. Naprawde szkoda, bo do czerwonej kartki dla Araujo szlo niezle.

"Jedna decyzja, która zmieniła wszystko" wg mnie nie do końca to stwierdzenie jest prawdziwe ale o tym nigdy się nie przekonamy. Enrique wyciągnął wnioski po pierwszym spotkaniu i PSG wyglądało zdecydowanie lepiej. Wieszanie psów tylko na Araujo jest śmieszne. Tak jak już pisałem drugim głównym winowajcą jest Xavi ale znajdą się też inni...