Inter Miami (a może bardziej Barça Miami) nie miał litości dla Orlando City. Leo Messi i Luis Suárez zdobyli po dwie bramki, jedną dołożył Robert Taylor (po asyście Suáreza), a drużyna ex-piłkarzy Barçy rozbiła rywali 5:0.
Już w 4. minucie strzelanie dla Interu Miami rozpoczął Luis Suárez, który bardzo dobrze uderzył z pierwszej piłki po podaniu Juliana Gressela.
11. minuta i znów ten sam duet. Gressel instynktownie odgrywa z pierwszej piłki do Suáreza, a ten popisuje się klinicznym wykończeniem, do czego przyzwyczaił w Europie.
Przy trzeciej bramce Urugwajczyk wcielił się w rolę asystenta i podał Robertowi Taylorowi prosto na pustą bramkę.
Ale że tak bez goli Leo Messiego? Nie! Argentyńczyk musiał dorzucić swoje trzy grosze. Gol na 4:0 to nic więcej niż kuriozum. Messi posłał piłkę do siatki... klatką piersiową, a chwilę wcześniej obrońca wybijał piłkę z linii bramkowej prosto w poprzeczkę.
Ostatni gol to już współpraca duetu Suárez-Messi. Urugwajski snajper znów stał się asystentem i dośrodkował piłę wprost na głowę Leo, który "uderzył tam, skąd przyszła" i pokonał bramkarza.
Luis Suárez został zmieniony w 67. minucie, a Leo Messi, podobnie jak Sergio Busquets i Jordi Alba, rozegrał całe spotkanie. Inter Miami po trzech meczach sezonu 2024 ma na koncie siedem punktów i bilans bramkowy 8:1.
Komentarze (28)