Trudne początki Vitora Roque

Grzegorz Skowronek

19 stycznia 2024, 14:00

AS

41 komentarzy

Fot. Getty Images

Vitor Roque przed meczem z Unionistas Salamanca w Pucharze Króla mógł według dziennika Sport liczyć, że zagra nawet od pierwszej minuty. Tak się jednak nie stało. W pierwszej jedenastce na mecz na pozycji napastnika Xavi wystawił Marca Guiu, a Brazylijczyk wszedł na plac gry dopiero w końcówce kiedy Barcelona była w miarę spokojna o wynik meczu z trzecioligowcem, a na boisku był już Robert Lewandowski.

Ostatnie dwa mecze Barcelony w Superpucharze Hiszpanii Vitor Roque obejrzał z ławki rezerwowych. Wynikało to z dyskomfortu, jaki odczuwał po meczu z UD Barbastro w Pucharze Króla przed wylotem do Rijadu. W Arabii Saudyjskiej był oszczędzany, ale spodziewano się, że w potyczce przeciwko Unionistas brazylijski napastnik może odegrać znaczącą rolę. 

Bez kontuzjowanego Raphini i zawieszonego Lamine'a Yamala wydawało się, że Roque ma otwartą drogę, aby zagrać od pierwszej minuty w Salamance. Tak, jak się spodziewano, na ławce usiadł Robert Lewandowski, ale w jego miejsce Xavo postawił nie na Roque, a na Marca Guiu. Młodzieżowy reprezentant Hiszpanii rozegrał dość dyskretny mecz. Miał jedną doskonałą okazję do strzelenia bramki, a poza tym defensorzy Unionistas dość dobrze się nim ''opiekowali''.

Remis do przerwy powodował, że Xavi musiał sięgnąć po posiłki z ławki rezerwowych. Za Guiu wszedł Lewandowski, co spowodowało, że pozycja środkowego napastnika w tym meczu była już zajęta. Na boisku pojawili się też jednocześnie Pedri i Gündoğan. Xavi dokonał takich zmian, żeby nie doprowadzić do dramatu, czyli odpadnięcia z Pucharu Króla w pojedynku z trzecioligowcem. - Co oznaczają wejścia Gündoğana, Pedriego i Lewandowskiego? Wpuściłem też Cubarsiego, prawda? W przerwie. Wpuściłem ich, bo remisowaliśmy - mówił Xavi na konferencji prasowej po meczu. Ryzykuję tezę, że przy dobrym wyniku dla Barçy do przerwy, Vitor Roque nie tylko zagrałby w większym wymiarze czasowym, ale to on zastąpiłby Guiu, a Robert Lewandowski odpoczywałby przed ważnym spotkaniem ligowym.

Ostatecznie Vitor Roque pojawił się na placu gry w 82. minucie. Zmienił strzelca pierwszej bramki dla BarcelonyFerrana Torresa i zajął jego pozycję na prawym skrzydle. W każdym z trzech meczów, które Roque rozegrał dla Barçy, wystąpił na innej pozycji. W ligowym spotkaniu z Las Palmas zagrał jako środkowy napastnik, w meczu Pucharu Króla z UD Barbastro zagrał na lewej stronie, a wczoraj w Salamance jako prawy skrzydłowy. Rzucanie po pozycjach jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Być może jest to specjalny proces adaptacji zawodnika do zawiłości taktycznych w drużynie Xaviego...?

Szkoleniowiec Barçy mówi bardzo wyraźnie, że Roque będzie wprowadzany oraz liczy na to, że da wiele zespołowi w przyszłości. Presja na nim będzie rosnąć z czasem, ponieważ Barça zapłaciła za jego transfer duże pieniądze - 30 milionów euro, a zapisane w umowie jest też 31 milionów euro zmiennych. To ogromna kwota jak na klub w takiej sytuacji ekonomicznej jak Barcelona.

Naturalnie Vitor Roque nie mógł jeszcze pokazać pełni swoich możliwości. To łącznie 46 minut w trzech spotkaniach dla Barçy. Na boisku pojawiał się kiedy trzeba było pilnować rezultatu. Następna okazja na złapanie minut i na pokazanie się szerszej publice już w niedzielę. Barcelona jedzie do Sewilli na mecz z Betisem.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Przecietny grajek
« Powrót do wszystkich komentarzy