Vitor Roque z obiecującym debiutem

Dawid Lampa

5 stycznia 2024, 10:01

Sofascore

22 komentarze

Fot. Getty Images

Biorąc pod uwagę grę Barcelony we wczorajszym meczu z Las Palmas, wielu kibiców czekało na wejście Vitora Roque, który mógł pomóc odmienić losy meczu. Mimo że do zwycięstwa ostatecznie się nie przyczynił, to jego wejście można ocenić dość pozytywnie. 

Co można było od początku zauważyć? Że piłka będzie go szukać. To typ napastnika w stylu Luisa Suáreza, czy Lautaro Martíneza. Na boisku spędził 12 minut plus doliczony czas gry i zdążył wykręcić xG na poziomie 1,02. Miał dwie dogodne sytuacje, w których nie trafił do siatki, co zdecydowanie osłabia jego notę. Jednak tak jak powiedział Ronald Araújo, trzeba podchodzić do niego ze spokojem. W końcu to 18-latek, który dopiero co przeniósł się do świata wielkiej piłki.

Ciekawostką jest, że Vitor miał we wczorajszym spotkaniu więcej strzałów niż... podań. Piłkę do kolegów oddawał tylko dwukrotnie, z czego raz niecelnie, a na bramkę rywala uderzał trzy razy (jeden strzał celny, jeden niecelny, jeden zablokowany). Zdążył się także zameldować na boisku czujnością przy błędzie Miki Marmola, kiedy był o krok od pokonania Vallesa, i mocnym odepchnięciem jednego z obrońców Las Palmas. Za to zachowanie można go pochwalić, gdyż opóźnił grę rywali w samej końcówce meczu.

Jeśli chodzi o innych napastników, to Robert Lewandowski był wczoraj mocno niewidoczny. Zaliczył "kluczowe podanie" przy golu Ferrana Torresa przypadkowym odbiciem piłki od swojej głowy. Oddał tylko jeden strzał niecelny i raz został zablokowany. Polak przydał się za to w powietrzu. Wygrał 4/5 pojedynków główkowych. Jak powiedział Xavi, jego zmiana nie była żadnym sygnałem, a kwestią taktyczną: trener uznał, że lepiej do takiego rywala przystosowani byli szybsi piłkarze jak Ferran, Raphinha czy Roque.

Gdyby nie bramka, to byłby to przeciętny mecz Ferrana Torresa. El Tiburón znalazł się w dobrym miejscu, o dobrym czasie i zdobył kolejną bramkę dla Barcelony, już siódmą w tym sezonie. A cały czas nie jest etatowym zawodnikiem pierwszej jedenastki. Ferran często chciał być pod grą i starał się wychodzić do prostopadłych piłek, ale jego ruch był ignorowany przez obrońców i pomocników. Jednak gdy już dochodziło do podania prostopadłego górą, to Hiszpan miał często problemy z opanowaniem piłki lub jej dobrym rozprowadzeniem. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (22)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze