Tekst dotyczący Oriola Romeu kiełkował mi w głowie już od dłuższego czasu. Chciałem jednak poczekać z prezentacją swoich wniosków przez kilka spotkań, aby było więcej materiału do analizy. Po Klasyku jest to dobry czas na pierwsze podsumowanie występów Oriola w barwach Barcelony. Nie chodzi o to, żeby na siłę szukać winnego porażki z Realem, ale raczej na wskazanie pewnych prawidłowości, które składają się na piłkarską osobowość 32-latka. Sprawiają one, że trudno być optymistą co do dalszego pobytu Romeu w klubie.
Od początku twierdziłem, że nie jest to piłkarz na poziom Barcelony. Nie była to zresztą szczególnie odkrywcza teza, choć odnoszę wrażenie, że niektórzy oczyma wyobraźni widzieli Oriola jako rewelację sezonu, pokazującą swój najlepszy futbol już po trzydziestce. W każdym razie culés generalnie liczyli, że będzie chociaż cennym uzupełnieniem kadry. Zwłaszcza że klub nie mógł przebierać w defensywnych pomocnikach i miał bardzo ograniczone środki. Trudne realia sprawiały, że można było podsumować ten transfer wręcz jako przykrą konieczność. Inna sprawa, że ostatnio Oriol Romeu zdecydowanie zbyt często wygląda jak osłabienie drużyny. To wzbudza wątpliwości co do sensu jego pobytu w klubie. A początek narobił nadziei kibicom Blaugrany.
Miłe złego początki
Oriol Romeu już podczas presezonu był podstawowym zawodnikiem Barcelony. Udane występy z Realem Madryt i Milanem legitymizowały w oczach culés pozyskanie 32-latka. Ogólnie okres przygotowawczy został uznany za pozytywny w wykonaniu Hiszpana, choć trochę spuszczało się wzrok wobec problemów zawodnika przede wszystkim w pojedynkach z Tottenhamem i Arsenalem.
Generalnie oczekiwania wobec Romeu podczas pierwszych dwóch miesięcy w klubie okazały się później tak niewielkie, że za dobrą monetę przyjmowano nawet przeciętne występy. Tym bardziej, że autsajder, ktoś powszechnie skazywany na pożarcie, z pewnych względów często cieszy się specyficzną dozą sympatii kibiców, żeby tylko przypomnieć przypadek Martína Braithwaite'a (oczywiście na pewnym etapie, a nie pod koniec jego pobytu w klubie) czy nawet Luuka de Jonga. Naturalnym ludzkim odruchem jest sympatyzowanie z "tym uznawanym za słabszego" i dlatego wizerunek Romeu został uwznioślony ponad miarę, gdy pomocnik dostarczał argumentów w postaci kilku przyzwoitych występów. W oczach ludzi robiły się one z tego względu "bardzo dobre". Tak właśnie było na początku sezonu i w dużym stopniu wpłynęło to na zniekształcenie wiedzy o jego realnych możliwościach.
Zniekształcony obraz
W pierwszych siedmiu meczach ligowych Oriol Romeu nieoczekiwanie był podstawowym graczem Barcelony. Powszechnie uważa się, że 32-latek miał dobry okres. Warto jednak zwrócić uwagę, że Barça tylko w 1 z tych 7 pojedynków wygrywała w momencie, gdy Oriol opuszczał boisko. A przecież na końcu zwyciężyła w 5 starciach. Dopiero po jego zejściu drużyna potrafiła przesądzać losy rywalizacji na swoją korzyść.
Oczywiście nie zamierzam kreować narracji, że to wyłączna wina Romeu, ale jednak uważam, że obraz gry defensywnego pomocnika w tych pojedynkach wcale nie był aż tak świetny, a statystyki zawarte np. w tym artykule nie stanowią wyłącznie ciekawostki. 32-latek rzadko bywał naprawdę dobry (może w starciu z Betisem, gdy cała drużyna funkcjonowała kapitalnie), a zazwyczaj był co najwyżej poprawny lub niezły (jak z Getafe czy Osasuną), ale i w tych spotkaniach widać było jego ograniczenia. Natomiast nawet w konfrontacjach z drużynami pokroju Cádizu czy Mallorki (duży udział przy dwóch straconych golach) potrafił być po prostu bardzo słaby.
Kosztowne błędy
Braki Oriola wychodziły również w Lidze Mistrzów. Spotkanie z Porto było kolejnym nieudanym występem pomocnika, w którym pokazywał, że w pojedynkach na wyższych obrotach zwyczajnie nie dojeżdża. Identycznie było w konfrontacji z Szachtarem. Sposób, w jaki uciekł mu Sudakow przy golu (2:47), jest niedopuszczalny na tym poziomie. „Uciekł” to zresztą zbyt wiele powiedziane, bo Oriol w tej akcji po prostu truchtał, kompletnie nie orientując się, że rywal może użyć tak niespodziewanego manewru jak szybki bieg. Ta akcja to jest poziom wręcz amatorski, okręgowy, i nie ma w tym cienia przesady.
Jak się okazało, brak koncentracji i należytego nastawienia to nie jest jakiś jednostkowy przypadek w wykonaniu Romeu. Niestety wyszło to również podczas wczorajszego Klasyku. Defensywny pomocnik wprowadzony w drugiej połowie odpuścił jednego z graczy Realu, a pech chciał, że był to prawdopodobnie najgroźniejszy obecnie piłkarz na świecie, autor 12 (już 13…) goli w tym sezonie. Tu wracamy do początku tekstu. Nikt nie oczekiwał po Oriolu, że będzie fantastycznie rozgrywał czy mijał rywali jak tyczki. Oczekiwaliśmy jednak, że będzie sumiennie wypełniał swoje obowiązki. Skoro jednak nawet tego nie robi, to po co ma być brany pod uwagę w kontekście poważnej roli w tym zespole?
Zbyt ociężały fizycznie, technicznie i mentalnie
A przecież sama obecność Oriola na boisku generuje określone konsekwencje, nawet gdy zawodnik nie popełnia takich błędów jak te powyższe. Przede wszystkim Barcelona ma wówczas problemy z rozegraniem piłki. 32-latek niekoniecznie zalicza mnóstwo strat ze słabszymi rywalami, ale bez wątpienia spowalnia cyrkulację futbolówki. Zawsze potrzebuje dodatkowego przyjęcia, dodatkowego rozejrzenia się, dłuższego czasu na dobre przyłożenie nogi. To utrudnia nie tylko wyjście spod pressingu, ale też nadawanie płynności w grze, przenoszenie piłki na połowę rywala i utrzymywanie się na niej. Te wszystkie trudności Oriola będą miały jeszcze większe konsekwencje wraz z wyższym poziomem rywalizacji. Stawianie na 32-latka w konfrontacjach z najtrudniejszymi rywalami to proszenie się w tym zakresie o ogromne problemy. Przy specyficznym stylu gry Barcelony w jej wyjściowej jedenastce nie ma miejsca na tak wolno reagującego z piłką gracza.
Kolejny problem. Oriol Romeu nie wypełnia należycie przestrzeni. Hiszpan jest graczem zbyt wolnym, żeby w odpowiedni sposób ubezpieczać środek boiska. Zwłaszcza w sytuacjach, gdy Barça musi przejść z ataku do obrony. Nic się pod tym względem nie zmieniło w porównaniu do pobytu Sergio Busquetsa w klubie. A przecież zdolności techniczne byłego kapitana są jednak nieporównywalnie wyższe niż u jego młodszego kolegi. Oriol jest za to dużo silniejszy, ale co z tego, skoro zanim wejdzie w bezpośrednie starcie, przeciwnik już mu ucieknie. Pójście „na raz” to najskuteczniejszy wariant w tej sytuacji, ale z oczywistych względów bardzo ryzykowny.
Dodatkowy minus to brak szybkiej reakcji nie tylko w nogach zawodnika. W tym miejscu warto przypomnieć przegrany pojedynek główkowy z Muriqim w meczu z Mallorcą na wagę utraty gola. Romeu po prostu kompletnie nie kontrolował tego, że może mieć gdzieś obok świetnie grającego głową napastnika ekipy z Balearów (niespodzianka na poziomie tego, że jednak nie warto odpuszczać Bellinghama w polu karnym). Instynkt, rozumienie gry... 32-latek nawet w tych aspektach potrafi nie dojeżdżać.
Absencja Frenkiego de Jonga
Oczywiście pewnym aspektem pogorszenia wizerunku Oriola Romeu jest absencja Frenkiego de Jonga. Powiedzmy sobie jednak szczerze – to nie może być wymówka dla zawodowego piłkarza, że brakuje mu kolegi, który robi za niego rzeczy. Holendra brakuje zapewne każdemu zawodnikowi Barcelony, a 26-latek ułatwia drużynie w zasadzie niemal wszystko. W tym kontekście De Jong mógłby przykryć pewne braki Romeu i ułatwić mu grę, ale przecież nie sprawi, że weteran stanie się nagle szybkim i dobrze reagującym zawodnikiem. Po to rozstawaliśmy się z Busquetsem, żeby poszukać czegoś innego niż piłkarz uzależniony od rewelacyjnych występów reprezentanta Holandii. Z De Jongiem Romeu wyglądałby pewnie trochę lepiej, ale ta uwaga może dotyczyć niemal każdego zawodnika Blaugrany i nie może stanowić wymówki dla oceny postawy 32-latka.
Przyszłość
Nie sposób nie zadawać sobie w tej sytuacji pytań o przyszłość Romeu. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że 32-latek generalnie nie powinien wchodzić na najważniejsze mecze na dłużej niż kilka minut (a i to mogłoby okazać się zgubne...). Z drugiej strony Barcelona nie ma innego defensywnego pomocnika. Z trzeciej strony, gdy Barça gra ze słabszymi rywalami, obecność Romeu utrudnia jej wykorzystanie przewagi technicznej i ofensywną grę. W tej sytuacji pula meczów, w których moglibyśmy przynajmniej w teorii dać pograć temu zawodnikowi, drastycznie się kurczy. Ile spotkań będzie rozgrywał w ramach kontraktu do czerwca 2026 roku, jeśli Barcelonie uda się pozyskać wartościowego defensywnego pomocnika?
Sięgnąć po młodzież?
Zastanawiam się, czy nie lepiej dać pograć młodemu graczowi, który a nuż eksploduje tak jak wzięty znikąd Fermin López? Okaże się rewelacją jak Gavi czy Balde? Przykłady młodych piłkarzy, którzy potrafili zaprezentować niespodziewaną wydajność i rozwinąć swój poziom, gdy dostają szansę, można w Barcelonie mnożyć. Dodajmy Araujo czy Pedriego, to uznamy, że szkielet drużyny wynika z tego, że ktoś dał kiedyś szansę młodemu graczowi na dorobku. A przecież Marc Guiu też nie potrzebował wiele, by już rozstrzygnąć jedno starcie z Athletikiem.
Marc Casado nie jest moim ulubionym talentem z La Masii i wcale nie mam przekonania, że będzie piłkarzem na miarę Barcelony, ale on przynajmniej ma przed sobą całą karierę i potencjalność wejścia na ten poziom. Oriol Romeu na nim nie był, nie jest i już nie będzie. Sam nie wiem do końca, czy Casado byłby lepszym wyborem w każdej sytuacji, głównie ze względu na kiepskie warunki fizyczne, ale chociaż w niektórych, wymagających techniki i rozumienia gry, pewnie tak. Natomiast wizja pozostania z jedyną opcją na pozycji defensywnego pomocnika w postaci Romeu, przy wszystkich trudnościach, jakie 32-latek sprawia drużynie, jest dość przerażająca.
Co z transferami?
Nie uciekniemy jednak od tego tematu. W kontekście celów transferowych Barcelony bardzo dużo mówi się o wcześniejszym przybyciu Vitora Roque czy zatrzymaniu na stałe João Felixa i João Cancelo, a moim zdaniem zdecydowanie za mało o potrzebie pozyskania klasowego defensywnego pomocnika. Potwierdza się bowiem, że Oriol Romeu jest po prostu za słaby na bycie pierwszą opcją na tej pozycji w Barcelonie. A klub jak tlenu potrzebuje gracza mogącego zabezpieczyć strefę przed polem karnym, zapewnić szybki doskok do rywala i upłynniać przenoszenie gry.
Wiadomo, jak skomplikowana jest sytuacja finansowa klubu, ale oczekuję, że Barça będzie jednak szukać kogoś na tę pozycję. W przeciwnym wypadku będą problemy, bo ani İlkay Gündoğan, ani Frenkie de Jong nie są typowymi defensywnymi pomocnikami i nie dadzą Barcelonie tego, czego klub potrzebuje od takiego zawodnika. Ustawiając ich w innej roli niż optymalna, ograniczamy ich zalety. Obaj potrzebują obok siebie agresywnego pomocnika, który będzie w stanie utrzymywać pozycję. Gdyby nie ten drugi aspekt, idealny do tej roli mógłby być Gavi, ale 19-latek to trudny do kontrolowania żywioł.
Ograniczona rola
Żeby nie zostać oskarżonym o jakieś koniunkturalne wyżywanie się po Oriolu, przypominam swój tekst sprzed kilku miesięcy, w którym wyraziłem sprzeciw wobec kupna Hiszpana. Nie zamierzam żerować na złym czasie Oriola, bo życzę mu jak najlepiej i z chęcią w następnym tekście bym go pochwalił po serii dobrych występów. Niestety w futbolu cuda zdarzają się jeszcze rzadziej niż w życiu. Oriol nie stanie się nagle w tym wieku innym zawodnikiem niż jest. Barça może próbować maskować jego wady i wykorzystywać zalety, a zapewne jeszcze nie raz w jakimś stopniu wyciągnie z nich coś pozytywnego, bo to w końcu niezły ligowiec. Nie możemy jednak zapominać, jakim Hiszpan jest piłkarzem. On nie da gwarancji na tej pozycji, może jedynie okazjonalnie zagrać na przyzwoitej wydajności, zatem jego rola powinna być poważnie ograniczona. Absolutnie nie powinien być podstawowym graczem w rywalizacji na najwyższym poziomie.
Zagwozdką dla Xaviego będzie to, jak rozwiązać ten temat, skoro nie ma innego typowego defensywnego pomocnika. Zdaję sobie sprawę, że to ogromna trudność, być może w tej sytuacji po prostu nie ma dobrego rozwiązania. Na podstawie dotychczasowych obserwacji trudno nie wyciągnąć jednak innego wniosku niż ten, że Oriol Romeu nie zredukuje problemów Barcelony, a może dostarczać kolejnych, czego przykładów mieliśmy w ostatnich tygodniach aż nadto.
Komentarze (104)