Po świetnym starcie w barwach Blaugrany, João Cancelo udzielił wywiadu Rogerowi Torelló, dziennikarzowi Mundo Deportivo. Zapraszamy do zapoznania się z tłumaczeniem jego wypowiedzi, a także do przeczytania rozmowy z João Felixem.
***
Jesteś w Barçy zaledwie od trzech spotkań, a wydaje się jakbyś spędził tu całe życie. Jakie jest tego wytłumaczenie?
Moja rodzina i wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że ja od dawna chciałem tutaj grać. To jest klub, który zawsze mnie ekscytował, bo grali tutaj moi idole. Teraz chcę pokazać ludziom jakim piłkarzem jestem. Ostatnio nie reprezentowałem poziomu, który chciałem i chcę dać swoją najlepszą wersję, aby pomóc temu klubowi wrócić tam, gdzie zasługuje być.
Xavi chciał cię już w styczniu, ale było to niemożliwe - dlaczego?
Ta rozmowa była trochę myląca, nie wiem czy to prawda, że Barça mnie chciała w styczniu, bo do mnie to nie dotarło... ale cóż, Barcelona to klub, w którym zawsze chciałem być, klub moich marzeń, po tym jak reprezentowałem barwy mojego zespołu z dzieciństwa, Benfiki. Jestem bardzo szczęśliwy z bycia tutaj, w tych trzech spotkaniach bardzo się cieszyłem, mam kolegów, którzy pomagają mi zaadaptować się tak szybko, jak to tylko możliwe, co jest ważne. Gram z wielkimi piłkarzami, to też sprawia, że moja praca jest łatwa.
Trafiłeś tu z Manchesteru City, klubu, który wygrał wszystko w zeszłym sezonie, a ty chciałeś tylko Barçę, Barçę i Barçę. Wiem, że chodzi o marzenie z dzieciństwa, ale na pierwszy rzut oka wydaje się to ryzykowne, prawda?
Tak, jest to ryzykowane, ale moje życie zawsze było ryzykiem. Zawsze lubię ryzykować, w życiu prywatnym też taki jestem. W City muszę być wdzięczny wobec wszystkich, do tego momentu przeżyłem tam najlepsze chwile mojej kariery, miałem możliwość znaleźć się w jedenastce roku FIFA w zeszłym roku, co dla mnie było marzeniem. I to stało się dzięki moim kolegom z City, dzięki trenerowi, Pepowi, jego sztabowi, który jest świetną grupą, bardzo zwartą i to widać. Dla mnie obecnie to najlepszy zespół świata i przyjście tutaj było ryzykiem, owszem, ale to jest Barcelona. Gdy masz okazję trafić do Barçy, musisz tu przyjść.
Dopiero co zacząłeś swój etap w Barçy, ale domyślnie masz "datę ważności" - 30 czerwca. Nie wiem, czy na pewno już myślisz o tym, co stanie się z twoją przyszłością i, jeśli to od ciebie zależy, co byłbyś skłonny zrobić, aby tu zostać.
Najpierw chcę się tu dobrze spisać. To nie przez te dwa mecze, bo cały zespół spisał się dobrze, oba zwycięstwa były przekonujące. Chcę się dobrze spisać, a na koniec mówić. Najpierw dobrze się spisywać, wygrać trofea z tym klubem, być ważnym zawodnikiem zespołu, a na koniec porozmawiać o tym czy zostać, czy nie. Będzie to zależało od klubu, od tego jak się spisałem. Na koniec jesteś mierzony osiągnięciami, jeżeli nie spisujesz się dobrze, nie zostajesz. Jeżeli dobrze się spiszesz, będą chcieli, żebyś został. Dlatego chcę się dobrze spisać, pracować i cieszyć się tym klubem.
Co sprawiłoby, że na koniec sezonu byłbyś usatysfakcjonowany?
Buf... chcę być ambitny, ale nie aż tak, iść mecz za meczem. Marzę o wygraniu LaLigi, bo wygrałem rozgrywki krajowe we wszystkich krajach, w których grałem w Europie, z wyłączeniem Hiszpanii. Ekscytuje mnie również Liga Mistrzów, wierzę, że z tym zespołem jest to możliwe, ale chcę iść krok po kroku, bo futbol to bardzo dziwny sport, czasami czujesz się dobrze, a potem przegrywasz mecz, ale jestem bardzo podekscytowany wygrywaniem trofeów z tym klubem.
Wreszcie, jak zdefiniowałbyś swojego rodaka, João Felixa?
João Felix to naturalny talent. Myślę, że nie ma dużo takich piłkarzy, głównie w Portugalii. To jest diament do oszlifowania, ale myślę, że jest we właściwym klubie, żeby sprostać swoim ambicjom, żeby dotarł tam, gdzie chce. Jest kolejnym zawodnikiem, który może nam pomóc, ma tę samą ambicję, co ja, czyli wygrywać trofea i pomóc zespołowi tak, jak to tylko możliwe.
Komentarze (21)