Leo Messi się nie zatrzymuje. Argentyńczyk dziś w nocy zadebiutował w MLS i mimo wejścia na boisko jedynie z ławki rezerwowych zdążył zachwycić piłkarski świat, a Inter Miami wygrał dziewiąty mecz z rzędu z jego udziałem.
Trener Gerardo Martino już wcześniej zapowiadał, że gwiazdy jego zespołu potrzebują odpoczynku, więc w meczu z New York Red Bulls na ławce rezerwowych zasiadł nie tylko Messi, ale też Sergio Busquets, Josef Martínez i DeAndre Yedlin. Argentyńczyk pojawił się na murawie w 60. minucie, gdy Inter prowadził 1:0 po bramce Diego Gómeza. Drugiego gola dołożył właśnie Messi, który trafił po bardzo pięknej akcji. Argentyńczyk popisał się fantastycznym podaniem do kolegi, który potem wyłożył mu piłkę na pustą bramkę. Wcześniej Messiemu w ekwilibrystyczny sposób zagrywał Jordi Alba. Inter zwyciężył 2:0.
Dla Interu Miami ten mecz oznaczał powrót do rozgrywek ligowych po zmaganiach pucharowych. Przed przybyciem Messiego drużyna ze Wschodniego Wybrzeża miała na koncie serię jedenastu spotkań bez zwycięstwa (osiem porażek i trzy remisy), ale teraz udało jej się wygrać. Inter pokonał rywala we wszystkich dziewięciu pojedynkach z Messim w składzie. 36-latek strzelił w tych starciach 11 goli. Drużyna z Miami ostatnią wygraną odzyskała nadzieję na udział w play-offach.
Warto dodać, że w tej kolejce MLS bramkę dla LA Galaxy strzelił także inny wychowanek Barcelony Riqui Puig.
Komentarze (26)