2003 - Ronaldinho. 2013 - Neymar. 2023 - Vitor Roque. Te transfery pochodzących z Kraju Kawy piłkarzy łączy nie tylko entuzjazm towarzyszący ich sprowadzeniu, ale także osoba agenta. Już od dwudziestu lat kluczowy dla Barcelony na brazylijskim rynku jest rzutki pośrednik, Andre Cury.
Dziennikarze Sportu przypominają historię poprzednich wielkich transferów Brazylijczyków do Barcelony i rolę, którą odegrał przy nich Andre Cury. Rozpoczynając od 2003 roku, należy przypomnieć, że Joan Laporta przed wyborami obiecał sprowadzenie do stolicy Katalonii Davida Beckhama. Gdy Anglik trafił do Realu Madryt, ówczesna prawa ręka Laporty, Sandro Rosell (o burzliwej pierwszej kadencji Jana można przeczytać tutaj) zwrócił uwagę na Ronaldinho Gaucho, grającego wówczas w PSG. W ścisłym gronie osób odpowiadających za negocjacje znajdował się brazylijski agent, Andre Cury, który próbował przekonać zarówno samego wiecznie uśmiechniętego piłkarza, jak i jego brata, Roberto de Assisa, do zaakceptowania oferty Blaugrany. Ostatecznie misja zakończyła się sukcesem, a Ronaldinho przywrócił Barcelonie uśmiech.
Dziesięć lat później Andre Cury był kluczowy dla operacji sprowadzenia do stolicy Katalonii Neymara Jr., ówczesnego zawodnika Santosu. Sandro Rosell, wówczas już prezydent FC Barcelony, po raz kolejny zwrócił się o pomoc do agenta, włączając go w strukturę klubu jako odpowiedzialnego za rynek południowoamerykański. Cała operacja trwała niemal trzy lata, podczas których nowy pracownik Blaugrany jak cień podążał za Neymarem oraz jego ojcem. Ostatecznie Barcelonie udało się wygrać batalię nie tylko z Florentino Pérezem, ale także z Bayernem, w którym dopiero co pojawił się Pep Guardiola czy Manchesterem City z kluczową rolą Txikiego Begiristaina i młody piłkarz wylądował w Katalonii. Nie trzeba przypominać, że wraz z Leo Messim i Luisem Suárezem stworzył legendarne trio MSN, które przyniosło FC Barcelonie mnóstwo radości oraz ostatnią dotychczas Ligę Mistrzów.
Cury oficjalnie pożegnał się z klubem w maju 2020 roku przy okazji restrukturyzacji działu scoutingu podczas pandemii. Teraz jednak powrócił jako jeden z agentów Vitora Roque. Cury wyznał, że temat młodego napastnika Athletico Paranense w kontekście FC Barcelony pojawił się po raz pierwszy już w 2018 roku, a rok później Eric Abidal, ówcześnie pracownik dyrektor sportowej Barcelony, pojechał do Brazylii, aby oglądać jego mecz (z wypowiedziami agenta w szerszym zakresie można zapoznać się tutaj).
Choć trzeba mieć nadzieję, że transfer Roque rzeczywiście sportowo okaże się równie udany jak te Ronaldinho i Neymara, a Cury skompletuje swój tryplet, o którym piszą dziennikarze Sportu, to należy przypomnieć również o zdecydowanie mniej udanej stronie prowadzonych z nim interesów. Sama operacja związana z Neymarem doprowadziła do skazania klubu za przestępstwo podatkowe, a podczas jego bytności w klubie Barcelona wydała łącznie 45,1 miliona euro za trzynastu zawodników z ligi brazylijskiej (do tego dochodzą nieznane koszty wypożyczeń, prowizji dla agentów, oraz samych pensji zawodników), którzy rozegrali w jej barwach 593 minuty, co dało wynik średnio 45,6 minuty na jednego sprowadzonego zawodnika oraz średnio 76 tysięcy euro za jedną rozegraną minutę. Zachęcamy do zapoznania się z pełną analizą transferów bezpośrednio z ligi brazylijskiej tutaj.
Komentarze (7)