Po 24 latach, dzisiaj, w piątek 30 czerwca, Barça TV przestanie nadawać. Decyzja zarządu Joana Laporty oznaczała zbiorowe zwolnienie 94 pracowników kanału. Wczoraj na konferencji prasowej w siedzibie Col-lectiu Ronda prawnicy rady pracowniczej Barça TV wyjaśnili, że mieli szereg argumentów, aby pozwać do sądu TBSC Barcelona (spółkę zależną Telefóniki) i klub. Jednak po 10-godzinnym spotkaniu osiągnięto porozumienie, w wyniku którego Barça Studios zatrudni 14 osób.
- Po wielu godzinach, wielu rozmowach, wielu zmianach, wielu krytycznych momentach, dużym napięciu i niemalże bałaganie, osiągnięto porozumienie z TBSC Barcelona i Barçą, które większość pracowników zdecydowała się podpisać - ujawnił dziennikowi ARA przedstawiciel rady pracowniczej Barça TV. - Nie jest to wyjątkowo dobre porozumienie. Poza 14 pracownikami, których zatrudni klub, pozostałych 80 będzie objętych umową z Telefónicą, która jest dalekie od tego, co chcieliśmy osiągnąć, ale większość poprosiła o jej podpisanie - zapewniał. - Jeszcze poprzedniej nocy (w środę) Telefónica powiedziała nam, że to porozumienie nie jest możliwe. Po konferencji prasowej, na której ostrzegaliśmy, że wniesiemy oskarżenie przeciwko firmie, musieli zobaczyć, że to nie żart, i zareagowali - dodaje.
Do wczoraj negocjacje w sprawie zwolnienia były prowadzone między radą pracowniczą kanału a TBSC Barcelona, ale pracownicy poprosili FC Barcelonę, aby również w nich uczestniczyła. - Poprosiliśmy o obecność klubu, ponieważ decyzja o zamknięciu stacji telewizyjnej należy do niego, ale jak dotąd nie chcieli z nami zasiąść do rozmów - wyjaśniał Natxo Parra, jeden z prawników doradzających pracownikom Barça TV w tej sprawie przed ostatecznym spotkaniem. Parra wyjaśnił, że bez porozumienia złożonoby pozew do Najwyższego Trybunału Sprawiedliwości Katalonii (TSJC) przeciwko TBSC Barcelona, FC Barcelonie i Barça Producciones jako klubowej spółce odpowiedzialnej za produkcje audiowizualne.
Rada pracownicza Barça TV uznała, że pomimo faktu, że produkcja jest w rękach Telefóniki od 2015 roku, a klub twierdzi, że jest tylko klientem, to właśnie FC Barcelona jest "tym, który zbiera owoce działalności kanału i który musi zdecydować, co zrobi od teraz z tworzeniem treści". W związku z tym intencją pracowników było uratowanie jak największej liczby z 94 miejsc pracy, ponieważ są przekonani, że "Barça będzie nadal tworzyć i nadawać treści cyfrowe i audiowizualne". Dlatego też byli oburzeni, "nie wiedząc nic o zamiarach Barçy po 30 czerwca" - powiedział Parra.
- Mamy do czynienia z nielegalnym transferem pracowników. Uważamy, że Telefónica stanowi jedynie rodzaj parawanu, aby ukryć fakt, że prawdziwym pracodawcą jest Barça. Telefónica zajmuje obiekty klubu, nie płacąc za to, a pracownicy zawsze pracowali dla Barçy i nigdy dla żadnego innego projektu Telefóniki - wyjaśnił Natxo Parra na wczorajszej konferencji prasowej. - Zlecenia pracy, które otrzymują pracownicy Barça TV pochodzą od pracowników klubu, a ubiór pracowników to ubiór przedstawicieli Barçy - dodał.
Z drugiej strony, Parra uznał, że "Telefónica uzyskała wygórowany zysk netto (3,2 miliona euro) w ciągu ostatnich trzech lat", który określił jako "znacznie wyższy niż średnia dla sektora audiowizualnego". Prawnik ujawnił również, że roczny koszt wynagrodzeń pracowników Barça TV dla klubu wynosi 3,6 miliona euro. Zamknięcie kanału Barça TV odbywa się w ramach cięć w personelu i sekcjach Barçy ze względu na niepewną sytuację ekonomiczną klubu.
Komentarze (2)