Luis Suárez: W Barcelonie mówiliśmy Neymarowi, żeby lepiej poszedł do Anglii, do City

Bartosz Pluciński

4 marca 2023, 21:00

YT: Placar TV

23 komentarze

Fot. Getty Images

Były napastnik Barcelony, a obecnie piłkarz brazyliskiego Grêmio udzielił wywiadu miesięcznikowi Placar, w którym wrócił myślami do swojego etapu w Katalonii. Urugwajczyk skomentował m.in. sagę związaną z transferem Neymara do PSG.

 - Gdy pojawiło się zainteresowanie Barcelony, pomyślałem: jest Neymar, jest Messi, gdzie ja będę grał? Ale przecież drużyna potrzebuje 9-tki. Neymar i Messi w tym przypadku zobaczyli, że przyszedłem po to, by wygrywać, by osiągnąć ważne rzeczy. Nie przyszedłem by rywalizować z Neymarem o wykonywanie rzutów karnych czy z Messim o strzelanie wolnych. W Liverpoolu wykonywałem wolne, a Gerrard karne. Rywalizowałem wtedy o Złotego Buta, on strzelał karne i nic się działo, szanowałem to. Oni (Ney i Leo) widzieli, że przyszedłem z szacunkiem by wygrywać. Pamiętam, że w pierwszych meczach w Urugwaju mnie krytykowano, ponieważ byłem 9-tką, goleadorem itd., a wbiegałem w pole karne i podawałem Neymarowi, Messiemu, Xaviemu czy komuś innemu. Mówili, że "przecież on zawsze strzela". OK, ale później w innej sytuacji Neymar podaje do mnie.

- Nie było zazdrości między żadnych z naszej trójki. A poza boiskiem spotykaliśmy się, by pić razem mate, Ney jej nie pije, ale kiedy ja i Leo to robiliśmy, przychodził, siadał, rozmawialiśmy o tym, o tamtym, o wszystkim. Jasne, poza piłką wiedliśmy inne życie, ale spotykaliśmy się. Ney zapraszał nas na swoje urodziny, odwiedzał nas w naszych domach. Mógł zobaczyć, jak wygląda nasze życie, a my jak jego. Czasem widzieliśmy, że zrobił coś źle, mówiliśmy mu "Ney,...". To chłopak, który chciał się uczyć i słuchać od najlepszych. Później, gdy zobaczył, że walczę o Złotego Buta w 2016 roku z Cristiano Ronaldo, razem z Leo pomagał mi wygrać. Oddawali karne, podawali mi, żebym więcej strzelał... Zawsze będę im za to wdzięczny. To była pewnego rodzaju demonstracja. Dla nas Leo był najlepszy na świecie, dla mnie Neymar był drugi. Więc to, że pomagali mi wygrać Złotego Buta... Zawsze będę za to wdzięczny. To było pokazanie, że trzy gwiazdy mogą grać razem, w jednej drużynie, w jednym celu, by wygrywać jako zespół, nie indywidualnie. Myślę, że to uczyniło nas lepszymi i przy okazji dobrymi kolegami.

- Odejście Neya bardzo nas zabolało, jako przyjaciół, ponieważ w trakcie tamtego presezonu w USA, kiedy zaczęło się o tym mówić, mówiliśmy "nie, nie, nie". On nie lubił dużo o tym rozmawiać, też mówił "ee nie, nie". W końcu doszło do momentu, gdy balonik był ogromny. Poszliśmy z nim pogadać i powiedzieliśmy mu: "Ney, jeśli chcesz wygrać wszystko, zostań tu z nami. Ostatnio byliśmy słabsi, przegraliśmy, ale w tym roku to się zmieni. Przyjdą nowi zawodnicy (czego potrzebowaliśmy)." On nas słuchał i mówił "tak, tak, chcę zostać, ale...". A później masz całe otoczenie, które czasem jest trudno kontrolować... My, jako przyjaciele, doradzaliśmy, żeby został. Potem jest to jego decyzja, jego rodziny. Mówiliśmy "idź lepiej do Anglii, do City, tam jest lepszy futbol, bo we Francji...". Później piłka francuska bardzo się poprawiła, ale w tamtej chwili mówiliśmy, że najlepiej jakby został z nami. Kiedy podjął decyzję i wszystko zmierzało do końca, bardzo nas to zabolało, bo był dla nas bardzo ważny.

- Trudno jest zastąpić takiego zawodnika jak Ney. Gdy piłka była za mną, miał ją Ney lub Leo, po prostu zaczynałem biec i wiedziałem, że futbolówka pojawi się przede mną. Rozumieliśmy się bez słów. Jeśli Ney wbiegał w dane miejsce, wiedziałem, jaki ruch powinienem wykonać, żeby dać możliwość gry na ścianę. Z tego powodu była to dla nas wielka strata.

- Myślę, że miał pecha z kontuzjami. On też lubi brać odpowiedzialność. Czasami, gdy jeden zawodnik bierze odpowiedzialność,  drużyna na tym zyskuje. Ale gdy twój zespół ci nie pomaga, bo Neymar może być 10-tką, może atakować, zdobywać gole, zaliczać asysty itd., ale nie potrafi bronić... Czasem popełniał błędy. W futbolu wiele się może wydarzyć, ale sądzę, że miał pecha z kontuzjami. Gdy szedł w górę, doznawał urazu... W reprezentacji nie zdobył tego, co chciał, czego się od niego oczekiwało.

- Piłkarz musi mieć odpowiednią umiejętność, mentalność, żeby być odpornym na krytykę. Zawsze. Ja też zawsze mówię, że im bardziej mnie krytykują, tym bardziej się poprawiam. Ja to lubię, ale niektórzy nie. Na innych to mocno wpływa. Pochwały czasami cię osłabiają. Czasem wszędzie czytasz, że jesteś najlepszym zawodnikiem, strzeliłeś tyle goli... Nikogo nie słucham pod tym względem, piłkarz powinien być na to przygotowany.

- Czy Neymar mógł być najlepszy na świecie? Myślę, że tak. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że gdyby został w Barcelonie, wygrałby Złotą Piłkę.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (23)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze