Javier Tebas: Superliga chce, żebyśmy byli ich wasalami

Bartosz Pluciński

3 grudnia 2022, 19:15

AS, COPE

23 komentarze

Fot. Getty Images

Javier Tebas przedstawił raport, w którym wskazuje, że kluby straciłyby 64% swojej wartości, gdyby Superliga stała się rzeczywistością. Dodatkowo ostrzegł, że Real Madryt i Barcelona zwiększyłyby swoje przychody o 400 mln euro, a budżety reszty klubów zmalałyby.

Javier Tebas, prezydent LaLiga, przedstawił w siedzibie CEOE (Confederación Española de Organizaciones Empresariales) raport firmy KPMG opisujący potencjalny wpływ Superligi na ligi krajowe. Według tych danych w zespołach Primera i Segunda División nastąpiłby znaczny spadek przychodów. Wszystkie kluby rzekomo straciłyby ich aż 55%, natomiast Real Madryt i Barcelona wygenerowałyby 400 milionów więcej.

Według LaLiga, Real Madryt, Barcelona i Juventus zamierzają powrócić do formatu zaprezentowanego w 2019 roku, którego założenia i zasady są już prawie gotowe. Zgodnie z nimi ustanowione zostałyby dwie ligi europejskie, pomiędzy którymi następowałyby awanse i spadki (po cztery drużyny rocznie). Awans do najwyższej dywizji przez ligi krajowe nie byłby możliwy. Dzięki temu stałyby się one mniej atrakcyjne dla stacji telewizyjnych i sponsorów. W tym formacie byłoby 16 zespołów, które miałyby zapewnione miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej.

W swoim przemówieniu Tebas szczegółowo opisał, jak zgodnie z jego informacjami ma wyglądać nowa Liga Mistrzów.

- Superliga to koncepcja ideologiczna stworzona w 2000 roku i prowadzona przez prezesa Realu Madryt. Chce on, aby w futbolu rządziły drużyny z największym majątkiem. I żeby przejęły nad nim kontrolę. Wiemy, jakiego formatu oczekują. Są to jedynie puste słowa trzech klubów, jeśli chcecie, jednej osoby, którą jest Florentino Pérez. Ma to na celu ukrycie formatu, nad którym trwają prace i rozmowy. Ma to być powrót do formatu, który UEFA i ECA zaprezentowały w 2019 roku. Wiemy, że na prywatnych spotkaniach mówią o tym formacie. Ukrywają to ze względów strategicznych. Jest to bardzo szkodliwe dla lig krajowych i zniszczyłoby je.

- Starali się wprowadzić pewną merytokrację, by spróbować lepiej ją sprzedać. Ale prawda jest inna. Próbują zmienić model europejskiego futbolu, który opierał się na tej samej podstawie we wszystkich ligach.

- Czy modele lig krajowych można przenieść do Europy? Odpowiedź brzmi: nie. To doprowadziłoby do ruiny ekonomicznej ligi i kluby. Nie można przenieść tych modeli. Jeśli będziemy mieli dwie dywizje, to w pierwszej lidze prawie zawsze będą wielkie kluby z Europy. Oni zawsze będą mieli bardzo duże sumy pieniędzy. Koniec z zasługami sportowymi w kwalifikowaniu się przez ligi europejskie. Znika motywacja europejska. Nie będzie już takiego samego traktowania wszystkich klubów. Ci od pomysłu Superligi chcą decydować, jaki jest model i jak wygląda organizacja. Są cztery teoretycznie wolne miejsca, ale dla drużyn z drugich europejskich rozgrywek. Jest to merytokracja w cudzysłowie. Zamyka ona model dostępu do tej doskonałości, która została stworzona w Europie. To będzie ruina pozostałych rozgrywek.

- Kiedy wielkie kluby się nie zgadzają, nie przyjeżdżają na zebranie, mówiąc, że uważają, że podróż do Dubaju jest droga. Chcą, żebyśmy byli ich wasalami.

Z kolei Pepe Guerra, dyrektor ds. operacji strategicznych w LaLiga, wyjaśnił wpływ finansowy, jaki mogłoby mieć utworzenie takich rozgrywek.

 - KPMG podaje, że kluby straciłyby ponad 55% swoich przychodów i mogłyby stracić 60% swojej wartości. Gdyby przenieść to na pozostałe ligi europejskie, obraz byłby druzgocący. Obecny model zostałby zniszczony. Krajowe ligi są podstawowymi filarami obecnego ekosystemu. Istnieje 40 profesjonalnych lig i stowarzyszeń obejmujących 1 554 kluby i zatrudniających 53 715 piłkarzy oraz 75 140 pracowników niesportowych. Mówimy o przychodach w wysokości 25,725 mld euro i 11 mld euro z praw audiowizualnych. W tych stowarzyszeniach decyzje podejmowane są większością głosów. Ligi krajowe generują ponad 65% wszystkich przychodów z europejskiego futbolu.

- KPMG już w 2019 roku ostrzegało, że dwupoziomowy model europejski z awansem i spadkiem doprowadzi do tego, że ligi stracą 40% swoich przychodów.

Wpływ na LaLiga

LaLiga przedstawiła porównanie, jak przybycie Superligi wpłynie na hiszpańskie kluby. Według ich szacunków budżety klubów zmniejszyłyby się o 800 milionów euro. Wszystkie zespoły straciłyby średnio 55% swoich przychodów, a ich wartość również uległaby zmniejszeniu. Wszystkich oprócz Realu Madryt i Barcelony. - Dzięki obecności w Superlidze zarobią ponad 400 milionów euro, poprawią swoje dochody o 150-200 milionów każdy – twierdzą osoby ze związku pracodawców. W przedstawionych szacunkach Los Blancos zwiększyliby swoje przychody z 736 mln euro do 847 mln euro, a Barcelona z 675 mln euro do 874 mln euro. Z drugiej strony takie kluby jak Atlético zmniejszyłyby swoje przychody z 373 mln do 138, a Sevilla z 173 do 43.

Produkt audiowizualny ucierpiałby w trzech aspektach: bezpośrednia wartość telewizji narodowej (liczba abonentów) spadłaby o 80%; wartość strategiczna (oferta konwergentna operatorów) spadłaby o 47%, a wartość międzynarodowa o 68%. Przychody z działalności audiowizualnej spadłyby o 1,208 mld lub nawet o 1,301 mld, gdyby zaprzestano grać w weekendy. Ogólny obroty LaLiga i jej klubów, które obecnie zarabiają 3,316 mld euro, spadłyby o 50% do 1,662 mld euro, a o 55,3%, jeśli zrezygnowanoby z rozgrywek w środku tygodnia. Wartość klubów nie grających w Superlidze spadłaby o między 57,9% a 63,9%.

- Utrata atrakcyjności audiowizualnej będzie destrukcyjna w krajowej lidze. Kluby biorące udział w Super League nie będą grały o nic w rozgrywkach krajowych, jeśli uzyskają kwalifikację. Jeśli będą w pierwszej szesnastce, co prawie zawsze będzie miało miejsce, ich liga będzie martwa. Nie będą się przejmować tym, że muszą w niej grać. Ważni zawodnicy zostaną wystawieni na boisko w Superlidze, ponieważ nie będzie ich obchodziło, czy zajmą piąte miejsce w LaLiga, jeśli będą utrzymywać swój status w tych europejskich rozgrywkach - wyjaśnił Tebas.

- Jeśli opiszą ten model otwarcie, nie będzie żadnej europejskiej ligi ani klubu, który go poprze. Cokolwiek mówią, europejskie sądy nie poprą tego. Będą całkowicie przeciwne, bo to ruina.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Tym zdjęciem można by straszyć dzieci.

Buldog z LL szczeka bo olano jego spotkanie z klubami w Katarze.

Na razie to wszystkie kluby La Ligii są jego wasalami, co jak widać skutkuje odjezdzaniem Ligi Angielskiej

Tutaj ma chyba rację. Superliga w zaproponowanej Formule jest dobra tylko dla tych co będą w niej grali, dla reszty oznaczałaby wielki kryzys. Ja bym szedł w kierunku ograniczeń wysokości kontraktów, budżetów. Tak by nie tworzyć takiej przepaści między klubami

nie, Panie Tebas.
SuperLiga nikogo nie potrzebuje - tylko spokoju do rozwoju. zaś Pan potrzebuje Barcelonę i Real by chociaż z pozoru ciągnąć wózek z LaLiga - bez nich ta liga byłaby na poziomie Eredevise.
po prostu boi się, że gdy SuperLiga zacznie żyć to Real i Barca skupia się na niej a nie na lidze z marnymi sędziami i drużynami-rebaczami - a to już melonów nie przyniesie...

stop making stupid people famous. A jesli dzieki superlidze takie matoly przestana miec wplyw na Barce to jestem za

Jestem za, Tebas wasalem Pereza i Laporty, tak!

nie mogę wręcz patrzeć a tą ohydną mo*dę. Oby Superliga powstała mam dość UEFA i FIFA - największych mafii na świecie

Nie podoba mi się również pomysł superligi. Tebas zły bo Barcelonie nie pozwala kredytować się na potęgę?

Jo już nie umia zaglondać na tym rzadny pysk

Co prawda nie jestem przekonany do tej Superligi(za mało rzetelnych danych myślę mamy), ale jakoś tak się dziwnie składa, że jak Tebas coś głosi, to intuicja podpowiada mi, że trzeba myśleć dokładnie odwrotnie. Zabraliby wreszcie tego Tebasa do Hollywood. Tam z pewnością przydałby się jego specyficzny wizerunek do niejednego filmu z typami spod ciemnej gwiazdy.

Panie Tebas, rujnujesz ligę hiszpańską.. Premier League rok w rok ucieka La Lidze..