Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego spotkania z Realem na Santiago Bernabéu zdaniem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: zmiany, które mogły dać punkt
Najprostszy wniosek, jaki można wyciągnąć po drugiej połowie jest taki, że zmiany odmieniły Barcelonę. Jest w tym dużo prawdy, ale warto na początku zaznaczyć, że przebudowana ekipa gości mierzyła się już z trochę innym Realem – bardziej wycofanym i nie stosującym pressingu. Takie obrazki widzieliśmy już nie raz w meczach ligowych Królewskich – bez wielkich konsekwencji dla ekipy Carlo Ancelottiego. Tym razem było podobnie, choć Barcelona wyraźnie się poprawiła i była blisko remisu. Dzięki zejściu Sergio Busquetsa i wycofaniu De Jonga, Koundé i Éric García mogli atakować wolne przestrzenie w środku pola, będąc asekurowanym przez Holendra. To zmuszało Real do bardziej kompaktowej gry w środku pola i tworzyło przestrzeń na skrzydłach, co wykorzystywali Ferran i Dembélé, a później także Ansu Fati. Agresywność Gaviego również wpłynęła pozytywnie na rywalizację w środku pola, którą Barcelona zaczęła wygrywać. Niestety faul Érica Garcíi w polu karnym i zmarnowana okazja Ansu Fatiego sprawiły, ze nie udało się odrobić strat. Może to być jednak nauczka na kolejne mecze. Czas uwierzyć, że bez Sergio Barça może się poprawić, a jedynymi opcjami na skrzydło nie są Raphinha i Dembélé. Szkoda, że ewentualne zmiany przyjdą już po serii oblanych sprawdzianów z silnymi rywalami i kosztem dalszej gry w Lidze Mistrzów.
Najgorsze: katastrofalna pierwsza połowa
Xavi po dwumeczu z Interem dokonał pewnych zmian. Dużym wzmocnieniem był powrót Koundé, ale jak się okazało – wytypowana jedenastka nie sprostała wyzwaniu. Duże znaczenie miał fakt, że Real umiejętnie rozciągał pomoc Barcelony, izolując Sergio Busquetsa. Takie rozwiązanie próbowali już stosować trenerzy wielu zespołów z różnym skutkiem, ale dzisiaj Real wykonał ten zabieg znakomicie. Defensywny pomocnik dostawał piłkę w sytuacjach, w których trudno było przyśpieszyć akcje, a po częstych stratach był zupełnie bezradny. Braki szybkościowe Sergio były dzisiaj bardzo widoczne i sprawiły, że Barcelona nie miała sposobu na zastopowanie szybkich akcji Realu. Nawet próba faulu przy pierwszym golu okazała się nieskuteczna. Goście nie potrafili budować przewag 3 na 2 lub 2 na 1 w środku pola, a na skrzydle nie umieli ich przekuć w groźne akcje. Tymczasem Real grał bardzo prostą piłkę, wykorzystując Valverde i Viníciusa, którzy dzięki przewadze szybkościowej wygrywali pojedynki. Można powiedzieć, że Xavi przegrał pojedynek z Carlo z kretesem i dopiero po przerwie zdołał się poprawić.
Komentarze (74)