Gdy talent to za mało

Piotr Guziński

2 października 2022, 12:45

50 komentarzy

Fot. Getty Images

Wiele było talentów, które kilka lat temu zapowiadały się świetnie, wróżono im świetlaną przyszłość i bycie liderami swoich zespołów przez długie lata. Niestety wiele spraw potrafi iść w przeciwnym kierunku i sam talent często nie wystarcza, by wejść na najwyższy poziom. Do osiągnięcia sukcesu potrzebne jest złożenie się szeregu składowych. W Barcelonie liczna grupa zawodników miała szansę na udaną karierę, jednak na drodze stawało im wiele przeszkód. Przykładami mogą być tutaj Bojan, Sergi Samper, czy też Alen Halilović, którzy z różnych względów nie spełnili ogromnych oczekiwań kibiców.  

Kontuzje, brak profesjonalizmu, nieodpowiedni trener, problemy psychiczne i zbyt duża presja to tylko niektóre z problemów, które powstrzymują młodych zawodników przed odniesieniem sukcesu. Talent jest wyjątkowo ważny, gdyż bez niego wszystko jest trudniejsze, a duża kariera niemal niemożliwa. Jednak nie jest najważniejszy. Na odniesienie sukcesu na najwyższym poziomie potrzebnych jest złożenie się wielu czynników, a szczyt przeznaczony jest dla najlepszych. W ostatnich latach wielu zawodników ze stolicy Katalonii liczyło na tryumf na Camp Nou, lecz byli skutecznie powstrzymywani przez różne czynniki. Kibice mają to do tego, że szybko stają się niecierpliwi. Wszystko ma się dziać szybko, wyniki mają pojawiać się natychmiastowo i w obecnych czasach nieliczni wyróżniają się wytrwałością w stosunku do młodych zawodników. Futbol bywa okrutny i niczego nie przebacza. To, że wczoraj byłeś na wyżynach, nie znaczy, że wkrótce nie zostaniesz sprowadzony do poziomu ziemi. Niestety działo się tak wielokrotnie i niżej przytoczone przykłady tylko to potwierdzają.

Bojan Krkić – ciężar ogromnej presji i bezlitosnego środowiska

Ludzie uwielbiają porównania i do Bojana dość szybko została podpięta łatka nowego Messiego. Fryzura, styl gry i podobna pozycja nie pomagały i niektórych opinii nie da się powstrzymać. Dla drużyn młodzieżowych strzelił ponad 900 goli, bił wszelkie rekordy i przebojem wdarł się do pierwszej drużyny. W 2007 roku stał się najmłodszym zawodnikiem, który zadebiutował w Barcelonie, bijąc tym samym rekord należący do Leo. Przed wejściem na najwyższy poziom powstrzymały go problemy psychiczne, które pojawiły się w momencie pierwszego powołania do reprezentacji Hiszpanii. Krkić mówi, że w dniu meczu został przytłoczony presją, zaczął odczuwać zawroty głowy i spanikował. Z tego powodu Hiszpan w 2008 roku nie udał się na Mistrzostwa Europy. Oczywiście według mediów powodem był wyjazd na wakacje. Zrezygnowanie z debiutanckiego meczu przeciwko Francji miało być ze względu na wystąpienie zapalenia żołądka. Bojan wspomina tamte czasy z żalem i twierdzi, że nikt nie chce rozmawiać o stanach lękowych i problemach piłkarzy. W futbolu kibiców to nie obchodzi, a to zdaniem napastnika boli i pozostawia bliznę na zawsze.

Sam mówi, że do pewnego momentu porównania są do zniesienia, ale głowa się wypełnia, a w końcu ciało mówi stop. Krkić wyznaje, że miał mdłości przez całą dobę, był wszystkim przytłoczony, odczuwał strach i zaczął brać leki, kiedy żył na krawędzi. Ludzie w tamtym czasie myśleli, że Bojan nie chce grać z własnego wyboru, a sam piłkarz był obrażany na ulicy. Młody napastnik nie był w stanie wrócić do poziomu, jaki prezentował w pierwszym sezonie w profesjonalnej piłce, kiedy to w wieku siedemnastu lat strzelił dwanaście bramek i zanotował sześć asyst.

Z Barceloną pożegnał się w 2011 roku, gdy na zasadzie wypożyczenia dołączył do AS Romy. W późniejszych latach notował występy dla Milanu, Ajaxu, Stoke City, Mainz, Alavés, Montrealu, a aktualnie kontynuuje karierę w Japonii u boku Andrésa Iniesty. Obecnie pozostało mu udzielanie rad innym zawodnikom. Pod koniec roku Krkić dzielił się z piłkarzami La Masii swoimi doświadczeniami i opowiadał anegdoty.

Alen Halilović – gdy zbyt szybko uznasz, że jesteś kimś

Barcelona potwierdziła jego transfer w lutym 2014 roku, płacąc za siedemnastolatka około sześciu milionów euro, dzięki czemu wygrała rywalizację o jego pozyskanie z Realem Madryt. Dość wcześnie był porównywany do Messiego, a chorwackie media kreowały go na nowego Lukę Modricia. Oczekiwania wobec Chorwata, który był najmłodszym debiutantem w historii kraju, były ogromne. W pierwszym sezonie w rezerwach rozegrał 29 spotkań, strzelił cztery gole i zanotował jedną asystę. W kolejnej kampanii udał się na wypożyczenie do Sportingu Gijon, w którym radził sobie naprawdę dobrze. Zdobył pięć bramek, na koncie miał tyle samo kończących podań i w październiku został nawet wybrany najlepszym zawodnikiem miesiąca. Potem udał się na wypożyczenie do Hamburga i wszystko się posypało. Nie był w stanie przebić się do wyjściowej jedenastki w najsłabszej drużynie Bundesligi i dołączył do Las Palmas. Tam także miał trudności z regularną grą i zdobyciem zaufania.

Łącznie grał w dziesięciu różnych drużynach w ośmiu państwach. Gdy występował na Teneryfie, zarzucało mu się brak profesjonalizmu i słabą grę w defensywie. Był piłkarzem, który nie pomagał zespołowi w obronie i jego inteligencja taktyczna była na bardzo niskim poziomie, a dobrze wiemy, że jest to aspekt kluczowy w obecnym futbolu. W owym czasie na jego temat pojawiały się informacje, jakoby miał kłócić się z szkoleniowcami w sprawach związanych z taktyką. Według mediów jego ojciec załatwił mu również osobistego trenera, by Alen trenował w zupełnie innym stylu niż ten, który był preferowany przez Barcelonę. Na wypożyczeniach na jego zaangażowanie i pracę narzekało wiele osób. Nie dziwi więc, że w żadnym klubie nie zagrzał dłużej miejsca. Twierdziło się, że brak mu odpowiedniej mentalności, a także profesjonalizmu. W każdym klubie stawał się gorącym ziemniakiem, którego nikt nie chciał. W tej chwili Halilović gra w Rijece w lidze chorwackiej. 

Gerard Deulofeu – przesadny indywidualista

W klubowych rezerwach Gerard zadebiutował w marcu 2011 roku i już pięć miesięcy później zagrał w towarzyskim spotkaniu pierwszej drużyny. Pierwszy sezon w Barçy B kończył jako osiemnastolatek, a w LaLiga 2 strzelił dziewięć goli i zanotował osiem asyst. W kolejnej kampanii popisał się osiemnastoma trafieniami i zaliczył pięć kończących dograń. Jak na młody wiek Gerarda były to bardzo dobre liczby. Wielu już wtedy wiązało z nim ogromne nadzieje, choć niektórych młody Deulofeu nie zawsze przekonywał.

Problemem była zbyt indywidualna gra Hiszpana, która dość często prowadziła do niepotrzebnych strat, spóźnionych podań i nieudanych boiskowych decyzji. Był też graczem, który zyskiwał pewność siebie i motywację, gdy wiedział, że drużyna jest zależna od niego. Działo się tak w drużynie B i w zespołach La Masii. Od odniesienia sukcesu w pierwszym zespole Barcelony powstrzymywała go także niezbyt mocna psychika. Sam przyznaje, że gra w Dumie Katalonii jest bardzo trudna i potrzeba wiele pewności siebie, by sobie poradzić. Zdaje sobie też sprawę, że nie wykorzystywał szans, które otrzymywał. W tamtym okresie krytykowano także jego pracę w defensywie i zaangażowanie.

Dziś Deulofeu bardzo dobrze radzi sobie w Udinese, a na poziomie Serie A w trzech ostatnich sezonach strzelił 14 goli. Bezpośredni udział w trafieniu notuje natomiast średnio co 147 minut. Jego pozyskaniem zainteresowane są kluby z Premier League i najmocniej o sprowadzenie skrzydłowego stara się West Ham United. Sam Gerard coraz częściej udziela się w mediach i wzbudził pewne kontrowersje, wykluczając transfer do Barcelony, jednocześnie nie zamykając drzwi Realowi Madryt. 

Gai Assulin – gdy ciężar porównań znowu daje o sobie znać

Niegdyś gwiazda Barçy B i drużyn młodzieżowych, najmłodszy debiutant w kadrze Izraela, który już w wieku piętnastu lat był porównywany do Leo Messiego. Pod wodzą Pepa Guardioli mocno się rozwinął i razem z zespołem sięgnął po mistrzostwo w Tercera. W pierwszej drużynie zagrał tylko raz i nowy kontrakt odrzucił, gdyż nie miał zagwarantowanej regularnej gry w dorosłej kadrze.

Jak można się domyślać, Gai nigdy oczekiwań nie spełnił i po latach przyznaje, że narzucona na niego presja była zbyt duża. Assulin twierdzi, że porównania nigdy nie są dobre. Zaznacza, że we wszystkich klubach, w których był, uważali, że może strzelać po 50 goli rocznie. Po odejściu z Barcelony grał dla rezerw Manchesteru City, w Brighton, Racingu, Granadzie, Herculésie, Mallorce, Tel Avivie, Sabadell, Kairacie Almaty, ACSM Poli Lasi i Cremo. Obecnie pozostaje bez klubu, a niedawno występy notował dla Unipomezi we włoskiej Serie D. Łącznie zagrał dla dwunastu zespołów w sześciu różnych państwach.

Zniszczony przez kontuzje Sergi Samper 

Sergi to jeden z tych, wobec którego wielu miało ogromne oczekiwania i liczyło, że w przyszłości będzie jednym z liderów w środkowej linii Barcelony. Problemem nie było jednak nieprofesjonalne zachowanie, presja, ciążące porównania czy brak inteligencji taktycznej. Szansę na wielką karierę Hiszpana zaprzepaściły ciągłe urazy, które stanowią dla niego przeszkodę aż do tej pory. W 2014 roku zadebiutował w pierwszym zespole w pojedynku z Apoelem Nikozją. Zaskakujące było to, że Luis Enrique w pewnym momencie przestał z niego korzystać i wolał powoływać Gerarda Gumbau. Według Pepa Segury Lucho znał już wystarczająco Sampera i chciał poznać styl gry i możliwości Gumabu. Sytuacja młodego Hiszpana później jednak nie uległa zmianie.

W 2016 roku udał się na wypożyczenie do dysfunkcyjnej i nastawionej defensywnie Granady. Nie jest więc zaskoczeniem, że nie zakończyło się ono sukcesem. Rok później został wypożyczony do Las Palmas, które zostało dość szybko przerwane przez poważną kontuzję. Sergi prawie cały 2018 rok spędził w szpitalu i od jakiegoś czasu nikt już nie sądził, że ma przyszłość w dorosłej kadrze Dumy Katalonii. 

Łącznie z powodu urazów stracił w swojej karierze już ponad 450 dni i 75 meczów. Grę kontynuuje w Vissel Kobe i w marcu tego roku zerwał więzadła krzyżowe. Jego absencja potrwa co najmniej osiem miesięcy i możliwe, że w tym roku Hiszpan już nie zagra. Coraz bardziej prawdopodobne jest także to, że ponownie w Europie go już nie ujrzymy.

Trudne przejście Dongou na najwyższy poziom

Jean-Marie Dongou to przykład zawodnika, który na poziomie młodzieżowym imponował siłą, warunkami fizycznymi, liczbą strzelanych bramek i tym, że dorosły futbol wyjątkowo szybko go zweryfikował. Do klubu trafił w 2012 roku z akademii Samuela Eto’o, do którego później był porównywany ze względu na styl gry. W rezerwach wiązano z nim duże nadzieje, jednak Dongou nie potrafił przełożyć skuteczności z drużyn młodzieżowych na profesjonalny poziom. W najlepszym sezonie w Barçy B strzelił jedenaście goli i zanotował sześć asyst. Do tej pory jest graczem, który rozegrał najwięcej spotkań w drużynie B (132), lecz jego liczby nie robią wrażenia. Bezpośrednio zaangażowany w bramkę był średnio co 209 minut. W pierwszym zespole zagrał jedynie trzykrotnie i w pojedynku z Cartageną w Pucharze Króla strzelił gola.

Później wszystko potoczyło się w kierunku upadku talentu Jeana-Marie. Kameruńczyk dołączył do Realu Zaragoza, a następnie grał w Gimnàsticu, Lugo i Lleidzie, a więc zespołach z zaplecza hiszpańskiej LaLigi. Przez pewien czas pozostawał bez klubu, a następnie wzmocnił FC Honkę grającą w lidze fińskiej. Aktualnie notuje występy dla Anagennisi Karditsas i rozgrywa mecze w drugiej lidze greckiej. Na najwyższym poziomie zaliczył zaledwie 23 trafienia, a więc mniej niż w klubowych rezerwach.

Munir przykładem napastnika, który nie przeskoczył pewnego poziomu 

Munir to kolejny przykład napastnika, który na najwyższym poziomie traci swoje zalety i prezentuje niestabilną formę. On, Dongou, Sandro i Abel Ruiz to czwórka zawodników, która zapowiadała się na klasowych atakujących, lecz żaden z nich nie spełnił oczekiwań. El Haddadi był jednym z tych, który na presezon z pierwszym zespołem udał się bezpośrednio po świetnym sezonie w juvenilu A. W sezonie 2013/2014 z jedenastoma trafieniami na koncie został najlepszym strzelcem w Młodzieżowej Lidze Mistrzów i do tego dorobku dołożył też cztery asysty. Każdy zapewne pamięta jego bramkę z połowy boiska w finale, po której zyskał jeszcze większy rozgłos. Dość szybko doczekał się też debiutu w pierwszym zespole i w przeciwieństwie do Dongou jego liczby w dorosłej drużynie wyglądają bardzo dobrze. Rozegrał 2970 minut, strzelił dwanaście goli i zanotował jedenaście asyst, notując bezpośredni udział w trafieniu średnio co 90 minut. Niestety statystyki często mogą zakłamywać obraz. Munir w wielu spotkaniach potrafił irytować, zawodzić i większość zapamięta go ze zmarnowanej okazji na bramkę na 5:0 z Realem Madryt.

Swoją karierę kontynuuje obecnie w Getafe. Niedawno grał w Sevilli, w której rozegrał już ponad sto meczów i strzelił 25 bramek, a udział w golu notował średnio co 175 minut. Podczas wypożyczenia w Valencii grał regularnie, a formą imponował też w Deportivo Alavés, gdzie zanotował czternaście trafień i siedem kończących podań. Został wtedy wybrany najlepszym piłkarzem sezonu. Aktualnie jest drugim najskuteczniejszym Marokańczykiem w historii ligi hiszpańskiej.

Giovani dos Santos graczem, któremu zabrakło cierpliwości 

Gio w Barçy B rozegrał zaledwie cztery spotkania. W kolejnym sezonie zagrał w 38 meczach pierwszej drużyny, strzelając cztery bramki i notując siedem asyst. Sam Meksykanin mówi, że odszedł z powodu licznych spornych kwestii z zarządem Barcelony, któremu zarzucał złe radzenie sobie z nim samym. Dodatkowo dos Santos wyznaje, że nie czuł się komfortowo z rywalizacją z Bojanem, który według niego był faworyzowany ze względu na bycie Katalończykiem. Konkurencja w postaci Ronaldinho, Eto’o, Thierry’ego Henry’ego i Leo Messiego także mu nie pomagała. Z powodu niskiej liczby minut Giovani zdecydował się na odejście. Klub zaakceptował ofertę w wysokości siedmiu milionów euro z Tottenhamu, w którym w kolejnej kampanii napastnik rozegrał jedynie nieco ponad tysiąc minut. W owym czasie wyciekały jego zdjęcia z klubów nocnych i młody piłkarz nigdy nie wpasował się do składu ekipy z Londynu. Później został wysłany na wypożyczenie do Ipswich, a następnie do Galatasarayu, Racingu Santander i Mallorki. Jego kariera w Europie zakończyła się na etapie w Villarrealu.

W 2019 roku Giovani grał dla Los Ángeles, a później wrócił do Meksyku, by występować w Americe. W tym momencie jest wolnym zawodnikiem. Znacznie lepiej wygląda jego kariera reprezentacyjna, gdzie wystąpił w 107 meczach, zanotował dziewiętnaście trafień i zaliczył 23 asysty. Dodatkowo trzykrotnie wystąpił na Mistrzostwach Świata. 

Rozczarowania w osobach Carlesa Aleñii, Riquiego Puiga i Abla Ruiza 

Carles swego czasu był najlepszym zawodnikiem Barcelony B. Już jako nastolatek ciągnął grę i przechodziła przez niego praktycznie każda akcja. W sezonie 2017/2018 na poziomie LaLiga2 strzelił jedenaście goli, miał cztery asysty, znajdował się wśród najlepszych dryblerów w lidze (2,1 udanego dryblingu na 90 minut) i był najczęściej faulowanym graczem (124 razy). Widać było, że jest gotowy na krok do przodu, jednak z gry w presezonie wyeliminowała go kontuzja, po której nie był już tym samym graczem. W pierwszym zespole rozegrał blisko dwa tysiące minut i strzelił jedynie dwie bramki. Aktualnie występuje w barwach Getafe i w tej kampanii uzbierał na koncie 443 minuty.

Riqui w rezerwach był jedną z gwiazd, jednak już w tamtym czasie można było zarzucić mu niską inteligencję taktyczną i brak odpowiedzialności w defensywie. Na poziomie Segunda nie były to jednak wady zbyt widoczne. W najlepszym sezonie w rezerwach zanotował sześć asyst, a rok wcześniej udało mu się strzelić dwa gole. Po jego presezonie w USA, występie z Tottenhamem, pochwałach ze strony Gattuso zrobiło się na jego temat jeszcze głośniej. W tamtym czasie jego braki uniemożliwiały mu regularną grę na najwyższym poziomie, jednak były one do wyeliminowania z odpowiednim trenerem u boku. Kimś takim nie stał się Ernesto Valverde, a wzrastająca konkurencja w kolejnych kampaniach filigranowemu pomocnikowi nie pomagała. Nie zaufał mu także Xavi i tego lata Riqui przeszedł do Los Ángeles Galaxy, gdzie imponuje wydajnością. Rozegrał do tej pory 648 minut, zdobył dwie bramki i dorzucił dwie asysty. 

Abel Ruiz w La Masii strzelał gola za golem, bił mnóstwo rekordów, regularnie strzelał też bramki dla młodzieżowych drużyn Hiszpanii. Jego zalety wyparowały, gdy zaczął grać w Barçy B. Bardzo często znikał, był poza grą, notował tylko kilka kontaktów z piłką na mecz. Brakowało mu pewności siebie i odpowiedniej mentalności. Przypominają się obrazki, na których Abel chodził po murawie ze spuszczoną głową. Nie pomagał mu także Gerard López, który nie potrafił uwolnić drzemiącego w nim potencjału. W jednym ze spotkań Gerard po jego błędzie, ściągnął go z boiska. Ruiz chwilę po tym, nie mogąc stłumić emocji, rozpłakał się na ławce. W pierwszej drużynie zadebiutował w LaLidze z Getafe, kiedy to rozegrał 21 minut. Był to jego jedyny występ w dorosłej kadrze. W tej chwili gra w Bradze, w której w tym sezonie rozegrał 318 minut, strzelił dwa gole i zanotował dwa finałowe podania.

Lista ta mogłaby ciągnąć się zdecydowanie dalej. Talentów, które nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań, pomimo posiadania ogromnego potencjału, było w Barcelonie mnóstwo. Pojawić mogliby się tutaj jeszcze Isaac Cuenca, Tello, Marc Bartra, Denis Suárez, Rochina, Rafinha czy też Ivan de la Peña lub Victor Vázquez. Futbol młodzieżowy ma to do siebie, że jest nieprzewidywalny i w przypadku młodych zawodników niczego nie można brać za pewnik. Aspektów, które mogą powstrzymać młodych zawodników przed wejściem na najwyższy poziom, nie sposób zliczyć. Na osiągnięcie sukcesu złożyć musi się wiele składowych. Powyższe przykłady pokazują, że sam talent to nie wszystko, a dużą karierę mogą pogrzebać bez problemu kontuzje, słaba psychika, brak cierpliwości, presja ze strony mediów i kibiców lub wszystko po trochu. Każdy piłkarz rozwija się w innym tempie, a progres nie jest liniowy. Współcześnie wielu młodych piłkarzy w wieku czternastu lat ma konta na Twitterze, gdzie są narażeni na krytykę. Nie każdy jest w stanie sobie z nią poradzić, a na szczyt futbolowego świata wejdą jedynie zdecydowanie najlepsi i najwytrwalsi.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś - wysłuchaj też naszego podcastu o niespełnionych talentach Barcelony:

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dongou dołączył do Fc Honka z ligi fińskiej a nie finlandzkiej ;) poprawcie prosze

@barteksuchy85 Racja, poprawione. Dzięki. :)

@barteksuchy85 kazachstańskiej?
« Powrót do wszystkich komentarzy