Powrót syna marnotrawnego

Dariusz Maruszczak

14 lipca 2022, 17:50

88 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Ousmane Dembélé oficjalnie podpisał dziś kontrakt z Barceloną po wielu miesiącach niepewności i zwrotów akcji
  • Francuz jak zwykle dostarczył klubowi wielu problemów, ale Barça znów wyciągnęła do niego rękę
  • Skrzydłowy został negatywnie zweryfikowany na rynku, a najbliższy sezon będzie dla niego kolejnym (ostatnim?) sprawdzianem w Dumie Katalonii

Wobec Ousmane’a Dembélé nie można być obojętnym, bo i sama postać Francuza nie jest neutralna czy zrównoważona, nie tylko na boisku, ale i poza nim. Skrzydłowy w zasadzie zawsze wywoływał skrajne emocje. Nawet już przy transferze do Barcelony wątpliwości budził jawny bunt piłkarza wobec Borussii w Dortmundzie. Później miesiącami dyskutowano o problemach zdrowotnych Dembélé i jego profesjonalizmie, nie tylko w klubie (spóźnienia na treningi), ale i w domu (odżywianie, tryb życia). Nie bez znaczenia pozostawały kwestie boiskowe. Niewątpliwy talent i wyjątkowe umiejętności stale mieszały się z problemami z dostosowaniem do stylu zespołu czy brakiem regularności i boiskowej inteligencji zawodnika. Gdy wydawało się, że jeden kłopot został rozwiązany, a Dembélé wychodzi na prostą, pojawiały się kolejne utrapienia. Ostatnim z nich była drama związana z przedłużeniem kontraktu.

Przyszłość Dembélé miała być tematem dyskusji już poprzedniego lata. Francuz wreszcie wziął udział w całych rozgrywkach 2020/2021, ale nie było pewności, czy przedłuży kontrakt, czy zostanie sprzedany. W czerwcu 2021 roku doznał poważnej kontuzji, która wykluczyła go z gry na kilka miesięcy, a także przekreśliła szansę na korzystną sprzedaż. Transfer mógłby zresztą być trudną decyzją przy problemach kadrowych klubu, zwłaszcza że pod nieobecność Dembélé trzeba było wystawiać w ataku takich zawodników jak Ferran Jutglà, Abde Ezzalzouli czy Yusuf Demir. Barcelona postanowiła więc przedłużyć kontrakt z 25-latkiem, a ten po wyleczeniu miał dostać szansę na przejęcie sterów ataku drużyny.

Trudne negocjacje

Jednocześnie problemy finansowe katalońskiego klubu zmniejszały pole manewru, jeżeli chodzi o przedstawienie oferty Dembélé. Nowe władze Blaugrany nie chciały zresztą tworzyć kominów płacowych dla gracza, który przez tyle lat nie potrafił rozwiać wątpliwości wobec swojej osoby. Należy to uznać za słuszne posunięcie, tym bardziej, że powrót Dembélé przeciągnął się aż do końcówki listopada. Gdy dotarliśmy do 1 stycznia 2022 roku, kiedy to Francuz mógł już swobodnie negocjować z innymi klubami, miał na koncie zaledwie dwie asysty w sezonie, zaliczone zresztą w dwóch ostatnich spotkaniach 2021 roku.

Mimo wszystkich niepewności Barcelona podjęła próbę zatrzymania Dembélé. Pojawiały się doniesienia, że Francuz chce zostać, a Joan Laporta łechtał jego ego stwierdzeniami, że według niego jest lepszy od Mbappe. W grudniu Barça miała złożyć ofertę opiewającą na 7,5 miliona euro netto, a zarobki gracza dzięki zmiennym mogłyby wzrosnąć do 11 milionów. Od pewnego czasu informowano też w mediach, że agent piłkarza Moussa Sissoko proponuje go innym klubom. Ostatecznie Dembélé odrzucił warunki przedstawione przez Barcelonę, a jego agent miał domagać się dla gracza pensji w wysokości 20 milionów euro netto, a ponadto intratnej prowizji. Mimo to utrzymywała się narracja, że zamiarem Francuza nadal jest pozostanie na Camp Nou.

Styczniowe zamieszanie

W tej sytuacji Barcelona postanowiła sprzedać Dembélé w styczniu, aby cokolwiek na nim zarobić. Piłkarz odmówił jednak odejścia i w rezultacie znalazł się poza kadrą meczową, a powody tego wyjaśnił sam Mateu Alemany. Na reakcję Francuza nie trzeba było długo czekać. Wydawało się wówczas, że relacje obu stron są całkowicie zerwane i nie do naprawienia. Właśnie wtedy popełniłem felieton, w którym wylałem na edytor tekstu wszystkie swoje odczucia związane z pełną zwrotów akcji przygodą Dembélé w Barcelonie, które, po wieloletniej wierze w zawodnika, sprowadziły się do stwierdzenia, że prędzej czy później trzeba wreszcie zakończyć toksyczny związek, dający różne uciechy, ale jednak pozbawiony perspektyw i koniecznej stabilizacji.

Tekst w pewnym sensie nie zestarzał się najlepiej, ponieważ Dembélé ostatecznie wrócił do składu i trzeba przyznać, że był wyjątkowo zmotywowany. W krótkim okresie do maja Francuz zdołał wyjść na prowadzenie w klasyfikacji asystentów LaLigi, pomagając drużynie w zajęciu drugiego miejsca na zakończenie zmagań. W pięciu najsilniejszych ligach europejskich Dembélé miał zresztą najlepszy współczynnik asyst, notując 0,83 takiego zagrania na 90 minut (drugi w tej klasyfikacji Thomas Müller miał tylko 0,63). Xavi kolejny raz pokazał swoje przywiązanie do 25-latka, marginalizując Adamę Traoré i obdarzając Francuza pewnym miejscem w wyjściowej jedenastce. Z drugiej strony w całym sezonie Dembélé strzelił tylko dwa gole i nie poprowadził drużyny do żadnego trofeum. Klub nie zamierzał poprawiać oferty dla skrzydłowego, co w warunkach kryzysu i ciągłych wątpliwości wobec zawodnika wydawało się racjonalne.

Od tego czasu pojawiało się całe mnóstwo doniesień dotyczących przyszłości Dembélé. Niektóre spotkania klubu z przedstawicielem zawodnika miały mieć pozytywny przebieg i naprawiać napięte relacje, ale sprawa nie posunęła się do przodu. I tak doszliśmy do 30 czerwca, kiedy to kontrakt Francuza dobiegł końca. Wydawało się, że to kres współpracy Dembélé z Barceloną, a zawodnik może podpisać umowę z innym zespołem. Problem w tym, że żaden klub nie chciał spełniać oczekiwań finansowych 25-latka. Okazało się, że we wspomnianym felietonie trafiłem chociaż z oceną dotyczącą szans Dembélé na grę w innym klubie i naiwności agenta zawodnika co do możliwości uzyskania podwyżki od Blaugrany. Mateu Alemany pozostał nieugięty, zwłaszcza że prowadził już negocjacje z Raphinhą.

Negatywna weryfikacja rynku i pozostanie w Barcelonie

W ankiecie FCBarca.com z końcówki czerwca dotyczącej pozostania Dembélé ponad 67% Użytkowników stwierdziło, że Barça powinna starać się o zatrzymanie gracza, ale na warunkach klubu. Tylko blisko 5% chciało poprawienia oferty, a niemal 27% liczyło, że klub nie wznowi rozmów bez względu na warunki umowy. Z przymrużeniem oka można stwierdzić, że władze Barcelony poszły za opinią większości. Nie zerwano stosunków z Dembélé, a 25-latek ciągle mógł liczyć na ofertę z klubu. Ostatecznie zgodził się wrócić do Blaugrany, zapewne nie mając innej alternatywy, a przynajmniej nie na tyle korzystnej, żeby zrezygnować z występów na Camp Nou. Rynek negatywnie zweryfikował wartość Dembélé (a może jego oczekiwań?), a Mateu Alemany popisowo rozegrał tę partię, umiejętnie wykorzystując zabezpieczenie w postaci Raphinhi. Sissoko mógł w tej sytuacji obawiać się, że Barça może nawet w końcu wycofać ofertę. Zapewne właśnie dlatego doszło do wolty w zachowaniu agenta, który postanowił zgodzić się na wszystko, co proponował klub. 

 

Agent roku

Co do warunków współpracy pojawiają się rozbieżności, ponieważ niektóre źródła sugerują, że propozycja jest jeszcze niższa niż ta z grudnia i opiewa na 6 milionów euro netto + 1,5 miliona zmiennych. Gdyby okazało się to prawdą, Sissoko mógłby śmiało odebrać Złotą Parówkę dla agenta roku, ponieważ dzięki swoim wszystkim niezrozumiałym manewrom (brak elastyczności, unikanie odpowiedzi na ofertę, nierealistyczne oczekiwania, doprowadzenie do zakończenia umowy, sztuczne kreowanie zainteresowania wokół Dembélé - patrz zdjęcie niżej) mógł uzyskać podczas negocjacji niższą kwotę niż ta startowa ofertowana przez Barcelonę. To duża sztuka. Pojawiły się też jednak informacje, że Barça w ogóle nie zmieniła pierwotnej propozycji, więc kwota bazowa wynosiłaby 7,5 miliona, a w przypadku realizacji określonych celów piłkarz zarobiłby na czysto 11 milionów. Niezależnie od tego, która z wersji jest prawdziwa, Sissoko nie uzyskał kompletnie nic podczas negocjacji, a o intratnej premii z podpisania kontrakt mógł zapomnieć. I to w sytuacji, gdy jego klient miał za sobą naprawdę niezłe miesiące na boisku.

Aby sytuacja Dembélé unormowała się także poza murawą, piłkarzowi przydałoby się zmienić agenta, który zdaje się wprowadzać do jego kariery tylko chaos. Sprawa kontraktu zawodnika powinna być definitywnie rozstrzygnięta najpóźniej 30 czerwca, a tymczasem Sissoko naraził swojego klienta na śmieszność ze względu na opuszczenie klubu, a następnie powrót z podkulonym ogonem. Takie sytuacje też wpływają na ocenę zawodnika przez rynek, podobnie jak sama atmosfera niepewności, nie tylko zdrowotnej czy sportowej, ale także kontraktowej. Nie chcesz mieć u siebie gracza, który w ten czy inny sposób destabilizuje sytuację w klubie i utrudnia strategiczne planowanie.

Xavi wyprostuje Dembélé?

Nie ma wątpliwości, że w tej sytuacji pozostanie Dembélé w dużej mierze staje się odpowiedzialnością Xaviego. Trener od początku był zwolennikiem Francuza i nawet jak posadził go w styczniu na ławce, zrobił to tylko ze względu na przełożenie interesów klubu nad swoją sympatię wobec zawodnika. Media są dość zgodne, że to Xavi naciskał na zatrzymanie Dembélé. Dlatego też, jeśli coś pójdzie nie tak, szkoleniowiec może zostać tym obciążony. Dobrą wiadomością w tym kontekście jest jednak to, że pod wodzą legendarnego pomocnika Dembélé spisywał się dobrze, a Xavi będzie miał na skrzydle dryblującą alternatywę w postaci Raphinhi. Rywalizacja, a może współpraca tych graczy i układanie się gry zespołu z nimi dwoma na boisku też może być jednym z ciekawszych tematów zbliżającego się sezonu. Trzeba podchodzić do sprawy pozytywnie, skoro rzeczywistości już się nie zmieni, a Dembélé przynajmniej przez najbliższe miesiące tak czy siak zostanie w klubie.

„Moim zdaniem przy odpowiedniej pracy może być najlepszym piłkarzem na świecie na swojej pozycji. Trzeba jednak mieć wobec niego pewne wymagania. Nie mam wątpliwości, że może zrobić różnicę w Barcelonie i być światową gwiazdą. Trzeba mu w tym pomóc. Wydajność Ousmane’a zależy od niego samego i jego mentalności, a także unikania kontuzji. Uważam, że przedłużenie z nim kontraktu jest priorytetem” - powiedział Xavi po przybyciu do Barcelony w listopadzie.

Kolejny akt dramatu negocjacyjnego na horyzoncie

Jak można było zakładać, umowa Dembélé będzie obowiązywała przez dwa lata. Barcelonie daje to pewien komfort szukania kolejnych rozwiązań, nawet próby zarobienia na zawodniku w następnym letnim okienku transferowym, gdyby coś poszło nie tak i nie udało się dojść do porozumienia ws. dłuższego kontraktu. Z kolei Francuz ze swoją chytrą babą z Radomia swoim agentem zapewne będą liczyli na korzystniejsze warunki kolejnej umowy. Podpisanie porozumienia nie zapewni więc kibicom Barcelony zbyt dużo spokoju ws. Dembélé, ponieważ jeszcze w trakcie następnych rozgrywek trzeba będzie rozpocząć negocjacje. Oczywiście wszystko będzie zależało od formy sportowej skrzydłowego. Barça ma ten plus, że nie ma noża na gardle, ponieważ do dyspozycji będzie też na skrzydle Raphinha.

Mglista przyszłość

Dembélé podczas ceremonii podpisania kontraktu zapewniał, że Barcelona jest klubem jego marzeń od dzieciństwa i cały czas pozostawała jego priorytetem. Nie zamierzam Francuzowi wmawiać, co czuje, a co nie, być może rzeczywiście związanie się z klubem było jego głównym celem. Mam jednak wątpliwości, czy zostałby, gdyby nie brak lepszych ofert. Dembélé nie bez powodu odszedł 30 czerwca, a przecież od tego czasu ze strony Barcelony nic się nie zmieniło i wydaje się, że nie poprawiono oferty. Jego zaufany agent postanowił przetestować rynek, zastosować to jako element wymuszenia w negocjacjach, a ostatecznie przegrał tę wojnę nerwów, więc piłkarz wrócił na Camp Nou. W ten sposób Dembélé opuścił już tydzień przygotowań do nowego sezonu. Chęć trenowania dwa dni temu jeszcze przed podpisaniem kontraktu nie zmywa tej plamy.

Ja osobiście podchodzę do kolejnego sezonu Dembélé z dużym sceptycyzmem i po prostu będę czekał na to, co pokaże w trakcie rozgrywek. Żeby dostać tak syty kontrakt, jakiego oczekuje, musiałby wejść na poziom gracza, który znajdzie się w okolicach TOP10 walki o Złotą Piłkę. Nie mam przekonania, czy jest w stanie to zrobić po tylu latach różnych wątpliwości, nawet gdyby był w pełni zdrowy, co przecież też nie jest gwarantowane przy jego historii urazów. Chciałbym się w tej sprawie pomylić, skoro już zostaje w klubie, ale nie jest to szczególnie prawdopodobne. A może oczekiwania Dembélé staną się bardziej realistyczne, a on sam będzie po prostu wartościowym elementem zespołu? Też nie wykluczam. W przypadku Francuza nie można zresztą wykluczać kompletnie niczego.

Syn marnotrawny wrócił po krótkiej tułaczce, podczas której mógł narazić na ryzyko majętność klubu, po tym, jak latami sprawiał mu różnego rodzaju problemy. Wrócił obnażony i w pewnym sensie upokorzony po serii własnych (i agenta) błędów. Barcelona znów wyciągnęła do niego rękę, trochę jak dobry ojciec, widzący problemy syna, których nie jest on w stanie rozwiązać. Jednocześnie, jak przystało na odpowiedzialnego rodzica, klub będzie wymagać od Dembélé poprawy i stanięcia na nogi (co ma szczególne znaczenie nie tylko metaforycznie, ale i przy historii kontuzji gracza). Można się spodziewać, że Francuz otrzyma do tego odpowiednie narzędzia. Tylko od Dembélé może zależeć, czy zdoła wykorzystać kolejną szansę, czy też w zbliżającym się sezonie dostarczy kolejnych powodów do zmartwień, a wtedy jego przygoda z Dumą Katalonii zapewne definitywnie dobiegnie końca.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

No i fajnie
lubie takie historię
mam nadzieję że pokaze swoj prawdziwy potencjał
VEB !!

Super artykuł, świetnie się czytało! :D

To tylko dowodzi jaka desperacja panuje w klubie. Najemnik który zgadza się zostać tylko dlatego że nic innego nie było na stole a my świętujemy sukces jak po wygraniu z RM jako jedynego naszego trofeum. Żenada.

jesli podpisali Dembelele to tranfer Raphinii za prawie 70mln to jest masakra. Bedzie tłum chetnych na skrzydła: Torres Fati Dembele Raphinia... Wszyscy kosztujący dużą kasę. Troche to wszystko wyglada jakby nic sie nie zmieniło od czasów Barta

Myślę że będzie teraz musiał zapracować i pokazać że warto było dać mu szanse po tym jak traktował ten klub. Euforii nie ma, mam nadzieję że grą zapracuje na szacunek kibiców.

@JarekS Co sądzisz? Wiem, że to komfortowy transfer typu win-win poza tym szambem medialnym, które być może niezasłużenie się na niego i Sissoko wylało.

Bardzo dobry text! Dziękuję
Moim zdaniem powinni go olać (Dembele) , ale skoro Xavi nalegał, mam nadzieję, że nie odbije mu się to czkawką i nie wyleci z roboty:)

Tekst bardzo dobry, świetnie oddaje fakt, że nikt tak naprawdę nie wie co o Dembele myśleć.

Muszę przyznać, że chyba żaden zawodnik w historii Barcy nie wzbudzał we mnie tak mieszanych uczuć.
Połowa mnie krzyczy, że nie chcę już nigdy go widzieć w koszulce Barcy, bo na to pacan po prostu nie zasługuje.
Druga połowa mnie mówi spokojnym głosem: przecież to piłkarz, co mnie właściwie obchodzi co robi gdy nie gra w piłkę. Oceniajmy go za boisko, a tu ani talentu ani umiejętności ani w sumie zaangażowania mu odmówić nie można.

Zatem znowu, połowa mnie mówi - chciałbym, by mu wyszło, by w przyszłym sezonie strzelił 30 bramek, miał 30 asyst, pojechał na MŚ i był lepszy od Mbape i to wszystko w koszulce Barcy.
Natomiast druga połowa mnie jest stanowczo przekonana, że to wszystko to było na pokaz, teraz jak ma kontrakt to znowu wrócą kontuzje, spóźnienia, złe obuwie na meczu, czy ból brzucha i głowy od kaca.

ogólnie dużo go krytykowałem ale i tak uważam że pod wodzą xaviego i tak bardzo sie poprawił , brakło mu jedynie skuteczności ale mysle że skoro jednak został to jest szansa ze wkońcu odpali , tak długo jak gra i omijają go kontuzje jest w stanie nam dawać wiatr

A już myślałem, że Neymar wrócił.

Miala Barca syna, syna jedynego,
Zrobil se trzy sprinty i nadwyrezyl pinty!

Dopiero co wszyscy go chcieli się pozbyć bo duże wynagrodzenie bo ciagle kontuzja, teraz gdy była okazja zakończyć ten nieszczęsny transfer, został przedłużony kontrakt. Śmieszne nie jestem zwolennikiem tego piłkarza lepiej by dołożyli i kupili Antonego + rapinha jak już jest i tak. A dembele jeździec bez głowy do tego problematyczny i szklany No i co najważniejsze dyma nas na hajs od dobrych paru sezonow nie dając nic w zamian

Szczerze to ja już w Niego nie wierzę, ale życzę mu wszystkiego najlepszego.

Wielki sukces Barcelony, mam nadzieję, ze zawodnicy wreszcie zrozumieją, że to nie era Bartka.

Uważam że Dembele może naprawdę być świetnym zawodnikiem i najlepszym prawym skrzydłowym na świecie tylko musi ciężko pracować i poukładać życie prywatne plus zmienić agenta
Dodatkowo trzeba zaznaczyć to co zrobił Alemany to jak to rozegrał po prostu TOP

Takiego zostawiaja a De Jonga chcą się pozbyć, masakra co oni robią z tym klubem...

Dembele przy Xavim się ogarnie, tak myślę. Dobrze że został w Barcelonie

Gdyby Strzelił na 4:0 z Liverpoolem będąc sam na sam z bramkarzem. Historia potoczyła by się zupełnie inaczej.

Niech synek coś pokaże , widać w nim ze może być tym jednym z najlepszych tylko brakuje mu czegoś , a móz..

Myślicie, że ile podejść z nagrywaniem tej 4ki było... nie wierzę, że za pierwszym razem rozwiązał tą zagadkę.
A tak na poważnie, to agent siusiak - miszcz!

Trzeba przyznać, że jego cały pobyt w Barcelonie jest bardzo chaotyczny. Dobre występy przeplatane ze słabymi, do tego mnóstwo kontuzji.
Mam przede nadzieję, że przede wszystkim dojrzał emocjonalnie i zacznie pracować na swój kontrakt i ewentualne podwyżki - jeśli na to liczy :)
Sportowo - cieszę się, że został, daje nam to sporo możliwości

Dembele jak przychodzil z BVB to dla mnie byl gosciem, ktory mial byc dla nas kims takim jak Vinicius dla Realu. Ten gosc jako caloksztalt to duze rozczarowanie.

Można powiedzieć ze trochę zwrócił się ten transfer bo tym razem przychodzi Dembele za darmo :)

Laporta mistrz - napuścił na Afroeuropejczyków Alemanego (znaczenie jego nazwiska całkowicie przypadkowe) ten ich zmielił, wypluł, na wszelki wypadek załatwił konkurencję - Raphinhę. A teraz cwaniak robi sobie piękne zdjęcie z "nowym nabytkiem". EL PRESIDENTE!

W końcu jakieś dobre posunięcie tego nieudolnego zarządu.
Do tego ten płacz tutejszych nędznych hejterow Dembele to coś pięknego ^^

Powinien zaczac trenowac strzaly na bramke. Powinien wbijac wiecej goli jezeli chce lepszych okazji. A za rok nawet Laporta bedzie chcial byc moze gotowke za niego. Tylko 2letni konrakt nie jest przypadkiem

"Powrót syna zmarnowaneura" :-)

Może akurat w tym sezonie odpali :)
Może zmądrzał :)
Może zacznie grać dla drużyny :)
Może będzie skuteczniejszy :)
A na poważnie: Osobiście liczę na niego oraz na Raphinię. Chcę w końcu zobaczyć szeroko grającą drużynę jak za starych dobrych lat.

Gość był wolny a jakoś nikt go nie chciał za darmo... To mówi samo za siebie


Za miesiąc krzywo stanie i wyleci z gry na 6 miesięcy

Bardzo mnie cieszy to jak to rozegrała Barca. Dość "dojenia" klubu i dawanie piłkarzom ogromnych sum i ich agentom. A Dembele niech wyciągnie z tego nauczkę i lekcje na przyszłość! Teraz (mimo tych wszystkich zawirowań) życzę mu powodzenia i niech pokaże na boisku profesjonalizm.

Wierzę w Xaviego, że sprowadzanie tych wszystkich zawodników i budowanie z nich drużyny ma jakiś większy sens oraz że ta drużyna będzie odnosić liczne sukcesy i realnie walczyć o wszystkie trofea.

Prawda jest taka, że ten pasożyt po prostu się przeliczył. I dobrze, że Alemany go rozegrał z swoim agencikiem jak chciał. A tak to miałby w dupie Barcę, jedyną jego zaletą jest to, ze mimo wszystko brak nam grajków na jego pozycję i tyle. Jego już dawno nie powinno tu być. Natomiast Barca nie ma chyba za bardzo wyboru...

Ten ,,syn marnotrawny" tyle namarnował dryblingów i okazji na strzelenie gola że to jest jakiś nieśmieszny żart ze strony zarządu że zgodzili się na nowy kontrakt. Nie wiem też co Xavi widzi w tym dużym i bardzo przeciętnym dzieciaku!

Mozliwe ze sytuacja gdy zaden klub nie byl nim na tyle zainteresowany aby zaplacic mu tyle ile chce odbije sie na Demebele w ten sposob ze wreszcie zmadrzeje, dojrzeje i wezmie sie na tyle za siebie ze zacznie wydobywac z siebie potencjal ktory niewatpliwie w nim drzemie z korzyscia dla nas i klubu. Miejmy nadzieje... VeB

Nie widzę sensu w tym przedłużeniu. Jak go będą chcieli sprzedać po sezonie, to i tak ma tylko rok do końca kontraktu i prawie nic na nim nie zarobią.
Jeśli chodzi natomiast o sportowy aspekt, to dalej jest kotem w worku pod względem kontuzji i nie strzela bramek.
Do tego wielką księżniczka która nie mogła się zdecydować czy przedłużyć kontrakt, czy gdzieś iść dalej i został tylko dlatego że nikt mu nie dał kasy która chciał.

Reasumując nie rozumiem po co ten kasztan został. Utopiona kasa na wynagrodzenie i spóźniający się dzieciak z toksycznym managerem.

Nie lubię go zbytnio za to co odwalał z tym kontraktem,ale wiem,że odpali taką rakietę,że będzie filarem w drużynie w skrzydle a nawet i drużynie. Cieszę się,że jesteś z nami !

Zawsze byłem jego fanem. Gość jest niesamowity. W końcu ma szansę na wejście w nowy sezon bez kontuzji będąc już ogranym w poprzednim. To może być jego nowy początek. Umiejętności ma wielkie i lepiej było go podpisać niż kupować jakiegoś młodzika za kilkadziesiąt milionów.

Dembele ma taki luz w grze, którego dawno nie widziałem u typowego skrzydłowego. Jeżeli poprawi wykończenie i decyzyjność, a zdrowie będzie dopisywać jak na wiosnę tego roku to spokojnie bedzie kręcił double - double w lidze. Ja od początku byłem jego zwolennikiem i chciałem aby został. Bardzo mu kibicuje i mam nadzieję, że w przyszłym roku przedłuży kontrakt i wszyscy będziemy z niego zadowoleni.

Fajny artykuł, dzięki.

Niezmiernie cieszy mnie fakt, że rynek zweryfikował plany Sisoko. Facet myślał, że europejskie kluby będą zabijały się o jego piłkarza i rzucały astronomiczne kwoty kontraktu. Ogromny kubeł zimnej wody i powrót z podkulonym ogonem. Za rok szopka zacznie się na nowo.

Krótko - Alemany? Top

Trochę to dziwne że chcę tak bardzo grać w Barcy a podpisał kontrakt tylko na dwa lata. Ciekawy jestem czy po prostu z braku zainteresowania jego osobą podpisał kontrakt z Barcą czy jego agent chciał ugrać jak najwięcej ale się nie udało. Nie do końca wierze Dembusiowi że bardzo chciał zostać.

Alemany rozegrał tę sprawę po mistrzowsku. Uważam go za największego wygranego tej potyczki negocjacyjnej. Nie ugiął się, twardo stawiając na swoje warunki i ostatecznie Dembele z jego agentem musieli z podkulonym ogonem zaakceptować ofertę klubu.