Marca: Niekończąca się redukcja wynagrodzeń

Mateusz Doniec

4 czerwca 2022, 14:00

Marca

18 komentarzy

Fot, Getty Images

Barcelona od 2020 roku stara się zmniejszyć koszty utrzymania składu i wydaje się, że nie ma sposobu, aby to osiągnąć. Pierwszy krok w tym kierunku został wykonany na początku pandemii, w marcu, kiedy to zespołowi obcięto pensje o 70%. Było to jednak działanie jednorazowe. Dopiero w październiku 2020 roku poprzedni zarząd zaczął brać się do pracy, widząc, że sytuacja jest całkowicie nie do utrzymania. Najpierw Piqué, Ter Stegen, Lenglet i De Jong przedłużyli swoje kontrakty w ramach korekty płac, a miesiąc później klub ogłosił, że doszedł do porozumienia z całym składem w sprawie obcięcia 122 mln euro płac i odroczenia 50 mln bonusów na trzy lata.

Latem ubiegłego roku odejście Leo Messiego i Antoine'a Griezmanna również zmniejszyło obciążenie finansowe. Ponadto kapitanowie - Piqué, Alba i Busquets - otrzymali obniżki pensji na początku zakończonego właśnie sezonu. W styczniu bieżącego roku klub przeprowadził kolejne operacje mające na celu zmniejszenie wydatków na wynagrodzenia. Philippe Coutinho został wypożyczony do Aston Villi, która przejęła część pensji Brazylijczyka, a Samuel Umtiti przedłużył kontrakt z obniżką pensji, aby umożliwić zarejestrowanie Ferrana Torresa.

Ostatniem zawodnikiem, który dołączył do tej listy, jest Sergi Roberto, który doszedł do porozumienia w sprawie przedłużenia kontraktu, choć do podpisania umowy jeszcze nie doszło. Nowe wynagrodzenie Katalończyka ma być dużo niższe, niż to, które gwarantowała mu poprzednia umowa.

Wszystkie te działania pozwoliły Barcelonie obniżyć koszty wynagrodzeń o 150 mln euro. Ale to nie wystarczy. Cięcia jeszcze się nie skończyły, a tego lata Joan Laporta i zarząd rozważają kolejną redukcję pensji. Zdaniem Marki pewne jest, że nie będzie ona miała charakteru linearnego i nie wpłynie w równym stopniu na całą kadrę.

Wojna Barça - Tebas

W ostatni piątek byliśmy świadkami kolejnego rozdziału konfliktu Barçy z prezesem LaLigi Javierem Tebasem. - Tebas jest współodpowiedzialny za sytuację Barçy, patrzył w inną stronę. To nie jest normalne, że jest skłócony z Barceloną i Realem Madryt - powiedział Eduard Romeu w rozmowie z RAC1.

Wiceprezydent ds. ekonomicznych mówił również o słynnych "dźwigniach finansowych" - Mamy równoległą ofertę do tej od funduszu CVC, według której otrzymalibyśmy prawie taką samą kwotę (270 mln). Inne fundusze oferują możliwość przekazania 10% praw telewizyjnych na okres 25 lat. Nie chcemy obciążać klubu hipoteką na 50 lat - wyjaśnił Romeu. Przyznał również, że Bank of América może być jedną z opcji, jeśli chodzi o porozumienie.

Na odpowiedź Javiera Tebasa nie trzeba było długo czekać. Prezydent LaLigi za pośrednictwem mediów społecznościowych odpowiedział wiceprezydentowi ds. ekonomicznych:

Panu Romeu z FC Barcelony wyjaśniliśmy już sytuację wielokrotnie i szczegółowo. Albo nic nie słyszał, albo bardziej opłacalne i populistyczne jest dla niego wskazywanie na LaLigi jako wygodne wytłumaczenie w każdej wypowiedzi

Ponadto LaLiga wydała oświadczenie, w którym wyjaśnia sytuację Barcelony. - W sezonie 2022/2023 FC Barcelona będzie nadal w tej samej sytuacji z ograniczeniami w zawieraniu umów, chyba że, dokładnie tak samo jak reszta podmiotów stowarzyszonych i zgodnie z zasadami kontroli ekonomicznej uzyska dochód i zyski kapitałowe - czytamy w oświadczeniu.

- Jeśli klub przeprowadziłby działania mające na celu wygenerowanie nadzwyczajnego dochodu, który pozwoliłby mu zrekompensować skumulowane straty, mógłby ponownie zarejestrować zawodników na normalnych zasadach, niezależnie od tego, czy działania te odpowiadają operacjom z funduszem CVC, czy z jakimkolwiek innym podmiotem - twierdzi LaLiga.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

To dlaczego panie Tabs pozwoliłeś pzełdo przydentowi Bartomeu na takie rzeczy ,co do doprowadziło nasz klub do takiego stanu w jakim jest a teraz jak wierz że mamy ciężko to dolewasz oliwy do ognia i się gupio uśmiechasz.Jesteś tak samo winny tej sytuacji co Bartek bo mu na to pozwolił zamiast być tak rygorystyczny jak teraz jesteś.

A się zastanawiam jeszcze nad inną sprawą - ile oni musieli zarabiać rzeczywiście, skoro po odejściu tych super zarabiających, o których wspominacie i po obniżce 70% nadal zarobki to 560 mln EUR. Czegoś tu nie piszą, bo nijak się to nie spina.

150 to tyczy się raczej gołej pensji. Przecież sam Leo i Coutinho pobierali mniej więcej tyle. Dodatkowo odeszła pensja Rakitica, Suareza, Pijanica i Griezmanna.
Chyba, że mowa tu o pensjach netto

Bieda aż piszczy a oni chcą Lewego,którego zarobki to też kilkanaście milionów. Eh.

Niech ktoś wytłumaczy jak to możliwe, że poodchodzili najlepiej zarabiający zawodnicy a i tak nasze zarobki są o kilkaset mln większe od rezty. Dziwne jest to wszystko. Nawet jak poobliczac te prawdopodobne zarobki gdzie oni mają te kilkaset mln to i tak nie wyjdzie im taka liczba.