Gerard Piqué potwierdził dziś, że RFEF otrzyma mniej pieniędzy z Arabii Saudyjskiej, jeśli w Superpucharze Hiszpanii nie zagrają Barcelona lub Real Madryt. El Confidencial ujawnił szczegóły porozumienia w tym zakresie, które może budzić różne wątpliwości. Przedstawiony na jednym ze zdjęć artykuł 6.2 wskazuje, że od pełnej puli wynagrodzenia dla RFEF (40 milionów euro) zostanie odjęte 10 milionów, jeśli Barça i Los Blancos nie wezmą udziału w rozgrywkach (po 5 mln za absencję każdego z tych zespołów). Tym samym Federacja mogłaby potencjalnie być zainteresowana tym, żeby te ekipy znalazły się albo w czołowej dwójce LaLigi, albo też awansowały do finału Pucharu Króla, bo właśnie takie są kryteria udziału w Final Four Superpucharu Hiszpanii. Zdaniem El Confidencial podobnie jest w przypadku samego Rubialesa, którego pensja jest uzależniona od zysków zarządzanej przez niego organizacji. Ponieważ w finale Pucharu Króla zagrają Valencia i Betis, Real i Barcelona muszą znaleźć się w czołowej dwójce LaLigi, aby RFEF mogła otrzymać pełną kwotę w związku z organizowaniem Superpucharu przez Arabię Saudyjską.
Nierówne nagrody
Wątpliwości budzi też system wynagrodzeń dla samych klubów, podzielony na poszczególne sekcje, co precyzuje artykuł 6.1, także przedstawiony na zdjęciu. W pierwszej kategorii A mają być zespoły, które wygrały co najmniej 15 międzynarodowych rozgrywek, 10 mistrzostw Hiszpanii i 10 Pucharów Króla. W praktyce tylko Real i Barcelona spełniają ten wymóg, co prowadzi El Confidencial do sugestii, że układ jest nieprzypadkowy. Giganci mogą dzięki temu zarobić 6 milionów euro za sam udział w Superpucharze Hiszpanii. Będąc zaklasyfikowanym do kategorii B można dostać już tylko 2,3 miliona, a minimalny wymóg to pięć trofeów międzynarodowych i po osiem mistrzostw Hiszpanii oraz Pucharów Króla. Zalicza się do niej Atlético. Trzeci szczebel to kategoria C, w której można dostać 1,7 miliona, a trzeba mieć na koncie trzy międzynarodowe puchary i po jednym krajowym pucharze i mistrzostwie. Taką kwotę otrzyma Valencia, a może też ją dostać Sevilla, jeśli awansuje do Superpucharu. Kategoria D oznacza maksymalny zysk 1,2 miliona, ale trzeba brać udział przynajmniej w jednej z pięciu wcześniejszych edycji Ligi Mistrzów. W Hiszpanii jeszcze tylko Villarreal zalicza się do tego poziomu. Betis, który ma pewny udział w następnym Superpucharze, byłby więc jedynie w kategorii E i otrzymałby raptem 750 tysięcy. Nie ma więc równych premii za zakwalifikowanie się do rozgrywek, a kluczowym czynnikiem jest historia, która determinuje poziom przychodów.
Unikanie kontroli
Prezes RFEF ma więcej kłopotów w związku z organizacją Superpucharu Hiszpanii w Arabii Saudyjskiej. Według El Confidencial Rubiales zataił porozumienie z Gerardem Piqué przed organami kontroli wewnętrznej Federacji. Miał też zawetować raport Komisji Etyki RFEF, której członkowie sprzeciwiali się przeniesieniu Superpucharu do Arabii Saudyjskiej ze względu na brak poszanowania praw człowieka w tym kraju. W tym kontekście dziennik ujawnia treść kilku wewnętrznych wiadomości przesłanych pocztą elektroniczną. W listopadzie 2019 roku wiceprezes integralności RFEF Ana Munoz zwróciła się do sekretarza generalnego (i prawej ręki Rubialesa) Andréu Campsa z pytaniem o warunki udziału przedsiębiorstwa Kosmos w umowie. Odpowiedział on, że nic nie wie na temat formalnego związku firmy Piqué z Federacją poza tym, że mówi się o tym, że pomogli sformalizować porozumienie. Mimo to miał jej pokazać kontrakt bez aneksu, gdzie zawarta jest informacja o prowizji dla Kosmos, którą firma ma otrzymać z Arabii Saudyjskiej.
Munoz chciała też przedstawić zarządowi RFEF raport Komisji Etyki, ale Camps odpowiadał, że nie sądzi, aby miał zostać tam przekazany, a na ten temat trzeba rozmawiać z Rubialesem. Dwa miesiące później trzech członków wspomnianej Komisji i sama Munoz podali się do dymisji, rzekomo z powodów zawodowych, ale zdaniem El Confidencial weto wobec raportu ws. Arabii Saudyjskiej było kluczowe dla tej decyzji.
Rubiales udzieli wyjaśnień?
Co więcej, jak donosi AS, prezes Narodowego Centrum Kształcenia Trenerów Miguel Ángel Galan Castellanos zgłosił już do prokuratury porozumienie Piqué i Rubialesa. Według oskarżyciela prezes RFEF naciskał na kontrahentów, żeby zapłacili prowizję stoperowi, a także starał się ukryć udział Katalończyka w kontrakcie. Castellanos prosi o przeprowadzenie śledztwa pod kątem domniemanej korupcji, nadużyć i nieuczciwej administracji. Wzywa też do zbadania sprawy Wyższą Radę ds. Sportu, której przewodniczący José Manuel Franco stwierdził dziś, że prawdopodobnie nie ma nic nielegalnego w tym porozumieniu, ponieważ RFEF ma prawo podpisywać kontakty, z kim uzna za stosowne, choć ocenił też umowę jako nierozsądną pod względem etycznym.
Głos w sprawie zabrał w końcu sam Luis Rubiales. – To dla mnie jasne, kto za tym wszystkim stoi. Umowa jest poufna, ale na szczęście Arabia Saudyjska pozwoliła nam przedstawić określone dane. Zawsze działałem uczciwie, a zarządzanie Federacją jest nieskazitelne – powiedział dziennikarzowi OK Diario. Szczegółowe wyjaśnienia zostaną przedstawione już jutro. RFEF poinformowała, że o 10:30 odbędzie się konferencja prasowa z udziałem Rubialesa.
Komentarze (8)